Niewydana Reszta
Luna skończyła poprawiać krawat. Jeszcze tylko jedno zerknięcie w lustro i mogła kontynuować poszukiwania swojej klasy. Nie była przyzwyczajona do noszenia krawata, ale gdy tylko przymierzyła mundurek po raz pierwszy wiedziała, że to będzie jej nowy ulubiony element garderoby. Mundurki w Darwinie bardzo różniły się od jej pierwszych wyobrażeń. Spodziewała się czegoś bardziej klasycznego- spodnie dla chłopców, spódnica dla dziewczyn i żadnych odstępstw. Jakie było jej zaskoczenie, gdy powiedziano jej, że nie musi rozstawać się ze swoimi ulubionymi swetrami i legginsami.
- Najważniejsze żeby widać było krawat i biały kołnierzyk.- Powiedziała jej pani w sekretariacie, gdy zamawiała mundurek. - Tylko się nie rozszalej z jaskrawymi kolorami.
Do łazienki weszło kilka dziewczyn z żółtych, patrząc na nią dziwnie więc jeszcze tylko na szybko poprawiła warkocz i wyszła z łazienki.
Sala 120, gdzie to u licha mogło być? Rozejrzała się wokół. Żadnej znajomej twarzy. Na dobrą sprawę nie znała jeszcze prawie nikogo w tej szkole. Zaczynała tęsknić za prostym układem korytarzy w Laurence'a gdzie wszędzie łatwo było trafić. Po kilku minutach szukania, zrezygnowana podeszła pod automat. Ponoć życie szkoły toczy się pod automatem, może tam znajdzie jakąś znajomą twarz?




