To i owo o archaizacji języka.
Zastanawia mnie czasem, czemu na sesji podejmowane są próby archaizacji języka. W zasadzie tylko w cudzysłowiu archaizacji, bo tak naprawdę to czysto subiektywny zabieg stylistyczny mający nieraz niewiele wspólnego z używaniem przestarzałej mowy.
Z pewnością jest parę sposobów uklimacenia wypowiedzi.
1. szukanie synonimów
Zamiast przynieść, można przydźwigać, przytargać, przytaszczyć, dostarczyć itp.
2. myślenie, co się chce powiedzieć
Jest różnica czy twarz (facjata, oblicze, zapijaczona gęba, może nawet cała postawa albo tylko grymas ust lub spojrzenie, oby nie "lico" :p ) wyraża niezadowolenie, urazę, frustrację czy zgryzotę.
3. epitety i określenia
Nie ma co składać przesadnych ogońców (długi, cętkowany, kręty jak wąż boa ;) ), ale warto czasem ubrać w coś rzeczowniki. Uśmiecham się posępnie, uśmiecham się jak głupi do sera, zerkam przenikliwym wzrokiem spod ściągniętych brwi.
4. szczegółowe nazwy
Kos, pustułka, dziurawiec i osty są bez porównania ciekawsze od ptaków i zielska. Broń i ekwipunek mają swoje części składowe. Fechtunek składa się z postaw, zasłon i natarć.
Napis na mieczu jest okropny. ;) Grawerowany ornament na klindze szabli jest lepszy. Nierówny szereg krasnoludzkich run wokół zbrocza miecza też.
Wszystko to tylko kilka oczywistych podstaw, ale jakże często zapominanych. Warto o nich pamiętać, bo nie są tak ryzykowne i karkołomne jak faktyczne archaizmy, a bardzo uplastyczniają przekaz i lepiej sycą wyobraźnię. No i wzbogacają codzienny język, ale to już produkt uboczny. :p
Co więcej, same archaizmy bez zachowania w wypowiedzi powyższych punktów nie podwindują za bardzo klimatu.
Czego najbardziej nie cierpię u niektórych próbujących usilnie archaizować - wstawiają gdzie popadnie "ów" albo/oraz "żeś", "tyś" itp. Czynią to bez zachowania sensu. Celował w tym nawet tłumacz Trylogii Awatarów. Może pozycja słaba, ale to przecież książka... Tragedy! Dobrze byłoby zwrócić uwagę, że taki "ów" ma znaczenie i odmianę jak każde inne słowo. On i ów, ony i owy, to tyle co ten i tamten. Tego i owego. Ile razy słychać (po)twory typu "zajmę się ów sprawą". WTF? :p
Lepiej nie kombinować na siłę. Biorąc pod rozwagę wypunktowane rzeczy, można z "to ja atakuję go toporem" zrobić np "nie czekając na reakcję wrażego syna, wyprowadzam zamaszyste uderzenie obuchem toporzyska w jego łysą potylicę".
Ten i ów może się ze mną nie zgodzić... ;) Zapraszam więc do podzielenia się opinią. :)