Lekarz - 1. Moja historia (Robert) (on Wattpad) http://my.w.tt/UiNb/IekVtc7BjA - Szybciej tato! - krzyknąłem z tylnego siedzenia naszego czarnego SUV-a. Pojazdem trzęsło na wszystkie strony. - Jak daleko?! - odpowiedział, jeszcze przyspieszając. - Jakieś 10 metrów - wrzeszczę zdenerwowany. Facet w garniturze otwiera klapę w dachu i się wychyla. W ręce trzyma czarny, matowy pistolet. - Mają broń!! - odbezpiecza i celuje w opony. Wtedy mój tata wykonuje bardzo niebezpieczny manewr i zmienia pas. - Masz spakowany plecak?!! - przekrzykuje hałas samochodów mój tata. - Tak! - odpowiadam, łapiąc w ręce ciemnozielony plecak harcerski wypełniony ubraniami i pieniędzmi. - Szykuj się do skoku! - mój ojciec się rozgląda za dogodnym miejscem, żeby zawrócić, kiedy z lewej strony uderza w nas samochód agentów. - Mam skakać z samochodu rozpędzonego do 140 kilometrów na godzinę?! - krzyknąłem zszokowany. - Uleczysz się! - założyłem plecak i czekałem na znak. Dokładnie w momencie, kiedy nas popchnęli z prawej strony na przejście dla pieszych weszła dziewczyna. Dostała bardzo mocno bokiem samochodu. Natychmiast wyskoczyłem, od razu uleczając ewentualne rany i podbiegłem do niej. Leżała tam, wykrwawiając się. Dotknąłem jej ręki i poczułem jej ból. Cholera. Nie przeżyje bez mojej pomocy. Jesli ją uleczę będzie w niebezpieczeństwie, skazana na życie z nami. Jeśli jej nie pomogę, umrze. Świetnie. Położyłem ręce na jej brzuchu. Natychmiast poczułem ulgę. Trzymanie w sobie mocy było okropnie męczące. Wyczuwałem jak kości się zrastały, krew wypełniała ciało dziewczyny. Po chwili była całkiem zdrowa. Ale spała. Nie mogłem jej dobudzić. - Szlag... - mruknąłem. - Dlaczego ja jestem taki miły. - wziąłem dziewczynę na ręce i zacząłem uciekać. Siedziałem tam przez zaledwie 15 sekund, ale agenci zdążyli się już zatrzymać i mnie gonili. Skręciłem w jakąś wąską uliczkę, gdy usłyszałem, że dziewczyna się budzi. - Co do cholery?! - krzyknęła.