Ludzie kpią z nas zanim zdążą nas poznać, biorą nas za przestępców, bo nie widzą w nas dobra...

#iwtv#interview with the vampire#the vampire armand#assad zaman


seen from Malaysia

seen from Australia

seen from Singapore
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from Russia

seen from India

seen from United States
seen from China
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from China
seen from China
seen from Yemen
seen from France

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
Ludzie kpią z nas zanim zdążą nas poznać, biorą nas za przestępców, bo nie widzą w nas dobra...
"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę."
FREDERICK DOUGLASS
"Jestem już dorosły bo podszedłem do matury...taa"~white2115
Ludzie kpią z Bogów, dopóki ich nie potrzebują
Szóstka wron
wesołych świąt tylko nie kobietom bo ich nienawidzę
chorobowo
W weekend rozłożyło starszaka. Moje dolegliwości minęły ale nadal dziwnie się czuję. Kolejne dawki stresu przeziębienie dziecka przed świętami i troska o młodszego resztę czy też się zarazą.
Moja durna bratowa z nie bardziej mądrym bratem zaprosili moich starszych rodziców do opieki nad ich chorymi dzieciakami. Goraczka 39 i kaszel, mogli sami chorobowe kurwa mac wziąć chorobowe a teraz moj ojciec chory, ciotka,jej rodzice i widział się mój A.z dziadkiem 2 razy rano 5 minut i pewnie ma to i od niego.
W grupie przedszkolnej po weekendzie też z tego co wiem rozkłada dzieci na maxa a w środę miała być wigilia przedszkolna.
Rok temu caly grudzien mieliśmy chorobowy. Mnie przetrzebiło wtedy totalnie. Mogłam zaprosić szystkich do dzieci bo sie nudzily bez mamy i ich pozarażać.
Grincz
Corona Party
Idol prawdziwiej prawicy patriotyczno-katolicko-narodowej, nie takiej skarlałej, pisowskiej, która nie tylko nie widzi, ze Duduś powinien panu Bosakowi czapkować, to jeszcze na Msze Święte w rycie trydenckim nie chodzi, znany i lubiany publicysta Stanisław Michalkiewicz, napisał ciekawą rzecz, którą ja teraz też właśnie nazywam ciekawą rzeczą, żeby biorąc wzór z najlepszych przykuć waszą uwagę. „Ciekawa rzecz, że – jak twierdzi pan prof. Włodzimierz Gut z Państwowego Zakładu Higieny – na koronawirusa chorowaliśmy i wcześniej, jako na zwyczajną grypę i dopiero ostatnio został on „zauważony”. Kto go zauważył, dlaczego i na co w związku z tym liczy – tajemnica to wielka, toteż o ile w powietrzu koronawirusy latają jak chrabąszcze, to w internecie roi się od teorii spiskowych. Kto je tworzy i co z tego ma – też trudno powiedzieć, bo jak dotąd można wskazać na jednego beneficjenta zbrodniczego koronawirusa, który podobno jest specjalnie cięty na schorowanych starców.”
Z powyższego wynika, że zdaniem Pana Stanisława, ten cały koronawirus to po pierwsze może być kit, a przynajmniej nic nowego, a po drugie – ściśle z tym pierwszym powiązane – w wywołaniu ogólnoświatowej paniki ktoś może mieć swój interes.
Wbrew pozorom nie mam zamiaru z tym polemizować, a pragnę tylko zwrócić uwagę na tę kwestię, że albo COVID-19 jest niebezpieczniejszy od innych, wcześniejszych odmian koronawirusa i jak najbardziej zasadnym jest uniknięcie jego rozpowszechniania albo nie jest i wtedy faktycznie mamy do czynienia z celowo nakręcanym irracjonalnym strachem na niespotykaną dotąd skalę. Równie pewne jak powyższe jest tylko to, że nie mam teraz jakiejkolwiek możliwości tego rozstrzygnąć i jedyne co mogę to wierzyć (podkreślam: wierzyć) w jedno bądź drugie.
Ponieważ jak już we wstępnie ogólnikowo zaznaczyłem, teraz tylko uzupełnię, że sam jestem pisdą i tym samym przyjmuję, że coś jest na rzeczy i choć wcale nie wykluczam, że być może i faktycznie koronawirusy latają w powietrzu jak chrząszcze i większej krzywdy niż zwykła grypa nie mogą nam uczynić, to mimo wszystko wolę nie ryzykować zdrowia swojego i otaczających mnie ludzi.
Skro jednak pan Stanisław zdaje się przychylać do twierdzenia profesora Włodzimierza Guta z Państwowego Zakładu Higieny i daje do zrozumienia, że ten cały COVID-19 to żadne halo, mam propozycję. Jak może niektórzy pamiętają, w środowisku ofiar telewizji i mód wszelakich, których nie nazwiemy kpiąco „mądrościami ludowymi”, bo takowe zazwyczaj całkiem nieźle kupy się trzymają, panowało swego czasu przekonanie, że świetnym pomysłem jest organizowanie przyjęć, gdzie jedno już zarażone ospą dziecko zarażało kolejne. Chodziło o to, by pociechy przeszły tę chorobę jak najwcześniej i miały ją z głowy.
Nie mam pojęcia, czy to jest mądre i zdrowe, ale trochę sobie z tego dworuję, bo znam kilka zachwyconych „ospa party” mamusiek, o których zdolnościach intelektualnych zdania wstydzę się upubliczniać, więc mogę być uprzedzony. Nieistotne. Chodzi mi dzisiaj o samą ideę zarażania się. Pomyślałem sobie bowiem, że niezłym pomysłem byłoby analogiczne co do zasady „corona party” w czasie którego twierdzący, że COVID-19 wywołuje zwykłą grypę, spotkali się z kimś już tym wirusem zarażonym.
Widziałbym to na przykład tak:
Wytypowuje się nosiciela kornawirusa, który poza tym jest zupełnie zdrowy (to istotne, żeby uniknąć złapania jakiejś innej choroby!) i zaprasza do siebie do domu. Tam zgromadzeni są już na przykład Stanisław Michalkiewicz, Janusz Korwin-Mikke i powiedzmy Bosak z młodym Sośnierzem oraz dajmy na to Ewaryst Fedorowicz (który ma na wirusa wywalone). Tamże zainfekowany kaszle na przykład na klamkę, stojącą lampkę, oparcie krzesła, pilot z telewizora i komodę. Ważne – higiena! - by przedmioty te były wcześniej umyte i zdezynfekowane. To zrobiwszy idzie sobie, a dzielni eksperymentatorzy – ustaliwszy wcześniej co kto woli - liżą odpowiednio klamkę, stojącą lampkę i tak dalej. To w zasadzie tyle. Po mniej więcej dwóch tygodniach zuchy te chwalą się nam, jakie z nich okazy zdrowia i my wszyscy - ci żałośni, bojący się zwykłej grypy frajerzy - posypiemy popiołem głowy. COVID-19 to kit, udowodnione. I – jak mówi teraz młodzież – koń zwalony.
http://przemsa.szkolanawigatorow.pl/corona-party
Dziura na Jaracza blokuje autobusy
Dziura na Jaracza blokuje autobusy
To kpina! Urzędnicy zamiast załatać dziurę postawili w niej słupek ostrzegawczy. I tak od trzech tygodni dziury w jezdni na ulicy Jaracza pilnuje wysoki na prawie metr biało-czerwony słupek. To typowa robota „po łódzku”, której jak widać urzędnicy Zarządu Dróg i Transportu nie potrafią się oduczyć. źródło informacji: FAKT Author:
View On WordPress