Fonéticamente correcto #sanmigueldeallende #pizza #picza #picsa

seen from United States

seen from Germany
seen from T1
seen from United States
seen from T1

seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from Russia

seen from Germany
seen from United Kingdom

seen from T1
seen from Ukraine
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from China
seen from Argentina
seen from United Arab Emirates
Fonéticamente correcto #sanmigueldeallende #pizza #picza #picsa
Viernes de pizza maquilera #papus #pizza #picza #viernes #party #saluuud #sixers #siestabuena #tasty #vivalamaquila
No eres la única que puede comer #Picza eeeeeh @sussimsnc
Sromy jak cumulusy.
Piszecie do mnie maile i pytacie "Dlaczego Grzesiek?", bo ponoć Grzesiek to imię, z którego najczęściej polewam. Nie jest to prawdą. Po prostu urodziłam się, kiedy Grześków było najwięcej. Chuj jebany wie, dlaczego matki mają jakieś takie okresy, w których nazywają dzieci tak, a nie inaczej. Jak na to wpadłam, to poszłam do starej i wręczyłam jej bukiet tulipanów. Mówię jej "dzięki, matka, żeś mi dała takie imię", a ta stara klempa na to "kim jesteś?", to jej wyjaśniam pokrótce, żem Ola, że już parę lat się bujam po padole, że z jej psity wyszłam, ale nic z tego. Matka tylko podwinęła szmizjerkę, spojrzała sobie gdzieś tam w srom i powiedziała, że nie jestem jedną "z nas". Najpierw się rozpłakałam, ale potem poszłam na półpiętro i zajrzałam sobie w srom. Jest zajebisty. Na bank nie mogła zrobić go moja stara. Ja pierdolę, ale mam zajebisty srom!!! Żeby to jakoś przyklepać jako prawdę absolutną, poszłam do Mariana. Wiem, że mnie nie chce, że gardzi, ale pomyślałam, że to jest jednak człowiek, który o psiochach wie najwięcej. Marian spojrzał tylko na mą picz i westchnął. Wyszedł do łazienki. Siedziam godzinę i rwałam włosy z głowy. O co chodzi? Nienawidzi? Gardzi? Ale tak o? Na pełnej kurwie? W twarz? Co tam robi? Sra? Wyszedł po godzinie całkiem łysy. Ze skarpety wyciągnał tubkę poxipolu i posmarował sobie ręce. "Marian" - jęknęłam - "Jeśli chcesz walić konia, to nie tędy droga, zaufaj mi, bo raz sobie przyspawałam ręce do piczy". Ale nie, Marian, jak to Marian, totalnie nieubłagany - ściągnął mi majty i nasmarował picz klejem, potem garściami poprzyklejał mi swoje włosy do sroma. "500 złotych" - powiedział beznamiętnie. Dałam mu kasę i poszłam. Nie wiem o co szło, ale Marian jest wieszczem i geniuszem seksu, więc na pewno kuma czaczę. Na pętli tramwajowej ściągnęłam gacie przed przygodnym wąsaczem. Nie ruszył nawet brwią, ale pokazał mi wyprężony kciuk. To działa. Marian jest geniuszem. Już nigdy nie ogolę bobra.
Pan Draska i Tymek Blaszane Sutki
Taka dziś piękna pogoda! Od razu zdjęłam gacie, żeby i srom trochę zaznał powietrza. Dowiedziałam się niedawno, że warto piczy dać trochę wiatru. Z początku myślałam, że chodzi o piard sromem, co podobno się zdarza, jak ktoś ostro młóci od tyłu. Ja o seksie wiem niewiele, raz mnie ruchał taki Łukasz, to strasznie się spocił, chyba nawet zesrał, bo powiedział po wszystkim, że lubi sobie po stosunku pierdnąć. I ledwie pierdnął to zbladł strasznie, zakrył dłonią rów i wybiegł do łazienki. Nie wiedziałam o co chodzi, aż się nie poślizgnęłam na srace. Takie rzeczy kaleczą człowieka na lata. Dlatego nigdy już po tym nie ściągałam gaci, tyle że jak urosłam to odpadły mi z tyłka i trzeba było założyć nowe. A dziś? Słonko, zapach skoszonej trawy, więc zrzuciłam majty i pobiegłam do Żabki po czipsy. Jak wróciłam, na schodach siedział Tymek. Powiedział, że wyczuł majtki więc przyszedł. Żądał, żeby mu pokazać sroma. Wystawiłam spod dresu kolano, a on założył jakoś tak nogę na nogę dziwnie i zaczął zaciskać. Po paru sekundach zrobił zeza, wyjęczał "ojojojojojoj" i poszedł. Za moment wrócił i pokazał mi sutki. "Nie jestem już Tymek Lukrowana Moszna, teraz jestem Tymek Blaszane Sutki" - oznajmił wskazując palcem na piercingi w sutach. Potem pobiegł. Nie zdążyłam zapytać co to dla mnie oznacza. Mam nadzieję, że nadal będzie przychodził z pączkami. Wróciłam do domu i dokładnie obejrzałam sobie psiochę w lusterku. Co za bałagan. Podtarłam to byle jak chustką do nosa i postanowiłam zapomnieć.
Mi papá fue a ver a una hermana y de vuelta nos trajo pizza y entre sus ingredientes tenía carne. Mi madre al percatarse de la carne miró la hora y se fijo que ya es viernes santo por lo que no se puede comer carnes rojas. Mi madre le quito la carne a la pizza y se la dio a mi perro, ahora mi perro no irá al cielo :c