Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Anthony de Mello „Przestań siebie naprawiać”
seen from Poland
seen from United States
seen from Thailand
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Russia
seen from Ukraine
seen from United States
seen from Germany
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Canada

seen from United States
Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Anthony de Mello „Przestań siebie naprawiać”
Witam was kochani. To mój pierwszy post na blogu w którym opiszę wam swoją historię o tym, jak poznałam prawdę i jak Różaniec Święty mnie uratował.
Od samego początku byłam bardzo cicha i nieśmiała przez co nie miałam łatwego życia. Często byłam poniżana i wyśmiewana, a nie potrafiłam się bronić.
Po raz pierwszy w swoim życiu zbłądziłam gdy miałam 14 lat. Sięgnęłam wtedy po papierosy i wypadłam w zdemoralizowane towarzystwo. Słyszałam w głowie głosy które namawiały mnie do złego- między innymi kradzieży i wandalizmu. Trafiłam do szpitala psychiatrycznego w którym stwierdzono u mnie schizofrenię. Nie rozumiałam dlaczego. Twierdziłam że Bóg mnie pokarał, że muszę brać leki przez całe życie. Zwątpiłam. Coraz niechętniej chodziłam do kościoła, aż w końcu całkiem przestałam.
Najgorsze zaczęło się dziać w wieku 27 lat. Poznałam Mateusza. Mojego byłego już chłopaka który mnie nie szanował i poniżał. Ale o tym napiszę później.
Zaczęłam silnie wierzyć w zabobony i magiczne rytuały. Paliłam świece i zwracałam się z prośbami do bożków. Nosiłam też kamienie takie jak kwarc, cytryn, kryształ górski i wierzyłam w ich magiczną moc. Nosiłam również talizmany. Wśród nich był ying yang, pierścień atlantów. Ostatnim talizmanem który sobie sprawiłam z nadzieją odnalezienia szczęścia był pentagram, co okazało się OGROMNYM BŁĘDEM.
W moim życiu zaczęło wszystko się sypać. Byłam niekochana i poniżana przez swojego chłopaka, który wykorzystywał mnie finansowo i wogóle nie współczuł mi w cierpieniu.
Wtedy zdecydowałam się pozbyć wszystkich talizmanów, amuletów i kryształów. Poszłam do lasu i wyrzuciłam je. Wtedy MOJE ŻYCIE ZAMIENIŁO SIĘ W KOSZMAR. Nie mogłam spać, miałam koszmary. A mój były chłopak zamiast mi pomóc to wyrzucił mi leki i razem ze swoimi rodzicami śmiał się ze mnie.
Było tragicznie. Czułam że umieram bo nie spałam już 4 dzień. Pojawiły się ostre halucynacje w których widziałam diabła. Strasznie się bałam, a potem strach w dziwaczny sposób zniknął i przestałam być sobą. Śmiałam się w twarz byłemu i jego rodzicom, byłam agresywna i mówiłam rzeczy, których nigdy bym w normalnym stanie nie powiedziała. To było przerażające.
Na pomoc przyjechali mój brat i ojciec którzy zaniepokoili się dziwnymi wiadomościami które pisałam do nich o 3 w nocy i odwieźli mnie do domu.
W domu wezwałam karetkę pogotowia. Zgłosiłam się sama do szpitala psychiatrycznego. Czułam że jeszcze jedna nieprzespana noc i zamknę oczy na zawsze, co gorsza- trafię do piekła.
W szpitalu podano mi leki i znowu zaczęłam spać. Tam poznałam Sebastiana, mojego obecnego chłopaka. On po raz pierwszy podarował mi różaniec i przywrócił wiarę.
Zaczęłam się modlić. Zmieniać swoje życie. Pokonałam w sobie agresję i strach dzięki mocy Bożej i Jego miłosierdziu. Czułam się źle z tym że oddaliłam się tak bardzo od Boga. Zaszłam więc do kapliczki i tam był bardzo wyrozumiały ksiądz który przymknął oko na moje grzeszne serce i pozwolił mi przyjąć komunię świętą. Nadal słyszałam głosy lecz w kaplicy znalazłam krótki egzorcyzm- modlitwę do Archanioła Michała której później się nauczyłam na pamięć i modliłam się nią codziennie.
Cała moja droga do nawrócenia trwała 5 miesięcy. Bałam się pójścia do spowiedzi. W kościele znalazłam modlitwę do Matki Bożej Pompejańskiej. Zaczęłam odmawiać wszystkie części różańca przez 54 dni. Intencją moją była prośba do Maryi by mój chłopak przestał pić.
Do spowiedzi świętej przystąpiłam w ostatniej chwili gdy podczas odmawiania różańca miałam wizję: zobaczyłam po jednej stronie krzyż, po drugiej pentagram i usłyszałam głos: TWÓJ WYBÓR. ZDECYDUJ SIĘ. Wiedziałam już, Kogo wybieram. Pewne było dla mnie że Jezusa Chrystusa.
