Na światło dzienne wyszedł ostatnio ciekawy album o graffiti writingu. Typu nieklasycznego, ale z pewnością powiązanego z klimatem NY w czasach żwawych walk gangów ulicznych. Wydawnictwu towarzyszą wystawy i spotkania autorskie. Kibiców i fascynatów graffiti zachęcam do sprawdzenia, o co chodzi…
Książka oprócz ksyw klubowych z trzech rejonów Polski pokazuje malarstwo ścienne i dużą ilość napisów. Zależnie od kultury osobistej i światopoglądu będziemy je rożnie interpretowali. Przez niusłik i gw przepłynął strumień bardzo zabawnych komentarzy w okól pracy pana Wilczyka. Związane są one oczywiście z walką polityczno-ideową, jaka toczy się pomiędzy ludźmi w Polsce, jak i na całym świecie. Tematyka historyczna, tożsamościowa, narodowego jak i lokalnego przywiązania będziezawsze wzbudzała w sercach części ludzi płonący żar. Komentarze od czytelników nigdy nie zawodzą. Są pełne ciekawostek, jak i mocno emocjonalnego nazywania rzeczy po imieniu, czasem bardzo brzydkim imieniu. Sama treść wywiadów z panem Wilczykiem też jest dość zabawna. Szczególnie z weekend.gazeta.pl.
Nie chce komentować całego sztafażu ideologicznej propagandy prowadzonej przez artystę i autorów tekstów i wywiadów, które czytałem. Może są niezamierzone lub nieświadome. Ne chce komentować częściowej obłudy przy ocenie moralnej tych zjawisk. Jest to normalne, że za swoimi ideami się lobbuje zawsze i wszędzie gdzie się da. Chcę w zasadzie skupić się na „graffiti”.
Ksywy klubów sportowych porozrzucane po danym terytorium w zasadzie ściśle powiązałbym z ideą graffiti writingu, na trochę innych zasadach - lecz jednak. Tagowanie nazwy swojej ekipy wszędzie gdzie się da, a zwłaszcza na swoim terytorium jest tą samą rywalizacją, która pochlania fanów piłkarskich klubów sportowych. Walka jest trochę bardziej zacięta w świecie “ultra”, to trzeba przyznać. Ofiary śmiertelne jednak są jak mniemam powiązane z innymi tematami niż piłka, szaliki i oprawy.
Wracając do graffiti writingu kibiców klubów sportowych można śmiało stwierdzić, że kierują się oni takimi samymi powódkami, chcą być widoczni i zająć jak największy obszar. Podpisują klub na swojej dzielnicy i pokazują ze byli gdzie indziej, a nawet na terenie wroga. Używają końcówek różnych grubości, bawią się ze skalą i formą. Wybierają widoczne miejsca. Wszystko tak samo. Głównie bombardują miasto. Rzadko widzimy ich prace na kolejkach. Hofy natomiast mają zazwyczaj jakąś część przeznaczoną na imiona klubów piłkarskich, którą co jakiś czas twórcy odmalowują. Do końca nie wiemy jednak, jaki jest profil osób, które malują, czy sami są kibicami, czy tylko tworzą na prośbę kolegów.
Interesujące jest to, że kibice starają się czasem tworzyć bogate produkcje, full kolory z charakterami i dobrymi literami. Zawsze pytam się siebie, po co? Dla kolegów? Żeby ludziom się podobało? Przecież oni “nienawidzą wszystkich”. Pewnie to nie Ci sami, których chroma widzę na linii gdzieś w Wwa…
Książka oprócz tagów i wrzutów z nazwami klubów pokazuje dopisane do nich hasła. Okrutnie mocne, przykuwają uwagę i w zasadzie wzbudzają trwałą refleksję na temat naszej kultury. Przykre jest patrzeć na to, jak wrogo odnoszą się do siebie ci ludzie. Są to jednak hasła, które znajdziemy bez problemu w literaturze, filmie czy sztukach wizualnych. Czy reakcje na te treści zmienia przestrzeń publiczna? Czy siedząc sobie w naszym pokoju, na fotelu przy kominku z kakao w kubku, w galerii lub w kinie, doznajemy “akceptowalnej” przemocy? Przy murze już nie można? Co zrobić z protestami wszelakiej maści oburzonych sztuką współczesną i jej treściami? To nie są właśnie reakcje? Reakcje na otaczającą nas przemoc? Czy tą przemoc produkują tylko wulgarni kibice?
