Spór o rasizm przeistoczył się w zapytanie o moralność
Kiedy Oprah Winfrey odwiedziła luksusowy butik w Zurichu nie spodziewała się, że zostanie potraktowana jak zwykła złodziejka.
Amerykańska ikona telewizyjna z oburzeniem wspomina całą sytuację. Winfrey poprosiła asystenta w jednym z butików o pokazanie jej limitowanej edycji torebki, która znajdowała się w specjalnej, zamykanej gablocie. Nie rozpoznawszy gwiazdy, asystent odmówił dając do zrozumienia, że tej nie stać na torebkę, która kosztowała zaledwie 38 000 dolarów. Wkrótce po wydarzeniu, w mediach zagrzmiało. Oburzona odmową gwiazda, oskarżyła asystenta o rasistowskie uprzedzenia względem jej osoby.
Brytyjski dziennikarz modowy, Colin McDowell , jako jedyny, zamiast skupić się na sytuacji, skupił się na felernej torebce.
W swojej kolumnie ,dla portalu The Business of Fashion, McDowell zwrócił uwagę na niebotyczną sumę, którą Winfrey była gotowa wydać. Zdaniem dziennikarza sytuacja jest przykładem na to, że dzisiejsze czasy są „latami nieodpowiedzialnych wydatków.”
„Torebka Oprah dała mi do myślenia. Czy naprawdę możemy szanować przemysł, który sprzedaje swoje produkty za 38 000 dolarów?,” pisze zgorszony dziennikarz.
Według niego przemysł mody przyzwyczaił klientów do wysokich cen, które są stworzone „nie po to aby szokować, ale po to aby podekscytować klienta na tyle, aby ten był zdeterminowany do kupienia produktu.”
Dziennikarz skwitował sprawę pisząc, że w dzisiejszych czasach konsumenci nie poszukują dobrej mody. Głównym celem jest posiadanie produktów znanych, markowych produktów, które determinują później naszą pozycję w społeczeństwie. Biorąc pod uwagę rosnące ceny dóbr luksusowych, o których niedawno pisaliśmy, ciężko nie zgodzić się z dziennikarzem.
A jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?