Dlaczego autorowi nie można powiedzieć Wybaczam ci?
Odpowiedź jest banalna: opowiedziana historia we wspomnianej lekturze w końcu się niestety kończy… Zanim przejdę do opowiedzenia o tej książce, dodam jeszcze, że mam nadzieję, iż autor już pracuje nad drugim tomem. Poganiam Remigiusza Mroza? Skąd. Po prostu czytoholik zna tempo pracy autora.
Żeby uniknąć wpadnięcia w stan śpiączki cukrzycowej z powodu ilości słodyczy lejącej się w tej recenzji, zacznę od tego, co mnie uwiera w Wybaczam ci. O tym, że lektura kończy się za szybko, już wspominałem. I nie jest to wina tylko bardzo wciągającej fabuły. Nie da się ot tak odłożyć tej pozycji Remigiusza Mroza, więc jeżeli już ją zakupisz, to pamiętaj, by przygotować się na dzień spędzony wyłącznie ze wspomnianą lekturą. Zarazem siłą, jak i przekleństwem tego dzieła jest to, że chce się więcej i więcej. Czterysta dwadzieścia siedem stron to zdecydowanie za mało. Dzieje się tak również dlatego, że chciałoby się poznać kilka odpowiedzi na kwestie, które nie do końca zostały rozwiązane w tym tomie. Domyślam się, że to tzw. wypustka do kontynuacji historii Iny Kobryn, ale jednak chciałbym się przekonać, chociażby o tym, jak nazywa się mąż głównej bohaterki. Być może rzeczywiście zwie się Rafał Kobryn, ale… Po odłożeniu książki pojawia się uczucie niedosytu, a jest to spowodowane zarówno za małą liczbą stron, jak i nie do końca dopowiedzianymi wątkami. Być może autor tej wypowiedzi brzmi jak czytoholik na głodzie… Ocenę zostawiam Tobie, Drogi Czytelniku.
Remigiusz Mróz zdążył już przyzwyczaić czytelników do tego, że narracja w jego powieściach jest prowadzona z perspektywy dwóch osób. I to ponownie jest zarówno dobrodziejstwem, jak i przekleństwem autora. Akurat przy Wybaczam ci przydałaby się czasami jeszcze trzecia perspektywa np. Rafała Kobryna. Być może jest planowana i celowo nie pojawiła się już teraz, ale gwarantuję, że momentami chciałoby się poznać również jego punkt widzenia. Posługując się cytatem z lektury, przepiszę słowa Iny Kobryn: „Nie wiem, komu mogę ufać”. Z jednej strony szybko idzie zżyć się z Iną, Gracjanem, Julią, czy nawet z Rafałem, ale z drugiej równie błyskawicznie można wpaść w pułapkę subiektywności oceny ich historii. Podejrzewam, że właśnie wtedy perspektywa Rafała mogłaby uchronić nas, tj. odbiorców przed wpadnięciem w pułapkę subiektywnego postrzegania danej persony w fabule. Mogłaby przewijać się fragmentarycznie, jak miało to miejsce w Nieodgadnionej, gdy autor momentami pisał z perspektywy Kasandry Reimann. Reasumując, jeżeli celowość w tej kwestii jest zamierzona, to nie dziwię się głosom tych, którzy już upominają się o drugą część. Jest to kwestia sporna i ostatecznie nie potrafię przesądzić tego, po której stronie ją zapisać.
I teraz to, co tygryski lubią najbardziej, czyli… spojlery. Jeżeli ktoś uważnie czytał dzieła Remigiusza Mroza, bez trudu odnajdzie się w klimacie tej historii. Zwracam uwagę celowo na czytelników, którzy mieli już okazję poznać twórczość autora, ponieważ tylko oni zrozumieją, dlaczego np. na łamach tej powieści pojawia się pewna prawniczka. I bynajmniej nie mam na myśli mecenas Chyłki. Chociaż są momenty, że i o niej się wspomni w myślach, odczytując kolejne partie tekstu. Jeżeli miałeś, drogi czytelniku, okazję poznać np. Osiedle RZNiW, to jestem pewien, że dzięki Wybaczam ci przekonasz się, jak istotna jest psychika ludzka i co na nią oddziałuje. W tym przypadku na główną bohaterkę. Przewijanie się postaci, które jednocześnie znamy i które nienachalnie się pojawiają na łamach innej pozycji, są przyjemne, pomagające nam zrozumieć, że autor w pewien sposób tworzy wspólny świat. Tylko widziany z różnych perspektyw. I to mi się podobało, kiedy pani Hauer z Lotu 202 znalazła się w jednym z tomów Chyłki i podoba się, teraz gdy wraca mecenas Żelazny, czy Iga Zawada.
