Dobrego człowieka nie może spotkać nic złego: przeciwieństwa nie chodzą ze sobą w parze.
Seneka Młodszy (z serii: bzdury, których uczę się na studiach filozoficznych)
seen from United States
seen from Philippines

seen from United States

seen from Bangladesh

seen from Singapore
seen from Türkiye
seen from United States

seen from Australia

seen from China
seen from China
seen from United States

seen from Dominican Republic
seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from Kazakhstan

seen from Singapore

seen from Singapore
seen from Netherlands
seen from United States
Dobrego człowieka nie może spotkać nic złego: przeciwieństwa nie chodzą ze sobą w parze.
Seneka Młodszy (z serii: bzdury, których uczę się na studiach filozoficznych)
Dan
Słyszałem, że wyruszyłeś beze mnie Masz przyjaciół. A Ja nie mam słów.
Dywagacje: Stoicyzm
Czy warto w życiu przyjmować postawę stoicką?
Bez zwątpienia najłatwiej jest poddać się we władanie wielkiego, nieodwołalnego przeznaczenia, tym tłumacząc niemożność wzięcia losu we własne ręce. Z drugiej strony ze stoicyzmu możemy wynieść pewne wymierne korzyści. Na początku dobrze jest zaznaczyć, że trudno jednoznacznie wskazać na negatywny lub pozytywny wydźwięk tej filozofii. Jakie są więc jej plusy i minusy?
Należy wspomnieć, że niekiedy w obliczu tragedii i nieszczęścia, przyjęcie postawy stoickiej jest jedynym sposobem na uniknięcie rozpaczy i psychicznego załamania. Obojętne przejście wobec własnych i cudzych problemów może wydawać się bezduszne, lecz jeśli nie ma sposobu na ich rozwiązanie, to nie pozostaje nic innego, jak tylko stoickie przemilczenie.
Jednakże utrzymanie wewnętrznej harmonii, tak cennej dla stoików, nie zawsze jest wykonalne. Całkowite wyzbycie się uczuć gotowe jest w końcu zgubić człowieka. Bo niby możecie zamknąć się w romańskiej wieży, o grubych murach, zza których nie dotrą do was obelgi, złe wieści i głośny huk wrogich bębnów. Problem w tym, że możecie stamtąd nie dosłyszeć także trąb sojuszniczej armii...
Nie sposób się jednak nie zgodzić, że jednym z celów ludzi winno być dążenie do cnoty. Podążanie za pewnymi wartościami, bycie człowiekiem dobrym, rozumnym, zawsze, niezależnie od filozofii, jest godne pochwały.
Aczkolwiek kierowanie się w życiu wyłącznie rozumem nie jest do końca dla nas korzystne. Wszakże wiele uczuć i wydarzeń nie można objąć rozumem i wybiegają one poza jego ramy. Nasza wiedza i myślenie to nie wszystko, bowiem niekiedy musimy spojrzeć na coś z innej, bardziej duchowej strony. Postępowanie wyłącznie według rozumu pozbawiłoby nas dobrego przeżywania wielu ważnych chwil życia.
Pytanie więc, czy w imię świętego spokoju i cnoty warto oddać się pod panowanie boskiego Rozumu? Moim zdaniem - nie, nawet jeśli stoicyzm w pewnych trudnych chwilach pomaga nam przetrwać, to przecież wiadomo, że, cytując klasyka: Celem życia nie jest przeżycie! Ludzie mają swoje cele, ambicje, ideały, za to walczą i umierają. Pamiętajmy o tym, zanim zatrzaśniemy wrota wieży.
"Ktoś, kto ma jedną nogę i ubolewa, że nie ma dwóch, nie różni się dla stoików od kogoś, kto ma dwie nogi, ale smuci się, że nie ma skrzydeł."
Piotr Stankiewicz - "sztuka życia według stoików" Bardzo ważny dla mnie cytat, z racji wielu chorób z którymi muszę żyć. Ta książka, odpowiednio dawkowana, ma naprawdę lecznicze działanie - dla duszy i umysłu. Szczerze polecam, zawsze, wszystkim. (:
"Musimy patrzeć na siebie samych z dumą i szacunkiem, bo nie jesteśmy w końcu byle kim - jesteśmy sobą."
Piotr Stankiewicz - " Sztuka życia według stoików"
ARCHITEKTURA W UJĘCIU STOIKÓW
Od stoików wywodzi się zasada Decorum – stosowana od antyku, później mająca znaczący wpływ na klasycyzm oraz neoklasycyzm. Stoicy postulowali odpowiedniość formy architektury do jej przeznaczenia (funkcji) Decor Witruwiusz definiował jako „nienaganny wygląd dzieła, który osiąga się wtedy, gdy dzieło złożone jest z części wypróbowanych i wzbudzających uznanie". Termin decor nie oznaczał tu nic innego, jak to, co stoicy nazywali w formie przymiotnikowej decorum; najlepiej tłumaczyć go na „stosowność" (termin jeszcze wtedy nie uzyskał swego nowożytnego znaczenia, nie miał nic wspólnego z dekoracją, ozdobą).
A na czym polega stosowność budynku?
Witruwiusz wywodził, że stanowią o niej trzy rzeczy: natura, tradycja (statio), zwyczaj (consuetudo). Sama natura stanowi o tym np., jakie oświetlenie budynku jest stosowne, domaga się, aby izby sypialne miały oświetlenie południowe. Ale więcej jest wypadków, gdy stosowność budynku zależy od konwencji ludzkiej. Tradycja każe np. by Atenie i Aresowi wznosić świątynie doryckie, Afrodycie czy nimfom - korynckie, Herze czy Dionizosowi - jońskie; i tylko takie formy świątyń wydają się stosowne. Zwyczaj znów chce, by przed wspaniałymi wnętrzami także przedsionki były ozdobne; on też wzbrania mieszania stylu doryckiego z jońskim. Można tedy dopatrzyć się porządku i głębszego sensu w sześciu czynnikach kompozycji architektonicznej, wyróżnionych przez Witruwiusza: trzy pierwsze dotyczą mocy i użyteczności (a piękna co najwyżej pośrednio), natomiast trzy ostatnie-właśnie piękna.
Przy czym symetria stanowi obiektywne uwarunkowanie piękna, eurytmia - uwarunkowanie psychologiczne, a decor – społeczne.