my hallmark christmas classics | A Verry Merry Mix-Up (2013)
seen from United States

seen from Australia
seen from United States
seen from Belarus
seen from China
seen from Germany
seen from United Kingdom
seen from Germany
seen from United States
seen from Australia
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from Australia
seen from Canada
seen from United States

seen from Singapore
seen from United States
seen from Russia

seen from United States
seen from United States
my hallmark christmas classics | A Verry Merry Mix-Up (2013)
Festive Friday
Movie: A Very Merry Mix-Up
Starring: Alicia Witt and Mark Wiebe
Year: 2013
I thought this plot was different and is what makes the movie a stand out for me. The idea of a newly engaged women who goes to meet her future in laws only to be swept up with a different family who has the same last name is what makes for this interesting yet charming movie. Alice and Matt were very sweet. It was nice seeing them fall for each other through out the movie. The family was great as well. They gave off the perfect vibe of a welcoming, caring family. The fiancé Will was okay. He wasn’t the worst ‘other guy’ character compared to other Hallmark films but I still wasn’t a huge fan of him or his family. However even with that said, this movie is still a yearly watch for me and I hope the network will continue to air it for many more years to come.
Nowy artykuł na Dzika Banda :
Nowy artykuł na http://www.dzikabanda.pl/film/kinodvd/lost-after-dark-filmowy-sampling-lat-80-recenzja
Lost After Dark - filmowy sampling lat 80. [recenzja]
Po serii slasherów bawiących się w pastisz lat 80. pojawił się nareszcie horror, który nie próbuje być zabawą. „Lost After Dark” to klimatyczny hołd tak dla lat 80., jak pierwszej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Problem jest jeden – hołdując estetyce Kessner popełnia te same błędy, które popełniali twórcy takich serii jak choćby „Piątek 13-tego”.
Ian Kessner pośród wielbicieli horroru uchodzi za tego, który porwał się na realizację nowej wersji „Karnawału dusz”. Co do końca prawdą nie jest. Film i tak był okropny, a Kessner został zatrudniony przez Wesa Cravena, do ratowania całości. Ale nawet zrobione przez niego dokrętki nie pomogły. Nowy „Karnawał dusz” był jednym z najgorszych filmów w historii gatunku. Kanadyjski twórca zaś przytomnie nie wpisuje tego dzieła do swojej filmografii. A „Lost After Dark” to tak naprawdę jego pierwszy autorski film kinowy.
Choć z tym określeniem autorski, to trochę przesada. Kessner bowiem idąc tropem Quentina Tarantino, jako fan horrorów zmontował swój debiut z cytatów. Ładnie i zgrabnie zaadaptowanych na potrzeby pretekstowej fabuły.
„Lost After Dark” przenosi nas do lat 80. Oto grupka nastolatków wybiera się rozklekotanym autobusem na imprezę. Ponieważ pojazd sprawia problemy, jak łatwo się domyślić – na środku pustkowia psuje się definitywnie, a nasi bohaterowie zamiast w spokoju czekać na świt, pójdą szukać pomocy. Znajdą dziwny dom, tajemniczy ołtarz, a wtedy nagle przypomną sobie miejską legendą o rodzinie kanibali. To tyle fabuły. Kto widział choć kilka filmów grozy z gatunku slasher wie, jak dalej akcja się potoczy. Pytanie zatem – słuszne – po co to oglądać? I tu łatwej odpowiedzi nie ma. To dość szczególny film – stworzony przez fana, z myślą o fanach.
Wielbiciele kina w stylu maniak goni półnagie studentki, będą konać z rozkoszy wyławiając cytaty (pięknie przerobiona puenta „Teksańskiej masakry…”, świetne nawiązania do „Sleepaway Camp”), nawiązania (każda postać nosi tu imię ku pamięci wielkich twórców horrorów i ikonicznych postaci) czy wreszcie zabawne cameo (w tym Ricka Rosenthala – twórcy m.in. „Halloween 2”). Kessner odrobił też lekcję gatunku na poziomie realizacji. Krew tryska tu strumieniami, wiertarki wbijają się w ciała, mięso jest gryzione… Wielkie brawa należą się scenografowi i kostiumologowi za wyszukanie ubrań i przedmiotów z epoki.
Problem z „Lost After Dark” polega na tym, że Kessner w przeciwieństwie do Tarantino, poza zręcznym samplingiem nie dodał nic od siebie. My – wychowani na filmach z epoki, jego produkcję docenimy i obejrzymy z zaciekawieniem, ale dla kogoś, kto albo nie ma pojęcia o gatunku, albo po prostu nigdy się tym nie interesował, ten film będzie nudnym, okrutnym, ale i sztampowym horrorem klasy „B”. I to najbardziej boli. Że tyle pracy i energii włożono w film, który spełnia się tylko na jednej płaszczyźnie – zabawy dla fanów. Poza nimi, przeciętny widz z „Lost…” zbyt wielkiej pociechy mieć nie będzie.
Lost After Dark - filmowy sampling lat 80. [recenzja]
Lost After Dark – filmowy sampling lat 80. [recenzja]
[infobox] Po serii slasherów bawiących się w pastisz lat 80. pojawił się nareszcie horror, który nie próbuje być zabawą. „Lost After Dark” to klimatyczny hołd tak dla lat 80., jak pierwszej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Problem jest jeden – hołdując estetyce Kessner popełnia te same błędy, które popełniali twórcy takich serii jak choćby „Piątek 13-tego”. [/infobox]
Ian Kessner pośród…
View On WordPress