Ty piekłem i niebem, ja ogniem i mieczem
Pawbeats ft. Kukon “Prędkość”
seen from United States
seen from China
seen from Türkiye

seen from Türkiye
seen from Philippines

seen from United States
seen from Italy
seen from United Kingdom
seen from Philippines

seen from Germany
seen from United States
seen from Türkiye
seen from Türkiye

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Angola
seen from China
seen from Yemen
seen from China

seen from Italy
Ty piekłem i niebem, ja ogniem i mieczem
Pawbeats ft. Kukon “Prędkość”
Wyjdź ze mną
Na chwilę
Na papierosa
Na dłużej
Na podwórko
Na miasto
Na świat
Na rękach
Nam wynieś
Nasz czas
Za mnie wyjdź
Za mnie...
Weszłaś mi w głowę jak drzazga w opuszek, gdy studiowałem Cię od deski do deski
Pawbeats ft be vis & Linia Nocna “ Sen nocy letniej”
Bo chyba specjalnie drzwi, które nas dzielą zastawiamy wciąż niedomknięte W niemożliwości pożegnań
Pawbeats ft. Bisz “ Niemożliwość pożegnań”
Ja piszę jak Shakespеare o dupie, co nawet niе zamierzała tęsknić
Pawbeats ft. be vis & Linia Nocna “ Sen nocy letniej”
Przyjaciel mnie stworzył
Chciałbym być duchem w twoim poemacie.
Skrytym między literami i mącącym Ci w interpunkcji.
W środku nocy podpowiadałbym Ci byś tworzyła niepotrzebnie długie zdania złożone, tylko po to, byś wróciła do nich rano i zapisała je jak należy.
Chciałbym być metaforą w twoim poemacie.
Taką, którą wymyśliłaś po paru sekundach zastanowienia i z której to dumna będziesz przez następne kilka minut.
Która wyda Ci się głupia, ale mądra. Pasująca do tematu. Użyteczna. Inspirująca.
Chciałbym być wersem w twoim poemacie.
Wyjątkowym, podporządkowanym i poukładanym. Takim, jaki sobie wyobraziłaś. Oryginalnym, a za razem zgodnym ze wzorcem.
Wersem trzaskającym normy literatury, takim, który domknie twoje dzieło.
Chciałbym być kropką w twoim poemacie.
Tą, którą zrobiłaś kiedy rozpisywałaś długopis.
Nic nieznaczącą plamą na połaciach białego potencjału.
Lub tą którą postawiłaś na końcu ostatniego zdania. Omega tego dzieła, twojej kreatywności i wiedzy. Chciałbym być również wszystkimi pomiędzy. Zwłaszcza tymi, które zmieniłaś w przecinki.
Chciałbym być kartką dla twojego poematu.
Czystą bielą na której to zapiszesz swoje myśli, uczucia, pomysły czy listę zakupów.
Czekającą w szufladzie miesiącami tylko po to by przez kilka chwil znaleźć się w twoim cieniu, pod twoją dłonią wypełnioną piórem i ciepłym, kojącym dotykiem.
Chciałbym też być wszelkimi plamami i kreskami które zostawiłaś jako artefakty swojej pracy. Tymi które zamazują źle odmienione słowa czy tymi które powstały przez cieknące pióro. Szkicami które zrobiłaś w przerwach od pracy. A każdy jeden artefakt byłby krótkim wspomnieniem.
Jeden byłby wieczorem pełnym gwiazd i ciepłego letniego powietrza.
Jeden byłby rzymskim bogiem wojny manifestującym się nieposłusznej technologii.
Kolejny byłby plamką, okrągłą niczym miska ciepłej zupy w deszczowy dzień.
Jeszcze inny piął by się po marginesie niczym malutka roślinka oplatająca konar pustej przestrzeni wbrew jakimkolwiek zasadom obowiązującym wokół. Obsypana malutkimi kwiatuszkami doglądała twojej pracy upewniając się o jej jakości. Ostatni z nich mógłby być mną. Cicho czuwający obok Ciebie, cieszący się z każdego atomu tuszu jaki zostawiłaś na tym papierze i wdzięczny, że stworzyłaś i mnie. Dziękuję. Dziękuję za stworzenie. Dziękuję za ciepło Twojej dłoni, która to przemyka nad marginesem kiedy to sięgasz po swoją ulubioną kawę w przerwie od pisania.