Ile razy trzeba się sparzyć, żeby przestać mówić „tym razem będzie inaczej”? Najwyraźniej dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby nauczyć się parzyć herbatę bez patrzenia na czajnik. (nieskończenie wiele). Bo przecież logika jest prosta: jeśli coś nie działało pięć razy, to za szóstym na pewno zadziała. Statystyka? Matematyka? Doświadczenie? Nie bądźmy śmieszni, przecież mamy nadzieję.
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że zawsze pojawia się ten sam scenariusz: czerwone flagi powiewają jak na majówce, intuicja krzyczy, znajomi robią zakłady, a my mówimy: „nie, nie, teraz jest inaczej”. Oczywiście, że jest inaczej-tym razem boli szybciej.
Ale spokojnie, to nie naiwność. To proces rozwojowy. Każde kolejne rozczarowanie przybliża nas do momentu, w którym przestajemy wierzyć w potencjał, a zaczynamy wierzyć w fakty. I nagle okazuje się, że „tym razem będzie inaczej” działa tylko wtedy, kiedy to my robimy coś inaczej.
Więc ile razy trzeba się sparzyć?
Tyle, aż w końcu zamiast zmieniać ludzi, zaczniemy zmieniać swoje wybory. A to już niestety wymaga odpowiedzialności, a nie tylko optymizmu.