Sztukę wizualną, którą uprawiają kibice nie uznaje się za aktywność artystyczną. Co by nie generowali, wyklucza się taką aktywność z jakiegokolwiek dyskursu. Oczywiście tylko dlatego, że są to kibice, a nie artyści nurtu sztuki krytycznej. Nie ma się co dziwić. Wiemy dzisiaj, że sztuką i kulturą rządzi przecież mafia. Jasne jest też to, że aby być artystą trzeba to innym głośno powiedzieć. Ciekawą akcje, która rozpowszechniła się na inne miasta zapoczątkował ktoś z Łodzi. Zabawne obrażanie siebie nawzajem Widzewa i ŁKSu złagodziło odczucia i ukazało kuriozalność konfliktu. Nie zdziwiłbym się, gdyby stał za tym jakiś sprytny kibic jednej z drużyn. Oczywiście teksty te nie pasowały do całości, nie zostały więc objęte "wilczykową" panoramą.
Mix patriotycznych malowideł i klubowych przepychanek słownych daje jednoznaczną narracje polityczną. Książka określa, kto jest dobry w tym świecie a kto nie, na kogo trzeba głosować w nadchodzących wyborach a kogo unikać jak ognia. Pod tym względem to banalnie prosta opowieść, sztucznie rozpisana i zamknięta w okładki. Nie widzę związku pomiędzy pracami historycznymi a sztuką uliczną fanów klubów piłkarskich. Nie widzę związku pomiędzy rosnącą świadomością historyczną młodych ludzi przelewaną na ściany z kibicowską grą w przestrzeni publicznej, której motywem są imiona klubów i obrażanie siebie nawzajem.
W książce przemieszane są rożnego rodzaju treści. Zasugerowano nam, że “mowa nienawiści”, historycznej tematyki murale, tagi i wrzuty klubowe są efektem pracy tych samych ludzi. Grupy patologicznych zwyrodnialców, którzy są tak biedni intelektualnie i materialnie, ze nie maja nic innego do roboty. Nie sądzę by była to prawda. Jest to iluzja sprowokowana walką ideową. Walką izmów z izmami, która toczy się także na polu kultury i sztuki.
Po lekturze materiałów internetowych i oczywiście komentarzy pod tekstami musze przyznać, ze jestem zdumiony dziwnym stanem świadomości i ideowym zacięciem autorów i rozmówcy. Nienawiść, o której tak rozprawiają dziennikarze i tak bardzo się nią przejmują, to po prostu taka kultura, która mnie nie dziwi i nie jest mi obca. To jest zwykła kultura braku miłości. Jest wszędzie, nie tylko na murach. Jest we wszystkich krajach nie tylko w Polsce. Jest obecna na wielu płaszczyznach i nie ogranicza się do mowy.
fotografie: wyszukiwarka obrazów google.
http://www.atlassztuki.pl/pdf/katalog_75.pdf
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,140251,17120080,Wandalizm__barbarzynstwo____polska_dzicz____a_moze.html
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,17080374,Swieta_wojna_na_murach__Skad_tyle_tej_nienawisci_.html
http://www.nowyfolder.com/swieta-wojna-nowa-ksiazka-wojciecha-wilczyka-spotkanie-z-autorem/
http://forum.legionisci.com/
http://hiperrealizm.blogspot.ae/
http://sliwczynski.blogspot.ae/2014/12/swieta-wojna-czyli-kogo-oskarza-wojtek.html