Koniec lutego
Kończy się luty 2014, a więc miesiąc ustanowiony przez HA!ART Narodowym miesiącem pisania opowiadań – o tym ustaleniu nikt poza pomysłodawcami nie słyszał, ale to nie szkodzi. W końcu narodowy nie musi oznaczać, że każdy w kraju wie, o co chodzi.
Ja wiem, o co chodzi – trzeba napisać opowiadanie i zgłosić je do udziału w konkursie. Opowiadanie musi być długości ni mniej, ni więcej, opowiadania oraz powstać musi w lutym. Zbyt wygórowane wymagania to nie są…
Niestety, organizatorzy nie dali ewentualnym uczestnikom żadnego punktu zaczepienia. Może jakaś sugestia tematu? Motyw mający się gdzieś przewinąć? Cokolwiek? Nic? Jaka szkoda…
Nie, żebym nie potrafił nic wykombinować bez wskazówek – potrafię. Problem w tym, że wszystkie moje niewykorzystane pomysły uwiecznione na chwalebnej liście zatytułowanej Opowiadania od dziejów zarania są albo niemiłosiernie drugie, albo niemiłosiernie niezrozumiałe bez szerszego kontekstu. Albo jedno i drugie.
Mógłbym wymyślić coś zupełnie nowego, ale to nie przychodzi mi tak łatwo – wszędzie pojawiają się odniesienia do światów już wykreowanych. I znowu ten szerszy kontekst, bez którego tekst nie ma sensu… Wszędzie Lasy, Pióra, światło i ciemność. Albo Podświaty i Ostrzeżenie. Albo inne surrealizmy…
A może nie przejmować się kontekstem i po prostu pisać? A może dać sobie spokój – w końcu zostały zaledwie dwa dni i to bynajmniej nie oznaczone w kalendarzu jako wolne.
Szkoda, że nikt nie może mnie natchnąć…
















