Dałem Ci to co potrzebowałaś, byłem gdy tego chciałaś.
Wtedy nie dostrzegałem tego, co teraz dostrzegam.
Gdy się poznaliśmy, ledwo żyłaś.
Chciałem uratować Cię, dając Ci życie takie jak sen.
Myślałem o Tobie cały czas, całe noce i całe dnie.
Ja się otworzyłem, a Ty się zamknęłaś.
Wymieniłaś mnie, na kogoś innego, jednak nie wiem czy lepszego.
Powiedz, jak trzeba być zdesperowanym, by zmieniać swoje plany i poświęcić wszystko?
Dla Ciebie poświęciłbym wszystko, największy z grzechów, to przy tym pikuś.
Byłaś dla mnie Tą jedyną, Tą jedyną, przez którą posunął bym się za daleko.
Wkurwiało mnie, że mnie olewałaś, że ktoś inny niż ja, robi czego ja nie mogłem.
Modlę się za wszystkich ludzi, jednak świat jest wciąż zepsuty.
Bóg wciąż walczy z Szatanem.
Zawsze wygrywałem bitwy, a wtedy przegrałem wojnę.
Modlę się ciągle, że wrócisz do mnie, bo łączy nas tyle wspaniałych wspomnień.
Minęły miesiące, a ja wciąż, nie mogę przestać, wciąż to wraca jak bumerang.
Tylko za Nią śnię co noc.
Najmniejsze drobnostki, to teraz trudności.
Poszedłbym z Tobą nawet do grobu.
Dałaś mi nadzieję, dziś już tego nie chcę.
Byłaś kolejną co się zabawiła?
Chciałem mieć z Tobą dzieci.
Trochę szczęścia, Oazę miłości.
Chciałem dać Ci tyle, nawet całe moje życie.
To nigdy się nie skończy, co?












