yaoi protagonist with more aura than a shonen protagonist
seen from China
seen from Brazil
seen from Indonesia
seen from China
seen from China
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Malaysia
seen from China

seen from United States
seen from China

seen from Japan
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Malaysia
seen from United States
seen from Netherlands
seen from Italy
seen from South Africa
seen from United States
yaoi protagonist with more aura than a shonen protagonist
Ogryzek - AURA (Official Visualiser)
Shingeki no Kyojin - pierwsze wrażenie
Z początkiem każdego nowego sezonu mam szczere obawy co do nowych serii. Irytujące i nużące tytuły, których fabuła, czy kreacja charakterów potrafią się namnażać, jak grzyby po deszczu w każdym anime-kwartale, to najgorszy z możliwych ciosów dla dość doświadczonego widza. I dość miłym zaskoczeniem jest pojawienie się czegoś tak świeżego, jak Shingeki no Kyojin. Zamknięte miasto, ograniczone tzw. ścianami - murem o wysokości ponad 50 m, który chroni na pozór sielankowo żyjących sobie ludzi przed... haha tytanami. Kim (a może czym) są natomiast tytani? Bóg jeden wie, na pierwszy rzut oka to olbrzymi bezmózdzy kanibale pożerający wszystko co się rusza. Tak pokrótce wygląda tło dramatu głównych bohaterów. Przyznam, że po pierwszym odcinku seria robi naprawdę niezłe wrażenie. NIEZŁE. Nie będę owijać w bawełnę, nie będę skakać z entuzjazmu, ponieważ anime przy wejściu jest już brutalne (zapewne na Tytanów nałoży się odpowiedni rating). Powiało również charakterystycznym dla Japończyków wymuszonym dramatyzmem i ckliwością, co jak na razie nie robi na mnie większego wrażenia, za wcześnie na to. JEDNAK, seria jest na pewno warta uwagi, przytoczone minusy zabolały zapewne niewielu, większość widzów możliwe, że w ogóle nie zwróci na nie uwagi. Plusów z kolei jest mnóstwo, seria, jako iż osadzona jest w świecie alternatywnym (feudalnym na mój gust), jest niezwykle realistyczna, podobnie z postaciami. Co prawda nie da się konkretnie określić dokładnie na ten moment charakterystyki i motywów, jakie nimi konkretnie kierują, ale można śmiało stwierdzić, że ich zachowanie pokrywa się z ludzkimi realiami. Są przekonywujący, ot. Podobnie jest z oprawą graficzną, dość płynna animacja i dobrze zrobione tła robią uber wrażenie. Wygląd postaci również nie budzi zastrzeżeń, ich pogrubione kontury dają wrażenie oryginalności (podobny zabieg użyto w Rainbow). W pamięć na pewno zapada design tytanów, ciary przechodzą, oj tak. Muzycznie, jak na razie jest ok, bez jakiś fajerwerków.
Reasumując, patrząc na malowskie statystyki anime będzie w czołówce najlepszych serii tego sezonu, jeśli nawet nie numerem jeden. Na chwilę obecną jednak wolę zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w zachwyt. Ładne jabłko w środku może robaczek toczyć.