Choć wydawałoby się to niemożliwe - wszak po Beskidzie Sądeckim chodzę bez mała od kilkunastu lat - udało nam się wybrać na spacer do jakiegoś nieznanego miejsca :-)
Tytułem wstępu: Poniższe oraz inne fotki z tego spaceru, w lepszej jakości i rozmiarze, znajdziecie tu: KLIK!
Zapraszam też do obejrzenia fotek z innych spacerów! KLIK!
Miejscem tym była Chatka Magury, bardzo przytulne prywatne schronisko położone na zielonym szlaku granicznym między Piwniczną i Obidzą (więcej informacji znajdziecie na jej stronie: http://www.chatkamagory.pl/ ). Tak się jakoś złożyło, że działa już parę ładnych lat, a jeszcze nigdy w niej nie byłem, nie mówiąc już o Zmorze.
Po szybkim upewnieniu się czy akceptują obecność psów, zapakowaliśmy Zmorę i Corteza do wozu i śmignęliśmy z Moną i Kubą do Jaworek, zahaczając po drodze o gościnny dom tego ostatniego :-)
| Zmora & Cortez |
| Zmora uwielbia robić “aniołki” na śniegu :-) |
| Dom Nigela Kennedy’ego w Jaworkach |
Szybkim marszem przez Rezerwat Białej Wody, ograniczonym jedynie przez śliskość zmarzniętej nawierzchni, zaczęliśmy wspinać się na przełęcz Rozdziele.
| Pogoda w pewnym momencie zaczęła nieco straszyć, na szczęście tego dnia na straszeniu się skończyło |
| “No co tam Maciu?” |
Po drodze zanotowałem sobie kilka miejsc do których warto byłoby wrócić latem na lightpainting (co to jest? https://www.facebook.com/media/set/?set=a.504735412941486.1073741825.191059974309033&type=3 :-) ) jak niesamowite drzewa-bliźniaki, czy niewiadomego pochodzenia i przeznaczenia blaszany “hangar” po słowackiej stronie granicy.
Im wyżej, tym mroźniej, co widać było zarówno po mijanych drzewach, jak i wieży widokowej, na którą natknęliśmy się dość niespodziewanie (nie miałem jej na mapie).
| Rewelacyjny widok z wieży |
| Jeszcze bardziej rewelacyjna panorama :-) |
W końcu docieramy do chatki, na szczęście udało nam się to zrobić jeszcze przed zmierzchem, bo przy tej widoczności po zmroku mogłoby być kiepsko, zwłaszcza że skręt ze szlaku na chatkę łatwo przegapić, a zanim się do niej zejdzie, mija się inne zabudowania.
| Główna część Chatki Magury |
| Wnętrze jej ogólnodostępnej kuchni |
W chatce zostaliśmy zakwaterowani w osobnym pomieszczeniu, w “stodółce”, z pryczami i własnym piecem w którym od razu rozpaliliśmy. W kuchni w głównym budynku (widocznej na zdjęciu powyżej) można przygotować sobie posiłek, zagotować wodę, umyć naczynia, posłuchać radia, poczytać którąś z miejscowych książek, pobujać się w fotelu, lub zagrać w planszówkę. I tę ostatnią opcję wybraliśmy po kolacji, zabierając grę “Pan tu nie stał!” ze sobą do “stodółki” i grając w nią, aż nam się powieki same zaczęły zamykać :-)
Nasza dalsza trasa zakładała zejście do Kosarzysk i powrót do Jaworek przez Niemcową i Wielki Rogacz, tak by nie wracać po własnych śladach.
| Niemcowskie koty niespecjalnie były zadowolone z wizyty dwóch piesków :-) |
O ile dotarcie do Niemcowej nie sprawiło żadnego problemu, to wydawałoby się łatwiusieńki i dobrze nam znany odcinek na Wielki Rogacz trochę nas złamał. Pogoda niespodziewanie się pogorszyła, wiejący nonstop silny marznący wiatr dał nam nieźle w kość zanim udało nam się dotrzeć do skrzyżowania szlaków na Rogaczu i skręcić na południe.
Powrót do zostawionego w Jaworkach wozu szlakiem ponad Rezerwatem Białej Wody minął już spokojniej, choć bez rewelacyjnych widoków.
| Nic to, że zimno! |
| Tia, jasne... |
Podsumowując - fajnie, że udało się odwiedzić nowe dla nas miejsce w Sądeckim i że okazało się bardzo przytulne i dobrze zagospodarowane. Spodziewaliśmy się tylko nieco lepszej pogody, ale tegorocznej zimy niestety nie mieliśmy do niej jakoś szczęścia.
| Większa wersja: KLIK! |
W sumie przespacerowaliśmy około 31 kilometrów, co jak na zimę nie jest wynikiem złym. Byle do następnej :-)