Może jednak szczęście wcale nie tkwi w wyborze. Może leży ono w iluzji, w udawaniu, że gdziekolwiek skończyliśmy, tam właśnie chcieliśmy być przez cały czas.
Lauren Oliver

seen from Australia
seen from China

seen from India
seen from United Kingdom

seen from Malaysia
seen from Australia
seen from China
seen from China

seen from United States

seen from Brazil
seen from Malaysia
seen from China

seen from Thailand
seen from United States
seen from Russia

seen from United Kingdom
seen from China
seen from China
seen from United States

seen from China
Może jednak szczęście wcale nie tkwi w wyborze. Może leży ono w iluzji, w udawaniu, że gdziekolwiek skończyliśmy, tam właśnie chcieliśmy być przez cały czas.
Lauren Oliver
Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach. To samo można powiedzieć o prawdzie. Odrzuć szczegóły, zostaw samo sedno i możesz na nim ukrzyżować każdego.
Libba Bray
W oczach tkwi siła duszy.
Paulo Coelho
Zakochaj się w Rzymie, cz. II - diabeł tkwi w szczegółach.
Widok na Rzym z Passeggiata del Gianicolo
Relacji z wyjazdu do Rzymu ciąg dalszy. W poprzednim poście zrobiłam szybki przegląd ważniejszych zabytków, w tym wpisie skupię się na miejscach, które budują atmosferę Wiecznego Miasta i stanowią o jego magii. A takich punktów na mapie Rzymu jest pełno! W mojej głowie po tych pięciu dniach symbolami Rzymu są zdecydowanie skutery (z Vespą na czele), dwuosobowe Smarty śmigające po każdej, najciaśniejszej nawet uliczce, lody w rożkach i papierowych kubeczkach, soczysta zieleń mimo marcowego terminu a także wszędobylscy Hindusi oferujących selfie sticki. Wyjątkowo denerwującym mnie zjawiskiem było zagadywanie do nas po rosyjsku przez restauracyjnych naganiaczy. Cóż, wygląda na to, że tylko Polacy zdają się zauważać wyraźną różnicę między językiem polskim a rosyjskim. Zaskakujące było dla mnie także to, jak szybko złapałam (ponownie) bakcyla na język włoski i przejęłam ich akcent. Kilka lat temu usiłowałam uczyć się tego pięknego języka, ale oczywiście po przeprowadzce do Krakowa na studia miałam ‘ważniejsze’ rzeczy do roboty niż skupianie się na nowym języku. Co prawda na chwilę obecną moje zdolności w zakresie włoskiego ograniczają się do proszę, dziękuję, przepraszam, cześć, dzień dobry oraz liczenia do 100, nie mniej jednak po kilku dniach rozmawiając z kuzynką po polsku używałam włoskiego akcentu (a zawsze śmiałam się z mamy, że po kilkudniowej wizycie na Zamojszczyźnie, gdzie mieszka nasza rodzina, zaczyna ‘zaciągać po wschodniemu’). No i zakochałam się w języku ponownie na tyle, że zapisałam się na kurs.
Po wstępie przejdźmy już to clue tego odcinka. Zacznę od placów i placyków. W Rzymie jest ich mnóstwo! Są bardziej i mniej znane, opisane w przewodnikach i te pominięte. Te najbardziej popularne to zdecydowanie Piazza Venezia (Plac Wenecki), przy którym znajduje się wspomniany w poprzednim poście Ołtarz Narodów, Piazza del Popolo (Plac Wszystkich Ludzi), Piazza Navona, Campo de’ Fiori. Większość z nich ozdobiona jest obeliskiem, fontanną lub kilkoma oraz ludźmi odpoczywającymi na ich brzegu czy w cieniu budynków. Z tych wszystkich rozczarował mnie tylko ostatni wymieniony: zastawiony straganami, zasypany kartonami i śmieciami, z wyjątkowo brudną i śmierdzącą wodą wodą w fontannie nie powalił na kolana. Ale to nie powód do rozpaczy. Wiele innych mniej znanych zdecydowanie nas zadowoliło.
