Feministyczny wiersz z dzieciństwa (do którego może coś dodałam)
Jestem sobie sama plastrem różowym. A na tym plastrze są bajkowe paprotki, A na mojej skórze są drżące włosy i sama je okiełznam.
Zawiązałam szary bandaż na kolanie własnymi dłońmi. I moimi palcami pogłaskałam się po włosach. A drzwi niech będą zamknięte, gdy leje się krew i gorzkie łzy niech stają się słodkie.
Potrafię pstryknąć się w nos i chodzić po zwalonym drzewie. Sama wypłynę łódką na środek wzburzonego morza i sama ubiorę kurtkę, własnym ramieniem i utopić się


















