Pierwszy dzień Jaza
Żeby Was... Mój rok chyli się ku końcowi. Tymczasem jednak... Posłuchajcie:
Znów jestem niewyspany. Już nawet nie czuję się jak królik na zwykłych bateriach. Czuję się jak królik na bateriach z kompletu 100szt za 8zł. Obym odżył, bo nie widzę siebie w kołchozie z taką mocą.
//
Przygód ze Szrotem ciąg dalszy. Babsko w urzędzie się zaparło i musiałem wysłać kolesiowi pocztą zaświadczenie o przeglądzie. Ten kraj nie ma przyszłości. Każdy każdemu pod górkę. No ale chuj, pani Matka pomogła i poszło. Nawet nie sprawdzam czy dobre wysłała. Nie mam siły.
//
Przy wskazówkach siostrzyczki Martini, inteligencji sztucznej i własnej, rozwiązałem problem muzyki z pamięci w Dacii. Sprawa o tyle ciekawa, że dużo starszy Padssat nie ma problemów z rozmiarem i formatem pamięci. Cóż, tak to jest jak się bierze od rumumów z Francji. - Od państwa rodziców dostałem czujniki i kamerę, więc wóz zostanie dowartościowany. Jakby co, nie mam problemów z parkowaniem na lusterka. Jednak na lusterkach nie widać co jest z tyłu, a w naciśnieniowanym mieście, jak Lębork, trzeba widzieć. Szczególnie niezwykle zróżnicowane wysokością krawężniki.
//
Choróbsko dalej mnie toczy. Myślałem, że to trzydniówka albo alergia. Cóż, ani jedno, ani drugie. Może przeziębienie pro. Lekko mnie przydusza i mam katar. Nie pozostaje mi nic innego jak z tym żyć.
//
Kołchoz Wam odpuszczę. Po prostu kolejne dawki patologii.
//
Dobrego dnia :*