Piazza Navona
Piazza Navona
Piazza Navona
Piazza del Popolo
Dzieciaki szalejące przy bańkach na Piazza del Popolo
Dzieciaki szalejące przy bańkach na Piazza del Popolo
Dzieciaki szalejące przy bańkach na Piazza del Popolo
Piazza del Popolo
Piazza del Popolo
Widok na Piazza Venezia z Pomnika Wiktora Emanuela II
Campo de’ Fiori
Campo de’ Fiori
W Rzymie znajdziecie przynajmniej kilka fantastycznych punktów widokowych, z których możecie podziwiać panoramę Wiecznego Miasta, jego dachy, balkony, drzewka owocowe i inne zaskakujące szczegóły. Pierwszym takim punktem podczas naszej wycieczki był plac na wzgórzu Pincio, Piazzale Napoleone. Dotrzecie tam po schodach bezpośrednio z Piazza del Popolo. Kierujcie się później w stronę Kościoła św. Trójcy, górującego nad Placem i Schodami Hiszpańskimi. Po drodze będziecie mieć okazje pooglądać całą masę balkonowych ogródków, fantastycznie zagospodarowanych dachów, drzewek pomarańczowych czy… białego krokodyla. Jeśli będziecie spacerować po Zatybrzu, powspinajcie się trochę przy okazji, by dotrzeć na Piazza Garibaldi, Piazzale del Faro czy w okolice fontanny dell’Acqua Paola a będziecie podziwiać miasto z przeciwnej strony w stosunku do Piazzale Napoleone.
Widok na Rzym z Piazzale Napoleone
Piazzale Napoleone
Może pomarańczkę?
Widok na Rzym z Piazza Garibaldi
Fontanna dell”Acqua Paola
Coś co wyróżnia włoskie miasta od innych to wąskie uliczki pełne urokliwych zakamarków, małych sklepików, wspomnianych już wcześniej skuterów i szwendających się we wszystkie strony ludzi. Nikogo z miejscowych nie zdziwi pranie wywieszone na sznurach wzdłuż murów za to przyjezdnych z pewnością zachwycą piękne okiennice czy ukwiecone balkony. Mam świadomość, że zachwycałam się zielenią drzew, trawy i innych roślin jakby wypuszczono mnie z piwnicy po kilku latach, ale była to tak miła odmiana od panującego w Polsce zimna, deszczu i szarości dnia, że nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu choćby nawet na widok drzewka oliwkowego. Jeśli więc masz dość zimy, upoluj tanie bilety lotnicze, zarezerwuj pokój w hostelu czy przez Airbnb i ciesz się słoneczną pogodą zanim w Polsce wiosna postawi choć jedną stopę.
Wyspa Tybrowa
To co Was na pewno zaskoczy to odległość wszystkich ważnych miejsc względem siebie. Spacerując uliczkami Rzymu może się okazać, że całkowicie przypadkowo traficie na jedną z atrakcji idąc zobaczyć coś innego. W taki sposób znalazłyśmy Usta Prawdy, dotarłyśmy na Via Monte Tarpeo skąd idealnie widać Forum Romanum bez konieczności płacenia za wstęp na jego teren i całkowicie przypadkiem, zmierzając do Altare della Patria, dotarłyśmy do kolumny Marka Aureliusza , którą pamiętałam z pierwszej wizyty w Rzymie sprzed dziesięciu lat. W tym mieście wręcz wypada się zgubić, czasem schować przewodnik do plecaka i po prostu iść przed siebie (lub skręcić w co drugą piękną uliczkę). Wtedy Wieczne Miasto oczaruje Was podwójnie i bez dwóch zdań skusi do ponownego przyjazdu.
Kolumna Marka Aureliusza
Yummy Lifestyle