Na blogu cicho, ale dlatego, że sporo się dzieje :)
Miałam parę dni przerwy w pisaniu, jednak absolutnie nie oznacza to, że nic się nie dzieje ;) Wręcz przeciwnie. Cały czas pracuję nad sobą, staram się pokonać samą siebie. Uświadomiłam sobie niedawno, że tkwi we mnie kolejna blokada, której niedawno nie byłam jeszcze świadoma. Zauważyłam, że mam problem, żeby zwrócić uwagę komuś kto jest starszy ode mnie, albo nawet tylko wyrazić przeciwny pogląd wobec starszej osoby. Mam wpojone przekonanie, że osobie starszej nie powinno się sprzeciwiać, że skoro jest starsza to ma rację, a nawet jeśli sądzę inaczej to niegrzeczne jest się sprzeciwić. Prawda jest taka, że owszem starszym należy się szacunek, jednak nie bezwględny. No i oczywiste jest, że nie zawsze starsza ode mnie osoba ma rację. Jest to kolejna rzecz, z którą chcę walczyć. We wtorek byłam na cudownym spotkaniu dla kobiet prowadzących własne biznesy. Gościem spotkania była stylistka. Potwierdziło się moje przypuszczenie, że jestem cudowną soczystą gruszką, czy też literą A ;) Chodzi tu o sylwetkę oczywiście. Znalazłyśmy trzecią osobę do teamu pracującego nad metamorfozami :) więc jestem mega szczęśliwa i wierzę, że ruszymy z większą siłą. Już mamy umówioną pierwszą metamorfozę. Nie mogę się doczekać. To wspaniałe uczucie pomagać kobietom odkryć ich atuty, oraz pokochać siebie. Nie podchodzę do naszych metamorfoz jak do cudownej przemiany ukazywanej w programach tv, ale jako do pierwszego ogromnego kroku do pracy nad sobą. Po za tym zaczęłam ostatnio troszkę intensywniej dbać o swoją kondycję ;) a właściwie to w ogóle zaczęłam dbać, bo wcześniej mój wysiłek fizyczny ograniczał się do wchodzenia po schodach na 3 piętro ;) Zaczęłam uprawiać slow jogging (dla mnie troszkę przyjaźniejsza forma biegania, choć przyznam, że biegać nie lubię), no i ćwiczyć na plenerowych siłowniach (to już nie jest dla mnie takie straszne). Trzeba przyznać, że jak człowiek troszkę się porusza, to od razu ma więcej energii. Ciężko tylko pokonać własne lenistwo ;) Ćwiczę z przyjaciółką lub z mężem, troszkę mi to pomaga pokonać wewnętrznego leniwca ;)














