
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from China

seen from Slovakia
seen from Singapore
seen from United States
seen from Germany
seen from Russia
seen from Russia
seen from United States
seen from Russia

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Malaysia
seen from Austria

seen from United States
seen from Malaysia
Lamus i dwór w Branicach
Daleko, daleko za Koksochemią i Meksykiem, na obrzeżach Krakowa, a nawet Nowej Huty, tam gdzie prawdziwy Krakus nigdy się nie zapędza, stoi coś. Coś co przypomina basztę lub pozostałości jakiejś większej zabudowy.
W rzeczywistości jest to późnorenesansowa wierza obronno-mieszkalna pokryta sgraffito, z dachem zasłoniętym attyką z arkadami i grzebieniem krenelażowym. Budowla dość osobliwa pełniła (podobno) w czasach swojej świetności główną siedzibę rodu Branickich (ale jak na mój gust to raczej coś w rodzaju domku letniskowego było).
Pierwotne zręby tego budynku pochodzą z początku XVI w. Około 1603 r. Jan Branicki herbu Gryf, starosta niepołomicki, kasztelan żarnowiecki zlecił warsztatowi Santiego Gucciego modernizację budynku w wyniku czego powstała piętrowa, murowana budowla, na rzucie zbliżonym do kwadratu (o wymiarach 11,45×9,80 m).
Jeśli chodzi o wnętrze to nie wiele tam zostało. Misterny kominek i portal z piaskowca pinczowskiego. A że Lamusem w Branicach opiekuje się Muzeum Archeologiczne w Krakowie to jest tam również niewielka wystawa efektów wykopalisk prowadzonych na terenie kombinatu. Kilka garnków, kości i narzędzi. Ciekawe ale nienachalnie.
Lamus to najciekawsza budowla ale nie jedyna. Zespół dworsko-parkowy tworzy kilka obiektów. Powyższy Lamus, klasycystyczny, murowany dwór z 1. poł. XIX w., z kolumnowym portykiem, oraz spichlerz. Otaczający je park z resztkami założenia krajobrazowego nie prezentuje się zbyt dobrze. Podobno jest to skutek nieuregulowanej sytuacji prawnej.
#3 Kiedy lamus robi lepszy melanż niż się spodziewałeś
Może nie wszyscy znacie Stanleya, ale na pewno po jego urodzinach ma więcej znajomych. I mimo, że prawie połowa gości nie miała prezentów, a kilkoro zaręcza że nie wiedzieli nawet że to urodziny - to chyba wszyscy bawili się świetnie.
No, przynajmniej nikogo nie zajebali w piwnicy jak u de Montmorencych. (uwaga, może ulec edycji, jak się zmieni zakońćzenie imprezki:* )
Eran tiempos de sueños y utopías libertarias alimentados por la Revolución Cubana
Doris Lamus