Po rozegraniu kilkudziesięciu sparingów szumnie nazywanych sezonem zasadniczym, rozgrywki Polskiej Hokej Ligi wkroczyły w fazę play-off. Rywalem drużyny z Sanoka była ekipa z Opola, która zajęła 7 miejsce po pierwszym etapie rozgrywek. Trzy szybkie mecze, w zasadzie nie ma o czym pisać. Wychodzi na to, że "prawdziwy" sezon dla drużyny z Sanoka dopiero się rozpocznie. Trudno, co robić.
Emocje opadły (a były?) i można na spokojnie podsumować rywalizację z Orlikiem Opole. No cóż, doceniam waleczność i zadziorność zawodników z Opola. Cenię ich za to, bo hokeista właśnie tak musi być. Natomiast jesli chodzi o umiejętności - delikatnie mówiąc, nie stworzyli zagrożenia dla drużyny z Sanoka. Wyniki spotkań nr 2 i 3 sa nieco mylące, głównie za sprawą sanockich zawodników. Wiem że Jasiek to znakomity bramkarz aaaale... do pustej bramki należy strzelać, bo już bardziej pusta nie będzie. W meczu nr 3 sam Kris Hogg powinien do 30 minuty mieć na koncie hattrick. A tak to była nerwówka do końca.
Pisząc o Opolu nie można zapomnieć o znakomitej pracy jaką wykonuje tam Jacek Szopiński. Słuchając wywiadów z tym trenerem, robie to z największą przyjemnością. Widać, że facet nie został trenerm tylko i wyłącznie dlatego że kiedyś był świetnym napastnikiem. Szopiński rozumie ten sport, potrafi przekazać swoją wiedzę i czyni drużynę lepszą. Jeżeli sam Orlik to 100% wartości, osoba Szopińskiego na ławce sprawia, że jest to 150%. Gdyby ktoś zapytał mnie jakiego polskiego trenera widzę na ławce KH Sanok - Szopiński byłby wyborem nr 1. Niskie ukłony Panie Jacku.
Nie zmienia to jednak faktu, że największą zagadką minionego sezonu są (i pewnie będą) dla mnie porażki ekipy z Sanoka w Opolu w sezonie zasadniczym. Musieliśmy zagrać naprawdę dramatycznie słabo.
Przed nami rywalizacja z GKS Tychy i jedno można powiedzieć na pewno - będzie "elektrycznie" na lodzie. Obie drużyny za sobą nie przepadają, ale to dobrze. To jest hokej. Ma być ostro. Tyszanie nie zachwycili w rywalizacji z Unią Oświęcim, ale według mnie nie ma już co do tego wracać. Potencjał zdobywcy Pucharu Polski jest powszechnie znany, a mecze z Sanokiem na pewno wyzwolą w nich chęć rewanżu za ostatni finał. Liczę na to, że Mike i spółka zagrają w swoim stylu, który wywoła pianę na ustach zawodników/kibiców rywali a nam pozwoli awansować do finału. Nieustępliwość, cierpliwość i twarda gra – tymi cechami rok temu złamaliśmy Jastrzębie, złamaliśmy Tychy - warto powtórzyć ten scenariusz. Co ciekawe, po zakończeniu rywalizacji z GKS Tychy, tylko jeden zawodnik będzie miał szansę po raz trzeci z rzędu zdobyć tytuł mistrzowski - zobaczymy czy będzie to Robert Kostecki czy Nicolas Besch? Rocco ogarnij temat i ustrzel hattricka! Ciekawe jak będzie się prezentował Zenek Konopka? Jak myślicie, dojdzie do formy która pozwoli mu być w jakikolwiek sposób przydatnym czy raczej nie? Temat do dyskusji.
