..............╘T█▓T╛
.................]█▓[
.................]█▓[
.................]█▓[
.................]█▓[
.................]█▓[
..╘_____╔╝█▓╚╗____╔╛
══╬|▓▓ ★★★ ▓▓|╬════
...┌╜‾‾‾‾╚╗░▒╔╝‾‾‾‾╙┐
................║░▒║
................║░▒║
................║░▒║
................║░▒║
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................|░▒|
.................\▼/
....................V
Poeta i żołnierz. Syn pierworodny - dziedzic.
Brat, mąż i kochanek.
Ojciec trojga, a może większej ilości dzieci.
Egoistyczny dupek.
Opętany przez marzenie idealista. Sprytny intrygant chory na władzę i ambicję, który zaplątał się we własne sznurki matactw i uczuć.
Muzyk - harfista. Romantyk, melancholik. Mól książkowy.
Niezaprzeczalnie waleczny rycerz, ginący z imieniem ukochanej na ustach.
Skąd wnosisz, że była to właśnie Lyanna?
(Tak, wiem - tak mówią pogłoski).
A jeśli powiem Ci, że Słońcem życia Smoczego Księcia pozostaje Elia Martell?
Pani Smoczej Skały - piękna, smakowita, czarna oliwka z Dorne.
Pełena powabu, ze sprytem węża.
Elia Martell - wiatr i kwiat pustyni, co okazał się zbyt delikatną, czarną surfinią.
Złoto mych dni, srebrny deszcz, bo też była żywym srebrem. Moja żona Elia...
Żar i prawdziwość uczuć, nieugięta Wierność mi i we mnie. Do końca swych dni...
A Rhaegar Targaryen? - spytasz.
To zdobywca. A w jego organizmie, we krwi wiruje szaleństwo. Mimo to utalentowany, skryty i inteligentny, heteroseksualny. To są fakty.
Każdy zna jego historię. Historia jednak jest jak roślina. Można ją wykorzenić lub pielęgnować przez lata, można też nagiąć. Kłamstwo musi być prawdopodobne by ludzie uwierzyli. No i uwierzyli. Przecież roślina, którą bierze się za obumarłą może na nowo wypuścić pędy, nieprawdaż? A teraz moi mili Państwo, koniec pierwszej pieśni, pora pokazać swe prawdziwe oblicze. Wcale nie zginąłem. Wciąż żyję. Lecz kogo obchodzi prawda.
Mam dwoje skrzydeł u ramion. Jedno to fantazja, drugie to szaleństwo. Walczę piórem, które jest ostrzejsze od miecza obosiecznego.
A po za tym...
Poza tym mam własny nałóg w postaci szeroko rozumianej sztuki.
I pragnąc jej coraz bardziej i mocniej, żyjąc chęcią bycia w niej graniczę z obłędem. A tak...
Mówię o sztuce, czy też o kobiecie? Czasami tak przyjemnie jest zamknąć naszą wenę w człowieczą formę.
Wena jednak ma jedną wadę - to bardzo kapryśna kochanka.
Więc najpierw na ołtarzu poświęceń trzeba ją zdobyć, a później nim nam ucieknie zszargać i zhańbić tym samym nadając sobie do niej prawo tylko na wyłączność.
Nie bój się. Najwyżej utworzę Cię z pourywanych słów, Twojego krzyku, który zamarza gdzieś na północy.
Nie bój się, najwyżej ogień niepohamowanej namiętności będzie mi rozsadzał żyły.
Dajmy się porwać, może Cię nie wrzucę w ogień, gdy już wysączę z Ciebie wszystkie soki.
O, nie! Z pewnością to uczynię. A później Twoim popiołem posypię sobie głowę w akcie skruchy.
Na koniec, gdy śniegiem zaczniesz mi sypać w oczy i serce me doszczętnie zamrozisz, wbijając we mnie kolce swych róż - wówczas...nie stanie się nic.
Tylko świat z żałośni podpalę i strawię żywym ogniem - straciwszy Ciebie.
W końcu nie ma róży bez ognia! Przygrywać będę na harfie wśród wrzasku konających bo oni nie cierpią tak jak ja.
Wśród płomieni wena mnie opromieni - poznaj Pieśń Lodu i Ognia.
Tekst zmodyfikowany na potrzebę piosenki dzięki pomocy @the-golden-viper-of-dorne i namowom @wxldr0se oraz @steel-grace
Poeta i żołnierz, pierworodny syn, dziedzic praw,
Brat, mąż i kochanek – w sercu ciągły brak.
Ojciec trojga, może więcej, któż to wie,
Egoistyczny dupek, z marzeń nie chce ścieżek zejść.
Idealista, co w marzeniu się gubi,
Sprytny intrygant, który sobą się łudzi.
Rycerz waleczny, choć splątany w sieci zdrad,
Ginący z imieniem ukochanej wśród strat.
Skąd wnosisz, że to Lyanna w sercu tkwiła?
(Wiem, mówią tak plotki – lecz gdzież prawda była?)
A jeśli powiem, że jego słońcem i światłem,
Była Elia, co nad pustynią świeciła jasnym blaskiem?
Pani Smoczej Skały, oliwka z Dorne, tak piękna,
Ze sprytem węża, powabem – prawdziwa, nie ułudna.
Elia Martell – wiatr pustyni i kwiat,
Za delikatna, by unieść ten świat.
Złoto mych dni, srebrzysty deszcz, moja żona,
Żar i wierność, niezłomność niestrudzona.
Do końca wierna, aż los zerwał nici,
W pamięci mej Elia na zawsze się liczy.
A Rhaegar Targaryen? – spytasz, kim był.
Zdobywca, w którego żyłach chaos się tlił.
Skryty, utalentowany, z inteligencją ostrą,
Lecz w duszy szaleństwo, co wciąż woła głośno.
Każdy zna historię, lecz ta jak kwiat żyje,
Można ją pielęgnować, można ukryć i patrzeć, że jak wąż się wije.
Kłamstwo, by uwierzyć, prawdą musi się stać,
A umarłe gałęzie znów pędy mogą dać.
Nie umarłem – ja wciąż tu trwam,
Mam dwa skrzydła, co los mi dał:
Jedno – to fantazja, drugie – szaleństwo,
Walka piórem ostrzejszym niż miecza cięcie.
Mam własny nałóg – sztuką się karmię,
Goniąc ją, coraz bardziej o proroctwa się martwię.
Czy mówię o sztuce, czy o kobiecie?
Obie pochłaniają mnie jak namiętność o świecie.
Zdobyć je trzeba, a później zniewolić,
Zanim odejdą, nim dadzą się stłumić.
Nie bój się, może nie wrzucę Cię w płomień,
Choć wszystkie soki wysączę w niezgodnej harmonii.
A gdy popiołem głowę posypię w skruszeniu,
I śniegu chłodem moje serce skąpisz w milczeniu,
Może nic się nie stanie, a może świat spłonie,
Bo nie ma róży bez ognia, gdy gniew mnie pochłonie.
Na harfie zagram wśród konających jęków,
Bo oni nie czują tego bólu w moim wnętrzu.
W płomieniach wena opromieni mnie w chwale,
Oto Pieśń Lodu i Ognia – już się ujawnia w finale.
EDIT: Proszę o reklamę i reblog @reverie-arcane @valkyrs-world . By odsłuchać piosenkę kliknij 🔊.
Kłaniam się Rhaegar Targaryen.














