nie na rękę? – #nieklikam
Obejrzałem ostatnio dokument Dylemat społeczny, w którym specjaliści z FB, Pinteresta, YT i innych serwisów społecznościowych opowiadają o niebezpieczeństwie algorytmów, pozyskujących naszą uwagę. Operują one na ludzkiej podświadomości, a dzięki sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowemu nieustannie się samodoskonalą. Nie ma więc przed nimi żadnego ratunku.
Przekonałem się, że twórcy tych serwisów z Facebookiem na czele robią z nas niewolników nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że można na tym bardzo dobrze zarobić. Choć w gruncie rzeczy bardzo dobrze zarabiać na niszczeniu kolejnych pokoleń jest złem.
O kampanii „stop Komunii Świętej na rękę” przemknął mi przed oczami jakiś artykuł w sieci. Było o krwi, brudnych rękach, symbolach budzących skrajne emocje – nie kliknąłem. Potem zdjęcia billboardu z tej kampanii zaczęły się pojawiać u znajomych. Nie reagowałem. Dlaczego?
Bo to jak algorytm Facebooka w realu. Wygląda mi na kolejną bombę emocjonalną, której jedynym celem jest zyskać moją uwagę. Nie patrzę, co się kryje pod tą kampanią nawet, jeśli jest skrajnie szczytna.
Anglosasi mówią "ignorance is bliss" tak, jak my mówimy „lepiej nie wiedzieć”. Dla mnie ignorancja jest samoobroną.
Jeśli ludzie ludzi wciąż będą tak bombardować skrajnie emocjonalnymi przekazami, połowa z nas wybuchnie z przepełnienia, a połowa z nas przestanie czuć cokolwiek.
No chyba, że natura znajdzie inne rozwiązanie.
Franc #nieklikam
Wrocław, 15 października 2020 roku













