O K***nie
Niektóre mity są trudne do wyplewienia. Rzekoma szkodliwość żywności modyfikowanej genetycznie jest tego najlepszym przykładem. Tym razem jednak nie o tym. W Internecie krąży obrazek, za pomocą którego młodzi korwiniści udowadniają, że inne partie okradają obywateli, a KORWIN zmniejszy to złodziejstwo do akceptowalnych 15%.
Wiele razy wyjaśniałem dlaczego te „wyliczenia” są nic niewarte. Liczby z dupy wybrane pod tezę, manipulacje kolorystyczne, błędy obliczeniowe, nieuwzględnienie części wydatków – dość by śmiechem skwitować każdą mutację tego typu historyjek. Zacznijmy jednak od początku.
Zarzut pierwszy: liczby z dupy. Nie wiem skąd się wzięła kwota 700 zł za wynajem mieszkania. Kawalerka w mieście wojewódzkim jest droższa. Może więc chodzi o mieszkanie komunalne? Znając wstęt wyznawców sekty Korwina do rozwiązań systemowych wątpię. Zostaje ostatnia możliwość: nieznajomość realiów. Podobnie rzecz się ma z innymi pozycjami: żywność za 13 zł za dobę (to jest możliwe w przypadku osób samotnych, a jak wiemy jest nadreprezentacja singli wśród miłośników muszek), woda (zakładam, że razem z odbiorem ścieków) 50 zł, energia elektryczna za 190 zł czy eksploatacja samochodu za 50 zł. Co można zrobić za taką kwotę? Nie wymieni się skrzyni biegów ani klocków hamulcowych, nie wspominając o poważniejszych rzeczach jak naprawa silnika. Za tę kwotę można poprosić księdza by nam poświęcił samochód, a modlitwa będzie nam potrzebna gdy używa się niesprawnego samochodu. Zarzut używania liczb z rzyci dotyczy też pozycji „ubezpieczenie zdrowotne” i „prywatna szkoła”. Gdy w Polsce NFZ ma de facto monopol na zlecanie wykonawstwa części usług medycznych trudno oceniać koszt ubezpieczeń medycznych w wolnorynkowym mokrym śnie kuców. Z pewnością zostaną urealnione koszty, ale nie sposób powiedzieć czy wzrosną czy może spadną.
Zarzut drugi: błędy obliczeniowe tudzież merytoryczne. Na dole obrazka widnieje disclaimer, że podane kwoty są zaniżone, bo nie zawierają kwot podatków płaconych przez inne podmioty, a zawarte w cenie towarów i usług. No właśnie: płaconych przez inne podmioty. Przecież tak hołubiony przez korwinistów przedsiębiorca także jest konsumentem, więc nie ma mowy o nadmiernym obciążeniu jednych kosztem drugich. W przypadku tak absurdalnie pojmowanych podatków niektóre towary powinny być opodatkowane na ponad 100%. Jest jednak progres: autor rzeczonego obrazka nie wrzucił VAT do tego worka, co pozwala przypuszczać, że zrozumiał koncepcję podatku od wartości dodanej. Jest jednak uznanie, że wszystkie wydatki obywatela są opodatkowane podstawową stawką VAT. Autor powinien wyjść z domu i sprawdzić jakie produkty można kupić w preferencyjnej stawce albo zgoła bez podatku (np. na targowiskach). Druga sprawa to obliczanie należnego podatku dochodowego. W Polsce podatek dochodowy ma stawki 0, 18 i 32%, ale w rzeczywistości zarabiający 2 tys. netto miesięcznie zapłaci góra 8-10%. Kwota wolna od podatku, odliczenie kosztów uzyskania przychodu, składek społecznych i zdrowotnej (tej ostatniej od podatku) znacząco zmniejsza podatek należny. Trudno o tym wiedzieć gdy na podstawach przedsiębiorczości myśli się głównie o tym jak zmasakrować lewaczkę nauczycielkę, a samemu nie rozliczyło nawet PIT-a rodziców.
Zarzut trzeci: nieuwzględnienie części wydatków. Miłośnicy niewidzialnej ręki wolnego rynku najwyraźniej uważają, że wystarczy ubezpieczenie zdrowotne. Nie wykluczam, że z perspektywy ucznia będącego na utrzymaniu rodziców, ma to sens. Taki uczeń nie dostanie renty (chyba, że rodzinną) ani świadczenia chorobowego. Nie muszę też mówić, że nie myśli o możliwym wypadku uniemożliwiającym pracę ani o emeryturze – całym pakiecie socjalistycznych wymysłów. W tym świecie wszyscy chętni mają pracę, więc zasiłek dla bezrobotnych jest zbędny. A przecież ci głupi wyborcy wolą płacić składki społeczne by w razie potrzeby mieć za co żyć. A przynajmniej wegetować, bo trudno przeżyć mając minimalną emeryturę lub rentę. Lepsze kilkaset złotych niż nic.
A na końcu jest smakowity cytat znanego socjalisty, Alberta Einsteina. Nawiasem mówiąc, te słowa można skierować także przeciwko samemu Korwinowi, który od ponad 20 lat nie może uwieść wyborców tymi samymi hasłami.















