KRAKOWSKIM TARGIEM - pojedynek blogerów kulinarnych i krakowskich kramarzy - kto lepiej gotuje?
Pamiętacie jak w minioną sobotę 12 października zapraszałam Was na krakowski Kazimierz? Kto nie był niech żałuje! ;) Otóż na Placu Nowym, w samym sercu Kazimierza, odbył się I Festiwal Placów Targowych "Krakowskim Targiem". Żyjąc w ciągłym pospiechu korzystamy z dobrodziejstwa jakim są hipermarkety - w jednym miejscu kupujemy wszystko co jest nam potrzebne: zarówno produkty spożywcze jak i kosmetyki, ubrania, zabawki, itd. Pakując zakupy do koszyka nie czujemy tego, co można poczuć na targowisku. A co można poczuć przechadzając się np. po Starym i Nowym Kleparzu, Hali Targowej, Placu na Stawach, Rynku Dębnickim oraz Placu Nowym? Mnogość kolorów, kształtów, zapachów! Można skosztować sezonowych warzyw i owoców, świeżych grzybów, domowych serów, wiejskich jajek, samodzielnie przygotowanych przetworów. Kramarze dbają o swój towar, a przede wszystkim o swoich klientów. To nie tylko zakupy, ale również ploteczki, wymiana doświadczeń, porady czy kilka słów uprzejmości.
fot. Gotowanie z pasją
Wspominałam Wam już, że wygraliśmy? :) W pojedynku o Nagrodę Wielkiej Wagi stanęli blogerzy kulinarni przeciwko drużynie przedstawicieli krakowskich targowisk.
fot. Pora coś zjeść
Gotowaliśmy zupę dyniową - każda drużyna według własnego autorskiego przepisu. Podobało mi się, że bardzo szybko razem z pozostałymi blogerami znaleźliśmy wspólny język, podzieliliśmy obowiązki, podjęliśmy decyzję o idealnych składnikach, co zaowocowało sukcesem, a przede wszystkim dobrą zabawą :)
Jury miało ciężki orzech do zgryzienia przy wyborze zwycięzców. Nasza zupa dyniowa była aksamitnym kremem, podanym z jogurtem greckim, prażonymi pestkami dyni i odrobiną słodkiej papryki. Nasi przeciwnicy ugotowali zupę dyniową na bazie mięsa z kurczaka, z kawałkami warzyw, z dodatkiem pistacji. Jednak klasyka wzięła górę - jak zupa dyniowa to tylko krem! :)
Po pojedynku mieliśmy okazję odrobinę nakarmić głodne towarzystwo. ;-)
fot. Gotowanie z pasją
Każdy z blogerów zabrał się za przygotowanie jakiejś przekąski, którą mógłby poczęstować przechodniów i uczestników Festiwalu. Miałam przygotowane kilka opcji, ale ze względu na warunki (kuchnia polowa, wszyscy blogerzy obok siebie, nadchodzący zmrok) przygotowałam tylko jedną przekąskę - ciasto francuskie z włoskim nadzieniem.
Szkoda, że piec, który mogliśmy użytkować podczas Festiwalu mieścił jednorazowo trzy blachy do pieczenia - upiekłabym ich znacznie więcej! ;)
Chciałabym podziękować blogerom, z którymi miałam przyjemność gotować, a także organizatorom - za to, że podejmują inicjatywę tworzenia takich wydarzeń i dają nam okazję do świetnej zabawy :)
fot. Gotowanie z pasją
Miłego popołudnia!













