Miejmy
Miejmy swoje pasję i szlifujmy je. Miejmy swoje zdanie i bronmy je. Miejmy swoje zdanie i o nie dbajmy , bo w ułamku sekund mozem stracić zycie.

seen from Australia

seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States

seen from Singapore

seen from United States
seen from China

seen from Canada

seen from United States

seen from United States
seen from China

seen from United Kingdom

seen from Canada

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United Kingdom
seen from China

seen from Russia
Miejmy
Miejmy swoje pasję i szlifujmy je. Miejmy swoje zdanie i bronmy je. Miejmy swoje zdanie i o nie dbajmy , bo w ułamku sekund mozem stracić zycie.
nie potrafimy już czytać sensów zatapiamy się w szczegóły, pytamy o skomplikowane sprawy choć wciąż nie rozumiemy podstaw mamy wrażenie, że je rozumiemy, bo „przecież to jest proste”, ale tak naprawdę nie wiemy, co się w tych prostych słowach kryje, nie znamy znaczeń tych prostych słów ani znaczeń prostych zdań, zbudowanych z tych prostych słów zamknęliśmy się na rozumienie rzeczy i żyjemy ze złudzeniami o tych rzeczach jakbyśmy kiedyś wytworzyli sobie jakieś definicje danych rzeczy, oparte tylko i wyłącznie na przeczuciach i hipotezach, a nie na faktach i potwierdzonych informacjach
(ale czy w ogóle można mówić o znaczeniach jako o czymś stałym, uniwersalnym dla wszystkich? czyż nie jest tak, że każdy człowiek wytwarza swój własny język, i choć posługujemy się niby tym samym językiem, to ciągle nie umiemy się porozumieć, bo nadajemy indywidualnie każdemu słowu inny sens? tworzymy personalne odmiany języka, które zostają naznaczone naszą osobowością, są przefiltrowane przez naszą wrażliwość, a cień wspomnień pada na jasne znaczenia niektórych stwierdzeń)
i kiedy ktoś pyta o „oczywistości”, zaczyna drążyć
po co? - żebyśmy z r o z u m i e l i, poprawili się następnym razem, poprawili siebie i swoje działania, swoje myślenie, żebyśmy wreszcie sami sobie zadali pytania kwestionujące to, co już niby wiemy (a nie wiemy, tylko przeczuwamy - opieramy się na mglistych wspomnieniach, skojarzeniach, a nie na sytuacji faktycznej, na rzeczywistości), żebyśmy ujrzeli to, co widzą inni (a więc dają nam okazję do przejrzenia się w ich wypowiedziach jak w lustrach) i mogli wtedy zadać samym sobie pytanie: czy to jest naprawdę to, co chciałem, żeby zobaczyli i żeby rozumieli to, co mówię tak, jak chciałbym, żeby rozumieli? wreszcie żebyśmy zaczęli MYŚLEĆ, a nie biernie i podświadomie wchłaniać dziwne wzorce, które zostały kiedyś ukształtowane i wpojone nam jako słuszne i dobre
wtedy my się wycofujemy do swoich skamieniałych przeświadczeń o znaczeniach prostych słów i chowając się za barykadą ustawioną tylko z przeczuć i hipotez, których nigdy nie chciało nam się zweryfikować, i zza tych barykad obserwujemy choć nie biernie wyrzucamy z siebie pretensje i żale, obwiniamy innych, nie widzimy problemu w sobie, a w „czepialstwie” innych nie poprawiamy się uznajemy swoje postrzeganie rzeczywistości i swoje postępowanie za jedyne i słuszne upieramy się przy swoim nie dlatego, że mamy rację, ale ze względu na problem ze spojrzeniem na sytuację z innej niż własna perspektywy najgorzej, że ta własna perspektywa wcale nie jest taka nasza, własna, bo jest czyjaś jest tego, którego obserwowaliśmy którego musieliśmy słuchać którego znienawidziliśmy, ale podświadomie przejęliśmy jego zachowania jest w końcu tego dziwnego biologicznego stwora, zwierzęcia, które w nas siedzi, a którym kierują instynkty, których nie tłumimy i dajemy się im ponieść
zamiast korzystać z możliwości rozszerzenia horyzontu, spróbowania czegoś nowego (a potem zweryfikowania, czy nam to pasuje, oraz możliwości wyrażenia opinii na temat swojego doświadczenia), kierujemy swoje oczy do wewnątrz i na własne stanowisko
zaciemniamy obraz rzeczywistości, nakładamy zniekształcające soczewki na oczy