Sześć bardzo psujących nastrój rzeczy
Bez zbędnych wstępów, dzisiaj wymienię Wam rzeczy, które uważam za najbardziej psujące nastrój, humor, samopoczucie i postrzeganie wszystkiego dookoła. Rzeczy, które są jak kamyk w bucie na wymarzonej wycieczce, ziarnko piasku pod powieką podczas pięknego zachodu słońca, kolka na imprezie, albo ciepła woda gazowana, gdy jesteśmy spragnieni.
Podobno amerykańscy naukowcy odkryli, że stanie w korku generuje tyle stresu, co trzykrotność stresu związanego z ważnym egzaminem. To w sumie logiczne. Przystępując do egzaminu zazwyczaj wiemy, czy się na niego przygotowaliśmy, czy możemy polec, a także wiemy mniej więcej jakie poniesiemy konsekwencje. Albo zdamy dobrze, albo zdamy słabo, albo oblejemy egzamin, a wtedy też znamy wachlarz wariantów awaryjnych. Powtórzenia, warunki, kolejne opłaty i tym podobne.
Stojąc w korku nie wiemy nic. Nie wiemy ile to jeszcze potrwa, czy na drogach prostopadłych do tej, którą jedziemy też są korki, które zaczną się wbijać w nasz korek i czy za kolejnym skrzyżowaniem będzie już luz, czy znowu korek. Jeśli podróżujemy komunikacją miejską, do listy zmartwień należy doliczyć kwestię tego, czy zdążymy przesiąść się w kolejny autobus i czy tamten też utknie w jakimś korku, czy nie. Plus trzeba doliczyć do tego wszystkie przystanki, na tkórych trzeba będzie się zatrzymać, wypuścić resztę śpieszących się ludzi i wpuścić następnych.
A kiedy już dotarło do nas, że na pewno się spóźnimy, pozostaje kwestia tego, jak bardzo. Czy będzie to akademicki kwadrans, czy dojedziemy na miejsce grubo po czasie. No i czy to spóźnienie będzie przez kogoś zauważone, wytknięte i czy przyjdzie nam za nie beknąć.
2. Dziewczyna / facet, których smakiem możesz się jedynie obejść
Tutaj chyba nie muszę zbyt wiele wyjaśniać. Różnie ludzie reagują na odrzucenie - jedni się wkurzają, inni popadają w letarg, a jeszcze inni postanawiają nagle stać się zwierzęciem salonowym i odbijają sobie wszystko na imprezach, zaliczając przypadkowe historie, które po pierwsze poprawią im samoocenę, a po drugie być może sprawią, że osoba, która dała im kosza nagle zrozumie jak wiele straciła.
Wszystkie warianty zachowań, choć różne od siebie, łączy jedna rzecz - wszystkie podszyte są dużym i dającym się we znaki poczuciem odrzucenia i braku akceptacji. Różnica polega tylko na tym, że jedna odrzucona osoba przełknie to szybciej i przejdzie nad tym do porządku dziennego, a druga będzie się z tym męczyć dłużej, rozgrzebywać, rozpatrywać i rozważać na tysiące różnych sposóbów. Każdego jednak to boli i gryzie przez jakiś czas, niczym podrażniona skóra, którą spryskamy perfumami, ale jak każda rana, z czasem się zagoi.
3. Przelew, który wciąż się nie pojawia
F5, F5, F5, F5, F5, ctrl+r, odśwież, F5, telefon do banku, telefon do firmy, F5, F5, F5... a na koncie pusto. Cisza i turlające się kłębki haszczy niesione wiatrem.
Na koncie teksańska preria, a ty masz opłaty, raty, rachunki, imprezę, urodziny kumpla, no i musisz koleżance oddać kasę, bo ci pożyczyła na obiad w zeszłym tygodniu. Bak pusty, jeździsz na gapę, a jedyne, co trzymało cię przy życiu, to wizje tego, na ile sposobów wydałabyś te wyczekiwane pieniądze.
Zaczyna w tobie wzbierać złość. Najpierw na klawisz F5, który nie działa, potem na komputer, potem na bank, potem na drugi bank, a potem złość skupiasz na osobie lub firmie, która wysyłała pieniądze (a raczej miała to zrobić). W głowie układasz już przemowy, skargi, manifesty i reklamacje i odkrywasz, że masz wielki, choć niespełniony talent oratorski.
Twój prawie napisany pozew sądowy jednak ląduje w koszu dokładnie w tej sekundzie, w której odkrywasz, że pieniążki przyszły. Tym samym odczuwasz ulgę i radość porównywalną do tego szczęścia, którego doznajesz, tuż po siusianiu, na które zbyt długo czekałaś.
Na argumenty innych, na uwagi, na krytykę, na zdanie innych, na zwykłą rozmowę z drugim człowiekiem. Pierwszy raz w życiu poznałam to swędzące jak skóra pod gipsem uczucie, gdy leżałam w szpitalu, a na mojej sali leżała pewna pani, której córka miała sklep odzieżowy i nie pozwalała w nim przymierzać ubrań, bo dotykały one genitaliów, a za takie uważała między innymi piersi. Na nic tłumaczenia, dyskusje, rozmowy i uświadamianie, że mężczyźni też mają piersi, tylko, że im nie rosną. Pani tylko siedziała i z uniesionymi brwiami i ustami w podkowę, kręciła głową ignorując to, co wszyscy jej mówili, a ja myślałam, że mnie rozniesie.
Tak się zazwyczaj dzieje, że zablokowane osobniki są do tego wszystkiego jeszcze bardzo nieprzyjemne, butne i agresywne oraz mają tendencję do wymyślania niestworzonych teorii, najczęściej spiskowych. W sumie chyba też byśmy tak robili, gdybyśmy całe życie kurczowo trzymali się jednego, tylko własnego zdania, a odkrywając, że jest ono urwane z kosmosu, na szybko musielibyśmy dorabiać do niego podkład. Tym samym płynnie przechodzimy do kolejnego punktu...
6. Kiedy szukasz czegoś w Google, a znajdujesz coś, czego nidgy nie chciałaś widzieć
Nie będę się tutaj zbytnio rozwodzić, bo na samą myśl o tym, co niejednokrotnie zdarzało mi się oglądać przez przypadek, zbiera mi się w ustach słodka i rzadka ślina.
Kilka miesięcy temu zobaczyłam czaszkę dziecka w trakcie zmiany zębów z mlecznych na stałe. Chciałam zgłębić temat i trafiłam na coś, co śni mi się w koszmarach i prześladuje mnie podczas mycia zębów. Żałuję, że tamten dzień w ogóle istniał.
Ale jeśli ktoś czasem lubi, gdy mu się robi słabo, polecam wpisać w Google poniższe hasła i przejść od razu do grafiki:
-hiperdontia
-trypofobia
-irritation
-fungus
Tym oto okropnym akcentem kończę wpis i zaznaczam, że jeśli w komentarzach będą jakieś linki, na pewno w nie nie kliknę ;)