Jakiś czas temu dzięki moim rodzicom miałam przyjemność polecieć z nimi na Kubę. Była to absolutnie niesamowita przygoda, także dzięki reszcie towarzyszy podróży (grupa trafiła nam się wyjątkowa). Podróż na miejsce jednak była absolutnym koszmarem - trwała ~24h(od dojechania na lotnisko w Warszawie, do wyjścia z lotniska w Hawanie) i miała miejsce tuż po jednym z najgorszych dni mojego życia, ale miejsce do którego prowadziła było tego warte. Kuba jest wyspą pełną kontrastów, kolorów, dźwięków i zapachów, mieszkają tam ludzie, którzy chociaż często posiadają mało, czasem nawet nic, to mają tak niesamowitą energię w sobie, że widać to praktycznie na każdym kroku. Kuba jest miejscem, w którym czas zwalnia - nikt tak nie pędzi, to że ktoś się spóźni 20 minut nie jest żadnym problemem i rzeczywiście alkohol leje się bez przerwy (zaczęliśmy pić pierwszego dnia o godzinie 11:30. Serio. Nigdy chyba tyle nie piłam co wtedy xD). Jest to miejsce, którego obecny obraz jest podobnie barwny jak jego historia i chociaż nie jest miejscem w którym chciałabym mieszkać, to na pewno wiem, że będę chciała tam kiedyś wrócić, bo wiem, że Kuba teraz przechodzi okres ogromnych zmian i jestem ciekawa dokąd te zmiany ten naród doprowadzą. Prolly zdjęcia z Kuby będą się jeszcze pojawiać, bo mam ich dużo, a chce się nimi podzielić w tych ciężkich czasach c; Peace! 🇨🇺 - #cuba #kuba #withfamily #zhaliawpodrozy #havana #cienfuegos #rum #pinacolada #tobacco (at Havana , Cuba) https://www.instagram.com/p/B-f0RzKpZ3w/?igshid=1gqsxa0y1fifz
















