black bird
source: send me “black bird” for a darker memory of my muse’s paststatus: not acceptingprogress: 1/5
gdy za pierwszym razem ojciec przyprowadził go w te miejsce, był niezwykle podekscytowany. sądził, że w tych ciemnych zakamarkach znajdzie coś nie z tej planety. takie zapomniane miejsca, okryte wieloletnimi warstwami kurzu zawsze skrywały jakieś skarby z innych epok. pozwalały się przenieść w inny czas, a z małą dozą wyobraźni może i wymiar.strome schodki, prowadzące do czarnej dziury, skrzypiały przy każdym nadepnięciu przez drobne stopy jaeyoona. na szczęście nie musiał się obawiać tego, co może czekać na niego w ciemnościach. był pewien, że żaden, nawet największy, najbrzydszy i najsilniejszy potwór nie jest w stanie zmierzyć się z jego ojcem, stąpającym tuż za nim, i wyjść z bitwy zwycięsko.niedługo musiał czekać aby zapragnąć by ów wyimaginowane bestie zamieniły się z jego stróżem miejscami. małe okienko pozwalało wątłym promykom na odbywanie walki z gęstą ciemnością, nie pochłaniając piwnicy w całkowitych czerniach. czarodziejskich skrzynek ze starociami było tu niewiele, tak samo półek, które w większości, z powodu spróchniałego drewna, ledwo były w stanie sprzeciwiać się grawitacji.
z początku był niezwykle zdezorientowany. po co ojciec przyprowadził go w tak nudne miejsce? w końcu obiecał mu nagrodę, a wyglądało na to, że nic tutaj nie ma poza paroma pająkami. jego zwątpienia zostały rozwiane, gdy tylko się odwrócił, a jego policzek spotkał się z dłonią opiekuna.zatoczył się w bok i oparł o ścianę doznając oświecenia. do tej pory był zaślepiony wizją dumnego ojca, który wreszcie dostrzegł te dobre walory syna. prawda była zgoła inna, a pochlebne słowa jedynie pułapką, zaganiającą go w miejsce do swobodnego wymierzenia faktycznej kary.skulił się widząc jak mężczyzna zmierza w jego kierunku, jednak nic nie było w stanie uchronić o połowę mniejszego chłopaka przed gniewem drugiego. szarpnął nim i unosząc za ramiona obił o ścianę, przytrzymując na wysokości oczu, aby mógł mu patrzeć w twarz. wściekły jazgot wydobywający się z ust taty, pozostały dla niego nierozszyfrowane. nie zrozumiał ani słowa. przerażenie ogarnęło każdy milimetr ciała ofiary, zamieniając go w posąg, pozbawiony nawet grama życia. tępo wpatrywał się w wielki kulfon znajdujący się tuż przed jego oczami, jak niema marionetka.
skrzypienie schodów ponownie rozbrzmiało w zatęchłym pomieszczeniu i lada moment potwór zniknął za żelaznymi drzwiami. minęło parę minut zanim siedzący pod ścianą jaeyoon ponownie odzyskał w pełni świadomość.wydawało mu się, jakby dopiero teraz odzyskał zdolność do oddychania. powolne wdechy, nagle zmieniły się w łapczywe pochłanianie powietrza wymieszane ze szlochem. starał się ścierać łzy wymieszane ze śliną oprawcy, gdyż obawiał się konsekwencji okazania słabości, jednak nie był w stanie zapanować nad wypływającymi falami.









