Sam stanął w drzwiach pokoju, zajmowanego przez Mary. Kobieta stała i wpatrywała się w zdjęcie. Winchester odchrząknął, zwracając na siebie uwagę matki.
- Wszystko... wszystko dobrze, mamo? - zapytał, podchodząc bliżej. Mary uśmiechnęła się smutno. Od kilku minut wpatrywała się w zdjęcie, na którym byli jej synowie, T/I oraz Sue. Sam uśmiechnął się lekko na ten widok.
- Ach, to.. Zrobione dwa lata temu. Nie mamy takich za dużo, a to w końcu fajne wspomnienia... T/I ma tutaj jeszcze niebieskie końcówki - Winchester uśmiechnął się szerzej, przypominając sobie dzień, w którym jego żona wróciła do domu z kolorowymi włosami. - Sue chciała mieć takie jak mama... Cudem wyjaśniliśmy jej, że to zły pomysł...
- Sporo mnie ominęło... - westchnęła Mary. - Gdy zamykam oczy, widzę ciebie w łóżeczku, Deana z samochodzikiem... Johna, który pomaga mi robić obiad... A teraz... - Mary odłożyła zdjęcie. - Teraz masz już żonę, dziecko... Kiedyś wyobrażałam sobie, jak to będzie, gdy zostanę babcią... A teraz okazuje się, że najlepsze lata mnie ominęły...
- Liczy się to, że jesteś z nami... - Sam objął matkę ramieniem. - I... w sumie aż tyle cię nie ominęło, jeśli chodzi o Susann...
- Wiem, wiem ma dopiero siedem lat, ale....
- Nie o to chodzi... - Sam pokręcił głową, a Mary znów poczuła, że się zgubiła. - Będziesz miała okazję... być z wnukiem... albo wnuczką... od samego początku... - Mary nagle zrozumiała. W jednej chwili poczuła niepohamowaną złość. Sue jest urocza, owszem, ale.. T/I... jakoś nie przypadła jej do gustu. - T/I jest w ciąży, więc...
- Oh... - pokiwała głową, gdy jej syn potwierdził przypuszczenia. Cisza, która zapanowała zupełnie zbiła Samuela z tropu. Myślał, że jego matka się ucieszy. W sumie... każda babcia by się cieszyła. Rodzice T/I niemal skakli pod sufit, gdy dowiedzieli się o pierwszej ciąży. - Nie cieszysz... - Sam nie dokończył, bo T/I zapukała do drzwi.
- Kochanie, Sue czeka aż powiesz jej dobranoc... - Winchester kiwnął głową i po kilku sekundach opuścił pomieszczenie. T/I chciała porozmawiać z Mary, zapytać, jak się czuje, jednak mina blondynki zupełnie odstraszyła żonę Sama. Mruknęła ciche dobranoc, po czym odwróciła się na pięcie, jednak słowa, które wyszły z ust Mary, wbiły ją w podłogę.
- Gdybym wtedy żyła, nie pozwoliłabym Samowi ożenić się z tobą... - szepnęła.T/I poczuła, że wrze. Nie należała do osób, które łatwo zapominają i wybaczają. Spojrzała ostro w oczy kobiety.
- Na szczęście nie pani o tym decyduje. Życzę dobrej nocy i lepiej, żeby zastanowiła się pani nad tym, co pani o mnie mówi. Jestem żoną Sama i matką jego córki, a pani zdanie liczy się tutaj jako ostatnie.
_______________________________________________________________
Atmosfera przy śniadaniu była bardzo napięta, co wyczuł nie tylko Sam ale i Dean, który słyszał wczorajszą wymianę zdań, jednak miał nadzieję, że wszystko się ułoży. Jednak, gdy Mary stwierdziła, że jajecznica jest beznadziejnie doprawiona, chleb stary, bo widocznie “komuś nie chce się robić zakupów”, o porządku w całym bunkrze nie ma co mówić, a maniery Sue to kosmos, T/I wstała i wyszła, a huk zamykanych drzwi rozniósł się po całym bunkrze.
- Co to było? - to samo pytanie wyszło z ust obu braci.
- Sue idź do siebie - nakazał Sam. Dziewczynka, widząc ostry wzrok ojca, zabrała swój talerz i poszła.
- Tylko co? Przecież T/I nic ci nie zrobiła! Czemu masz tyle pretensji?
- Ani razu nie wymieniłam jej imienia...
- Poczekaj... - Dean przetarł twarz. Teraz już wiedział, że pora wyjawić bratu prawdę. - Czy to ma związek z tym, co powiedziałaś jej wczoraj? Ma, prawda? - Sam spojrzał na brata. Starszy Winchester westchnął ciężko. - Słyszałem, jak mama mówiła T/I, że gdyby miała na to jakiś wpływ, to... to nie pozwoliłaby ci się z nią ożenić. - Słowa uwięzły Samuelowi w gardle. Nie spodziewał się, że jego matka, rodzona matka, może w taki sposób skrzywdzić osobę, którą on kocha najbardziej na świecie. Nie tak sobie to wszystko wyobrażał. Miał nadzieję, że nadrobi stracony czas, że jego dzieci będą dorastały przy babci, która jest przecież tak wspaniałą kobietą. Winchester wstał powoli. Miał łzy w oczach, podobnie jak jego starszy brat.
- Nie wierzę, że powiedziałaś takie słowa.. Do osoby, którą kocham najbardziej na świecie. Która opowiada naszej córce tak wspaniałe historie o tobie! Stawia ciebie za wzór... Susan Mary... Zgadnij, kto zaproponował drugie imię? A ty ją tak potraktowałaś..