Teraz stałam się innym człowiekiem. Odstawiłam leki bo głosy odpuściły. Mam spokój głowy i zaczęłam odczuwać radość w pomaganiu innym. A mój chłopak przestał pić i podjął się terapii. Więc TAK, TO DZIAŁA! :) Przez cały czas odczuwam wielką opiekę i miłość Matki Bożej. Dziękuję Bogu że w moim życiu pojawił się człowiek, który naprawił moje życie a co najważniejsze- moją duszę.
Dziękuję Ci czytelniku jeśli dotrwałeś do końca. W następnym poście podam ową nowennę która mi pomogła. Jestem pewna że pomoże i Tobie.
3 grudnia [niedziela], 20:22
Boże Wszechmogący, ześlij deszcz, potężny deszcz, taki, który jeszcze nigdy nie padał, deszcz jak bombardowanie, deszcz jak nalot. Ześlij deszcz i zatop to miasto. Zrób to szybko, zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Zanim włączą się alarmy. Niech woda wyleje się z Wisły, niech rozleje się po obu brzegach, niech zatopi Pragę i Powiśle, niech zatopi Żoliborz i Targówek, Mokotów i Wawer. Niech pada. Niech wszystko zaleje woda, czarna, brudna, zimna. Niech płynie. Niech przykryje kamienice, ulice, wieżowce, skrzyżowania, niech po samą iglice przykryje Pałac Kultury i Nauki. Zatop nas, Boże, bo jeśli tego nie zrobisz, będziemy biegać tutaj w kółko, zderzać się ze sobą, uderzać w ściany, które sami postawiliśmy, będziemy wściekle szarpać tę brudną tekturę, z której to wszystko jest zrobione, aby wydusić z niej cokolwiek, miłość, pieniądze, nas samych, coś, czego tak naprawdę w ogóle tam nie ma, a jesli nawet jest, to zaledwie na chwilę, i znika szybciej, niż się pojawiło. (...) To bez sensu. Skończ to, Boże, bo to, co się dzieje, jest suche, jest ciche, jest bez puenty, jest smutniejsze niż zła komedia. Niech lunie i niech pada. Boże Przenajświętszy, niech pada.
Niech zaleje restauracje i burdele, niech zatopi biurowce i wynajęte biura, domy i mieszkania, niech zatopi kluby go-go, siedziby telewizji, agencje reklamowe, niech zatopi Ząbkowską i Marszałkowską, Puławską i Koszykową, Jana Pawła i Sobieskiego. Niech zatopi kościoły, wietnamskie budy, centra handlowe, bazary, szpitale, Palac Prezydencki, Uniwersytet Warszawski, bary mleczne, knajpy z sushi, niech zatopi kluby, te z placu Zbawiciela i te z Mazowieckiej (...). Zatop tych porządnych i zatop kurwy i frajerów. Zatop prawdomównych i zatop oszustów. Matki, ojców i dzieci. Zarobionych i biednych. Pryncypałów i podwładnych. Zatop nas, Boże, zabij nas, święć się imię Twoje. Zatop nas, bo nie zasługujemy na nic innego. Niech woda się wylewa, niech zabiera wszystko ze sobą do rzeki, w nicość, z prądem, do końca, bez końca, aż do morza. Przecież nic więcej się nie wydarzy. Być może dawno temu, bardzo dawno temu coś się wydarzyło, ale to było nieważne mignięcie, flesz w czarnej przestrzeni, po którym już dawno wyświetliły się napisy końcowe. (...) Zatop to miasto, abym w końcu przestał słyszeć szum, głuchy krzyk. Zatop nas, bo nie potrafimy ani myśleć, ani kochać. Bo tego nie chcemy. Bo idziemy przez las, pijani od słów. Zatop mnie, bo ja tego nie chcę. (...) przecież nie ma na co patrzeć, Boże (...). Zatop ich wszystkich, bo nie wiedzą, co czynią, bo nie wiedzą, kim są, bo wychodzą w dzień i w noc tak samo bezmyślni, tak samo oszukani jak małe dzieci, które wbiegają do ogromnego, rozświetlonego lunaparku i przez chwilę jeszcze biegną, unoszone przez muzykę, reflektory, odgłosy, dźwięki i melodie, śmiech klaunów, brzęk monet, ale po chwili zatrzymują się i stoją nieruchomo, nie wiedząc, co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł.
Wysłuchaj mnie, Boże Przenajświętszy. Wysłuchaj, chociaż nie mam nic, co mógłbym zaoferować Ci w zamian. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Amen.
(Ślepnąc od świateł, Jakub Żulczyk)
“Jezus jako pierwszy modlił się
o raj Boskiej miłości w naszych sercach.
Uczmy się od Niego, czyniąc całe nasze
ludzkie istnienie modlitwą o raj dla nas
samych, oraz dla całego stworzenia. “
~ Samanta
Rozważanie na Niedzielę Gaudete: http://ksiendzu.blogspot.com/2022/12/iii-niedziela-adwentu-gaudete.html #gaudete #adwent #niedziela #rozważanie #modlitwa (w: Parafia św. Jakuba w Sośnicowicach) https://www.instagram.com/p/CmBSRLWtD44/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Wypłukane endorfiny przez agresję
Poza nimi nie rozumie mnie nikt więcej
Mam alibi przed Bogiem, gdy walę kreskę
Nie chcę, żeby się przejmował pato dzieckiem