Niejasna tożsamość, ucieczka, morderstwo wyglądające na samobójstwo, mafijne porachunki, kobieta walcząca o rozwiązanie zagadki, która może zagrozić życiu jej i najbliższych. Wymieniając te pięć cech, odniosłem wrażenie, jakbym czytał kolejny tom przygód mecenas Chyłki. I w zasadzie większość pozycji wspomnianego autora. W teorii dostajemy klimat, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Jednakże gwarantuję, że wspomniany schemat nie powszednieje w tej historii. Nie tylko ze względu na brutalność, czy sam fakt głębi mroku. I to jest prawdziwa sztuka. Zaciekawić odbiorcę, choć w sumie dostał połączenie podobnych kwestii, z jakimi się już spotkał. Fenomen socjologiczny? Z pewnością. I oczywiście, zdarzają się momenty w czasie lektury, kiedy uświadomimy sobie, że coś zostało nazbyt naciągnięte na potrzeby historii. Przykład? Samo spotkanie (i jego przebieg) Iny Kobryn z jednym z głównych mafiosów. Jednak czyż świat mrocznego kina i literatury nie przyzwyczaił nas już do tego, że czasami trzeba nagiąć coś na potrzeby historii? Dlatego nawet takie smaczki mają swój urok w Wybaczam ci. Zwróćmy uwagę również na rozróżnienie gatunkowe, tj. na fakt, że to jest thriller, a nie np. klasyczny kryminał.
Jako że w podsumowaniu recenzji zawsze powinno się wystawić jakąś notę przeczytanemu dziełu, to powiem tak: w skali do dziesięciu punktów daję bardzo mocne dziewięć i pół. Może nawet dziewięć i siedem dziesiątych. Z jednej strony jest to szalenie wciągająca powieść, napisana bardzo dobrym językiem, oparta na naukowych danych, ale z drugiej zdecydowanie za krótka i momentami nie za wiele wyjaśniająca. Być może to dla dobra czytelnika, by nie odkrył wszystkiego, gdy wyjdzie drugi tom? Jednakże nie wiemy, czy się ukaże, więc… nie potrafię powiedzieć autorowi - Wybaczam ci. Zamiast tego powiem: dziękuję za kolejną fascynującą podróż, do której zapraszam i Ciebie, Drogi Czytelniku. Autor lektury, jak i recenzji dają Ci ramy przygody, a to Ty możesz ją wypełnić wedle własnego uznania.
Pierwszy polski thriller psychologiczny na miarę największych światowych bestsellerów! Gdybym oświadczył jej się chwilę wcześniej, nigdy by do tego nie doszło. Nie napadnięto by nas, ja nie trafiłbym do szpitala, a ona nie zniknęłaby na zawsze z mojego życia. Dziesięć lat po zaginięciu narzeczonej, Damian Werner jest pewien, że nigdy więcej jej nie zobaczy. Pewnego dnia trafia jednak niespodziewanie na ślad ukochanej – ktoś zamieszcza jej zdjęcie na jednym z profili spotted, szukając dziewczyny. Werner jest gotów przyjąć, że to przypadkowe podobieństwo, spotter wgrywa jednak drugie zdjęcie. Zdjęcie, które zrobił jej sam Werner na kilka dni przed zaginięciem – i którego nikomu od tamtej pory nie pokazał. Kto szuka dziewczyny? I czy to naprawdę ona pojawiła się po dziesięciu latach? Damian znał swoją narzeczoną od dziecka, spędzali ze sobą każdą chwilę. Szukając odpowiedzi na kolejne pytania, odkrywa jednak, że nie wiedział o niej wszystkiego... Wszystkie tomy z cyklu zatytułowanego ""Damian Werner"": Tom 1: ""Nieodnaleziona"". Tom 2: ""Nieodgadniona"".
