Głosem wstępu po wstępie, czyli po co mi blog muzyczny?
Jeszcze tego sama nie wiem. Prawdopodobnie po to, aby uratować moje relacje międzyludzkie. Nikt mi jeszcze tego wprost nie powiedział, ale chyba staję się wkurzającym muzycznym spamerem. Auć.
A ja nie mogę przestać zachwycać się nad kolejnym pięknym głosem i wersem, albo jak w anonsie odnalezionym na cudownym Anonse Anonsiki:
Ucięłam, bo nie chcę udawać, że wiem cokolwiek o algach. Ale cała reszta się zgadza — sekretarka by się przydała, a przede wszystkim tłok w głowie nękanej ariami.
No to jestem - jest. Nie znam się za bardzo na blogach, pisanie o sprawach osobistych porzuciłam jakiś czas temu. Więc nie będę traktować tego nader poważnie, i wy też pewnie nie powinniście.
Podrzucam wam na dobry początek internetowej czytalności jedną z moich ulubionych playlist:
call me brigitte bardot
https://open.spotify.com/playlist/7q996wTqhzNi3rhd9T8eWZ?si=P_XFi8BzRW6MpRnPKBmwmg










