"Lęki wizerunkowe" sprawiają, że mnóstwo ludzi funkcjonuje "na opinii ludzkiej". Obawa odrzucenia jest tak silna, że niemal caly czas żyją w kontekście tego, co ludzie pomyślą. Wszystko jest przefiltrowane przez "chęć wypadnięcia", "pokazania się" lub obawę wyśmiania. To właśnie Ięki wizerunkowe sprawiają, że jeden się izoluje, drugi bez przerwy obserwuje reakcje otoczenia, inny kontroluje ciagle własne emocje, jeszcze inny bez przerwy opowiada dowcipy i tak dalej, i tak dalej... Ludzie zachowują się tak, jakby mieli stracić życie, jeśli nie zostaną zaakceptowani przez otoczenie. Wstyd jest tak silny, że paraliżuje spontaniczność, własne wybory i działanie.
Bliźni nie powinni stać się obojętni, ale ich akceptacja tego, co robimy lub jacy jesteśmy, nie powinna być wyznacznikiem naszego działania. Jezus wiele razy robił coś, co nie podobało się Jego otoczeniu. My także śmiało powinniśmy wchodzić w postawy, które będą dla nas niewygodne z powodów "wizerunkowych". Nie chodzi tu nam o zachowanie prowokacyjne, lecz o bycie sobą. Lęku wizerunkowego nie pokona się, czytając ciekawe psychologiczne ksiązki ani poprzez rozważania wewnętrzne. Trzeba zacząć od malych kroków podejmowanych w niewygodnym kierunku, wywołującym wstyd i/lub napięcie; podejmować je, prosząc Boga o cnotę odwagi. Przypomnijmy, że odwaga nie pojawia się w miejsce lęku, ale wspótistnieje z lękiem. Odwaga nie znosi lęku, ale go pokonuje.
- M. i M. Gajdowie: Rozwój. Jak współpracować z łaską?










