"Z rodzinnego domu wyniosła przyszła malarka system wartości i zasady, jakimi kierowała się potem w swoim życiu. Zawsze mogła liczyć na rodzinę - na ojca i matkę, do której do końca jej życia pisywała czułe listy i takież otrzymywała. Miała też oparcie w rodzeństwie. Była, podobnie jak matka, głęboko wierząca. Po latach bardzo ubolewała, gdy jej dzieci brały śluby cywilne - bojkotowała je. Z zapisków na książeczce do modlitwy wiemy, że będąc na emigracji i ciągle cierpiąc brak pieniędzy, zamawiała "msze śpiewane" w intencji Jana Matejki, którym była zachwycona, modliła się także za Rembrandta, Mickiewicza, Skłodowską-Curie, Kopernika, Wyspiańskiego, Moniuszkę, Chopina, Sienkiewicza, Paderewskiego, o "nawrócenie własne", a także... wróżki i wierzycieli (stale miała jakieś długi). Jednocześnie nigdy nie była suchą dewotką - pełna temperamentu, przed zamążpójściem lubiła flirtować, bywała na potańcówkach. Kiedy wszakże wychodziła za mąż za Stryjeńskiego, była dziewicą."
Kulturalne Ingrediencje, o Zofii Stryjeńskiej










