Obwody na ścianie systemowej + latanie z prowadzeniem.
Po dwóch tygodniach intensywnych treningów na ścianie systemowej nastąpił progres na tyle duży, że do mojego wspinaczkowego menu mogą spokojnie wejść obwody. Dzisiejszego dnia dałam radę wykonać dwadzieścia dwa ruchy pod kątem nachylenia czterdziestu pięciu stopni - powtórzone dziesięć razy. Poszło szybciej niż się tego spodziewałam (biorąc pod uwagę wyniki mojej krwi - dosyć anemiczne). Siła wraca, ale co najważniejsze: psychika i pewność siebie idzie w górę.
W zeszłym tygodniu oprócz zdzierania sobie skóry na systemowej w końcu zajęłam się lotami podczas prowadzenia. Po kolejnych razach zaczęłam czuć coraz większą ulgę, satysfakcję a nawet... euforię. Czyli jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni uda mi się “latanie” powtórzyć, tym razem z wyjściem nad wpinkę a nie tylko na jej wysokości.