PeNoWriMo, finał, dzień 30
LICZNIK SŁÓW:50011!!!
Udało się. Nareszcie moje trzydziestodniowe wyzwanie dobiegło końca. Przez cały miesiąc starałem się pisać codziennie około 1666 słów. Nieraz to się nie udawało. Najważniejsze jest teraz jednak, że byłem w stanie to nadrobić i dzisiaj, po trzydziestu dniach, przekroczyłem magiczną granicę 50 000 słów.
Można powiedzieć, że napisałem już tekst pokroju krótkiej powieści. Powiem tylko, że zajmuje ona 87 stron A4 w komputerowym dokumencie, ale nie jest to zbyt miarodajny wyznacznik długości.
Borykałem się po drodze z wieloma przeszkodami, począwszy od zmagań z fabułą, przez braki w warsztacie, po najzwyczajniejszy niedobór czasu. W związku z tym, to co napisałem, może być naprawdę kiepskiej jakości. Sam tego nie wiem, bo jak wspominałem w jednym z wcześniejszych postów, nie czytałem jak dotąd swojej powieści i nie zamierzam tego robić, póki nie będzie skończona.
A jak się sprawa ma z tym końcem? Jest on jeszcze daleko, lecz teraz, w przeciwieństwie to sytuacji choćby jeszcze sprzed dwóch tygodni, widzę go bardzo wyraźnie i wiem którędy mam do niego zmierzać. W większości zaplanowałem już sobie, czy to na komputerze, czy to w głowie, jak będzie wyglądać reszta powieści. Dlatego nie mam zamiaru teraz porzucać mojego projektu, mojego pierwszego wielkiego dzieła, ale dalej je kontynuować. Z wielu względów nie w taki sposób, jak miało to miejsce podczas PeNoWriMo, nie starczy mi na to czasu. Jednak dalej sukcesywnie będę pisał. Pewnie nie tyle, pewnie nie codziennie, ale będę pisał.
Tak oto dobiega końca pierwsza edycja Mojego Własnego NaNoWriMo, którą zatytułowałem PeNoWriMo - dobiega końca Osobisty Miesiąc Pisania Powieści. I szczerze mówiąc, jestem z niego całkowicie zadowolony. Odnalazłem bowiem w czasie jego trwania gdzieś w sobie rzeczy, o które nigdy bym siebie nie posądzał. Odnalazłem sumienność, wytrwałość, która pozwoliła dowieść do końca ten szaleńczy dla niektórych osób z mojego otoczenia pomysł.
Wielki koniec wielkiego przedsięwzięcia, które osiągnęło sukces. Dziękuję serdecznie tym, którzy wspierali mnie dobrym słowem i potrafili wysłuchiwać mojego nieustannego ględzenia o PeNoWriMo. Może któraś z tych osób to przeczyta, może nie, ale czuję się zobowiązany to napisać. Dziękuję również tym, którzy przebrnęli przez tę dziwną relację z PeNoWriMo, zamieszczaną na blogu nieregularnie i prowadzoną w dość chaotyczny sposób.
Czas pożegnać PeNoWriMo. Do zobaczenia w Dywagacjach, może w Pamiętniku Samotnego Rycerza, czy też recenzjach, które jak dotąd pojawiły się zaledwie dwie. A kto wie, może do zobaczenia w listopadzie, gdy znów podejmę wyzwanie NaNoWriMo, wraz z pomysłem na napisaną od zera, nową powieść?