Celowo nie poruszam tematu ostatniej afery w rywalizacji Nowy Targ - Kraków, to tak żałosne, że aż boli. Teoretycznie powinno mi być żal zawodników Cracovii, bo włożyli sporo wysiłku w tą rywalizację i na pewno zostawili mnóstwo zdrowia na lodzie. Ale jak sobie przypomnę tych wszystkich "ukraińców", "wieśniaków", "prowincjuszy" którymi raczyli nas ich wielkomiejscy kibice, jak pomyślę o tym z jaką pogardą traktują rywali - to powiem Wam, że nawet jest mi wesoło i cieszę się z takiego obrotu sprawy. Taki pstryczek w nos dla bufonów z wielkiego-małego, prowincjonalnego Krakowa. Chcieli być cwani i nie wyszło, bo nie wierzę, żeby w takiej "metropolii" nie potrafili liczyć do czterech. A może się mylę?
Niezależnie od tego jakim wynikiem zakończy się finałowa rywalizacja, jestem pełen podziwu dla hokeistów z Sanoka. Trzeba mieć niesamowitą odporność psychiczną, wiarę we własne umiejetności oraz żelazną kondycję żeby grać w taki sposób jak Sanoczanie. Nieustępliwość, cierpliwość i twarda gra - tymi cechami złamaliśmy Jastrzębie, tymi cechami łamiemy GKS Tychy.
Seria spotkań z GKS Tychy jest bardzo podobna do półfinałowej rywalizacji z JKH Jastrzębie. Scenariusz tych "wojen" jest prosty - pierwsze trzy spotkania to dominacja rywali (mimo że z JKH udało się dwa razy wyrwać zwycięstwo) i spokojna gra KH Sanok. Sanoczanie przyczajeni we własnej tercji, niczym Rocky Balboa przyjmują dziesiątki ciosów, ale wciąż twardo trzymają się na nogach. Rywale okładają ich z takim impetem, że sami się... męczą. I wtedy niczym rasowy drapieżnik atakują zawodnicy z Podkarpacia.
W poprzedniej notce napisałem:
Mam wrażenie, że kluczowe dla losów rywalizacji będzie pierwszych 20 minut wtorkowego meczu. GKS Tychy, chcąc zmazać plamę na honorze, zapewne rzuci się na drużynę z Sanoka. Taka reakcja leży w naturze człowieka, trzeba być na to przygotowanym. Jeśli przetrwamy, to powinno być dobrze.
Dziś mam wielką satysfakcję, że moje słowa sprawdziły się w 100%. Tyszanie zaatakowali, ale nie udało się im wypracować bezpiecznej przewagi. A że kondycyjnie chyba nie jest u nich najlepiej, to sił starczyło im wczoraj na 20 minut... Potem do gry wkroczył Sanok.
Niczego nie ujmując strzelcom goli, praktycznie przy każdej bramce zdobytej przez Sanok o wiele lepiej mógł zachować się Stefan Zigardy. Zastanawiem się więc, czy bliższa prawdy jest jego postawa ze spotkań nr 1, 2 i 3 (gdy nie miał zbyt wiele pracy) czy może ze spotkań nr 4 i 5, gdzie poddany trudniejszemu testowi dwukrotnie go oblał?
Po raz kolejny zadziałał sanocki "X-Factor" czyli nasi wychowankowie. To wielki atut drużyny z Podkarpacia - praktycznie w każdym meczu jest ktoś, kto "wchodzi do gry" i robi różnicę. Kto wie jak potoczyłoby się spotkanie gdyby nie kapitalny rajd Rafała Ćwikły i świetna asysta do Marcina Białego, który z zimną krwią wykończył akcję? O bramkach Roberta Kosteckiego chyba wspominać nie muszę? Super robota Panowie, naprawdę super.
Został więc jeszcze jeden krok - kto wie, być może najtrudniejszy. Ale gdy tak obserwuję to, jaką drużyna jest KH Sanok, jak wielkie serca mają Ci zawodnicy, to zastanawiam się czy w ich słowniku funkcjonuje coś takiego jak "trudny krok"? Chłopaki, my kibice już dostaliśmy od Was dużo. O wiele więcej niż oczekiwaliśmy. Teraz zagrajcie dla siebie. My będziemy z Wami.