#12 and than you kissed my neck and everything went fine
Mam pewien luksus komfortu bycia. Nie ważne czy na głowie i w głowie mam pstro. Czy ważę tyle co worek cementu, czy unoszę się ponad chodnikami. Nie mam nic na koncie, ale zawsze pełną lodówkę i serce. Czy się cieszę, czy turlam we własnych łzach. Nie ważne czy świeci słońce czy pada deszcz. Czy mnie nie może znieść, czy przez nieobecność tęskni też. Mam rozmowy do rana, a czasem zupełny brak słów. Mam spacery, piosenki i przestrzeń na dziewczyński czas. Mam kłótnie z happy’endem. Mam nieporozumienia z rozwiązaniami. Mam pocałunek w szyję i splecione dłonie, kiedy oglądamy film.
Mam ten luksus komfortu bycia. Bycia kim chcę.
Tylko z Nim.