audiobooka czyta A.Dygant D.Ogrodnik M.Krawczyk
KLIKNIJ ABY POBRAĆ
Podhalem wstrząsa seria wypadków w górach. Początkowo czarna passa wydaje się jedynie ciągiem pechowych zdarzeń, jednak śledczy ostatecznie odkrywają związek między ofiarami. Każe on sądzić, że ktoś morduje turystów na szlakach. Dochodzenie prowadzi komisarz Forst. Szybko zdaje sobie sprawę z tego, że zabójstwa powiązane są ze sprawą, nad którą pracował z Olgą Szrebską. Zaczyna tropić mordercę, zbierając okruchy informacji, które ten zdaje się z premedytacją zostawiać. Kiedy zbliża się do rozwiązania sprawy, doganiają go upiory z przeszłości. Wiktor Forst będzie musiał stawić czoła nie tylko człowiekowi, którego ściga, ale także ludziom gotowym zrobić wszystko, by go pogrążyć.
audiobooka czyta Krzysztof Gosztyła
KLIKNIJ ABY POBRAĆ
Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia. Mimo to pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na niewinność męża. Prawniczka przypuszcza, że to jedna z wielu spraw, którym nie warto poświęcać uwagi… Przynajmniej do czasu, aż kobieta ginie, a materiał DNA jednej z ofiar zabójcy zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. W dodatku wszystko wydaje się w jakiś sposób związane z Kordianem Oryńskim...
audiobooka czyta Krzysztof Gosztyła
KLIKNIJ ABY POBRAĆ
Seweryn Zaorski stara się na nowo ułożyć sobie życie, kiedy do zakładu patomorfologii w Żeromicach zaczynają trafiać ciała małych dzieci z okolicy. Nikt nie potrafi rozwiązać zagadki śmierci młodych ofiar, nic bowiem nie wskazuje na to, by zostały zamordowane. Seweryn jest jednak przekonany, że może stać się głosem tych, którzy mówią już jedynie z zaświatów. Kto i dlaczego zabija niewinne dzieci? I jaki związek ma to z tajemniczymi wiadomościami, które Zaorski zaczyna otrzymywać? Tymczasem Kaja Burzyńska musi zmierzyć się nie tylko z komplikującym się życiem rodzinnym, ale także z upiornym wołaniem tych, których ma na sumieniu. I tych, którzy domagają się sprawiedliwości…
audiobooka czyta Andrzej Chyra
KLIKNIJ ABY POBRAĆ
Remigiusz Mróz - Gerard Edling - Tom 2 - Iluzjonista
W 1988 roku Gerard Edling prowadził śledztwo, które zakończyło się ujęciem i skazaniem sprawcy serii zagadkowych zabójstw. Z racji ich tajemniczego charakteru, w kronikach kryminalnych morderca nazywany był Iluzjonistą – długo zwodził śledczych, a zabójstw dokonywał tak, by dowody wskazywały na inne osoby. Jego ofiar nie łączyło nic poza tym, że na ich skórze znajdował się wypalony znak zapytania. Ponad trzydzieści lat później na jednym z opolskich kąpielisk odnalezione zostaje ciało z podpisem Iluzjonisty, a sposób działania sprawcy łudząco przypomina czarną serię, która niegdyś wstrząsnęła miastem. Prowadzenie dochodzenia utrudnia fakt, że akta dawnej sprawy zaginęły, a osoby z nią związane albo milczą, albo znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedynym, który może pomóc prokuraturze, jest wydalony ze służby Edling, skrywający własne tajemnice związane z dawnymi wydarzeniami…
audiobooka czyta Robert Jarociński
KLIKNIJ ABY POBRAĆ