I will not be elaborating.
seen from China

seen from United States

seen from United States

seen from Switzerland
seen from China

seen from United States
seen from Japan

seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from Norway
seen from China
seen from China
seen from United States
seen from China
seen from Japan
seen from United States
seen from Kosovo
seen from Dominican Republic
seen from United Kingdom
I will not be elaborating.
I've suddenly realized how King Julien practically spent his entire life around bad influences that he turned out the way he is now. Snob Royal Patents who neglected him, Rob who's pranks and parties went too far, His Uncle basically treating everyone like shit and only cared about himself . Like damn no wonder why
The only difference is he had his friend Maurice who was probably the only good influence in his childhood that kept that small linger of kindness in him and actually helped him show compassion and caring about his kingdom even more so as the episodes on.
A humanisation request! Pancho and maybe Andy? I dunno, I’d be interested to see a bat as a human! Good luck and love your work ❤️
Finally, all human request that I got! ~~ ^^ Here you are! <3
All Hail King Julien characters requested by:
Andy + Pancho (anonym), Becca + Abner- requested (@lancaster-32190), Clover (@bluesailor2026, @foreverjover), Mort (@whydontyouliveadam), Prince Julien + Maurice (@the-deapurfro, @foreverjover) Dorothy + Ted (@sasza-ola), Crimson (@bluesailor2026), Karl (@anderrst), KJ + Magic Steve (@foreverjover), Mary Ann (@acutetrashcan03) and Dr S. + Rob McTodd from me! ~~ ^^
my first hc’s are both within yandere territory, and expect there to be more because all my favorite bois are problematic
🎉🎁🎂 Happy birthday Prince Julien! 🎂🎁🎉
Julien belongs to @remthegungangoddess
Next part of Jover Challenge. Jover as parents! ^^ ~~
Parent’s thing (story below)
- Oops ^^;
- No party for you today, prince Julien. -.-
Bad note (story below)
- Książę, miarka się przebrała. Definitywnie, żadnych przyjęć, aż do odwołania. - wyraźnie niezadowolony Moris trzymał w wyciągniętej ręce kartkę oceniającą wiedzę młodego księcia na ocen niedostateczną.
Julian zarumienił się ze wstydu, wciąż jednak starając się zrobić dobrą minę do złej gry.
- To wszystko wina Leona. - z uśmiechem niewiniątka Julian rozłożył ręce.
Moris pomachał przecząco głową.
- Julianie, jesteś księciem. Twoja edukacja jest szalenie ważna. Nie możesz się rozpraszać. Każdy przyszły król musi wiedzieć jak... -
Julian półuchem słuchał wykładu Morisa. Tak, tak. “Każdy przyszły król musi wiedzieć jak skupi ć swoją uwag ę na rzeczach istotnych, Poszerzanie wiedzy zawsze powinno stać na pierwszym miejscu.” - wyrecytował w myślach resztę wypowiedzi Morisa. Była to niemal wykuta na blachę regułka, którą jego opiekun odgrzewał przy każdych jego szkolnych niepowodzeniach. Książę rzadko wyrażał szczerą skruchę, a przez resztę dnia starał się jedynie jak tylko mógł zadowolić Morisa, czyli nie wpaść w kolejne kłopoty. Jednak tym razem stawka była zbyt wysoka. Jeden ze szkolnych przyjaciół Juliana wyprawiał dziś przyjęcie urodzinowe, a Julian za nic nie chciał tego przegapić. Lecz uzyskanie zgody od guwernanta na wyjście w obecnej sytuacji i skali jego wściekłości graniczyło raczej z cudem. Oczywiście dla dobra załagodzenia sprawy mógłby się poświęcić i darować sobie to konkretne przyjęcie, jednak wizja ta sprawiała mu niewymowny ból i to do tego stopnia, że gotów był raczej przyjąć wszelką karę fizyczną, by w ten sposób odpokutować swoją winę. Rzecz jasna sam nie wiedział na co się godzi, gdyż nikt nigdy nie śmiał podnieść ręki na przyszłego króla. Ale problem wciąż pozostawał nierozwiązany. A skoro o pertraktacjach nie było mowy, Julian postanowił wykorzystać sobie tylko znaną słabość opiekuna.
- Proszę. - Julian zrobił wielkie oczy i przyjął ton chwytający za serce. Tę praktykę miał już dobrze wyćwiczoną. - Będę się dobrze uczył. Od jutra! Ale dzisiejsze przyjęcie jest dla mnie bardzo ważne. Będzie mi tak smutno jeśli mnie ominie. - spojrzenie księcia pełne było przesadzonej rozpaczy.
Moris widocznie zmiękł. Jego twarz nie była już tak surowa, a ton słyszalnie łagodniejszy. Mimo to starał się być nieugięty.
- A jak ci będzie, gdy zasiądziesz na tronie i nie będziesz umiał podejmować właściwych decyzji? - Moris ciągnął temat zupełnie poważnie.
- ...Przez jedną jedynkę? - Julian bagatelizował sprawę jak tylko mógł.
- Chciał byś pójść do lekarza, który zawalił egzamin z tego na co jesteś chory? - guwernant zapytał stanowczo.
- Ale to tylko ortografia. - książę niedbale machnął ręką.
- Czego Juluś się nie nauczy, tego Julian nie będzie umiał. Wiesz o tym, prawda? - ton Morisa był już całkiem łagodny.
- Taaaak... - Julian spuścił uszy.
- Przykro mi, książę. - w oczach opiekuna malował się smutek i ani krzty złości. - Nie cofnę słów.
Julian był wyraźnie zaskoczony.
- Ale... - zaczął z niedowierzeniem.
- Powiedziałam “nie”, Julianie. - Moris ukrócił natychmiast jego sprzeciw. - Idź do swojego pokoju, wiesz co do ciebie należy. Przyjdę pod wieczór, by sprawdzić czy robisz postępy. - gdy skończył, odwrócił się i odszedł, nie czekając już na argumenty wychowanka.
Julian przez chwilę stał jak wryty, jednak potem smętnie ze łzami w oczach powłóczył do swojego pokoju. Moris nie czuł się dobrze z faktem, że musi mu czegoś odmawiać, zwłaszcza, gdy wywoływało to taki smutek na twarzy księcia. Ale wiedział, że musi być konsekwentny. Zależało mu na tym, by wyrósł na mądrego króla, nawet jeśli miałoby go to wiele kosztować.
Tymczasem wściekły i rozżalony Julian wskoczył na łóżko i przykrył się kołdrą od stóp do głów. Jak Moris mógł mu to zrobić? Jak zostanie królem to będzie imprezować cały czas i nikt, ani nic go nie powstrzyma.
KONIEC
"RUUUUUN!!!” (Story below)