My Guardian Angel
Not today Justin

★
i don't do bad sauce passes
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
will byers stan first human second
art blog(derogatory)
trying on a metaphor
NASA
Xuebing Du
hello vonnie
todays bird

Andulka
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
Stranger Things
Jules of Nature
tumblr dot com

祝日 / Permanent Vacation
No title available
cherry valley forever
RMH

seen from United States
seen from United States
seen from Mexico

seen from France

seen from Netherlands
seen from Egypt

seen from Italy
seen from Egypt
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Germany

seen from Türkiye

seen from United States
seen from Netherlands

seen from United States

seen from United States
@wikasa14
My Guardian Angel
Największy błąd człowieka to oczekiwać od innych tego samego serca, które sama dajesz ludziom.
Najbardziej boli moment, w którym przestajesz być dla kogoś ważny, mimo że jeszcze chwilę wcześniej obiecywał ci cały świat. Bardzo dynamiczna promocja uczuć.
Ludzie Cię zranią gdy oddasz im serce
– Avi
"– Co robiłeś przez ten czas? – Różne rzeczy. Ale przede wszystkim szukałem. – Czego? – Czegoś ważniejszego od śmierci." – Jarosław Borszewicz "Mroki"
„Nie musisz zawsze być tą osobą, która wszystko ogarnia. Masz pełne prawo się rozpaść, masz prawo się pogubić i wciąż być wystarczająca”
— autor nieznany
Hannibal (2013 - 2015)
2x05 - Mukōzuke
- Nie musisz być codziennie odważna, słyszysz mnie? Nie musisz codziennie stać na środku sceny i błyszczeć. Nie musisz wiecznie lśnić i oczarowywać tłumów. Nie musisz zostawiać za sobą płonących śladów swoich stóp i gęstego dymu swojego nigdy niegasnącego zaangażowania i profesjonalizmu. Możesz się wyłączyć, słyszysz? Możesz się, kurwa, wyłączyć, położyć na środku i leżeć tak cały weekend. Możesz czasami nie być, naprawdę.
Złapał mnie mocno w ramiona, bo poczuł, że nie ma ze mną kontaktu. Byłam wyczerpana. Czułam, że doszłam do ściany i nie jestem w stanie już absolutnie nic więcej. Stałam przed nim blada jak ściana, wpatrzona w czarną dziurę. Obiecałam, że będę o siebie dbać. Obiecałam. W tym momencie dotarło do mnie, że zawiodłam, a napływające łzy doszczętnie rozmazały mi obraz. Nie umiałam odpuszczać.
Nie umiałam mówić sobie "stop". Odkąd pamiętam, biegłam po krawędzi swojej własnej, idealnej postaci. Najambitniejszej i niepowstrzymanej. Trochę nadludzkiej. Niezłomnej, nieujarzmionej i kompletnie popieprzonej. Lubił żartować, że to ostatnie lubi tu najbardziej.
Odkąd pamiętam, biegłam tylko po najbardziej wymagających trasach. Świat uparcie powtarzał mi, że czarne szlaki to jedyny słuszny wybór dla takiej kobiety jak ja. Gdy tylko próbowałam zrobić minimalne odstępstwo od normy, głos w mojej głowie zaczynał się drzeć, że to nie przystoi. To dla mnie były największe ryzyka i najtrudniejsze decyzje. To dla mnie było wysoko rozwinięte współodczuwanie. To dla mnie byli ludzie, którzy wysysali ze mnie wszystko do zera, a potem porzucali gdzieś na pewną śmierć. Odpłynęłam.
- Hej, dziewczyno. Czy ty choć raz mogłabyś dać sobie trochę przystanąć? Nigdy nie myślałem, że coś takiego powiem, ale jesteś kobietą, która zajeżdża się... swoim własnym wyobrażeniem o sobie. Tobie absolutnie nikt tego nie narzuca, ty sobie to robisz sama. Słyszysz mnie? Ty sobie to, do cholery, robisz sama...
Jego słowa odbiły mi się echem o ściany czaszki. Jak do tego doszło? Dlaczego od lat sama na siebie wydaję wyrok? Zakręciło mi się w głowie, więc usiadłam na ziemi i zacisnęłam powieki. Usiadł naprzeciwko mnie i nic nie mówiąc czekał, aż do niego wrócę. Mój mózg zafundował mi kalejdoskop kilkunastu ostatnich lat. Całe życie walczyłam o zostanie KIMŚ, a może w tym wszystkim wcale nie chodziło o to, by stać się kimś... tylko o to, by w końcu przestać być wszystkim, co nie było moje?
Otworzyłam oczy. Był tutaj. Nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów i nie krzyczał, że dzieją się ze mną rzeczy, które go przerastają. Wpatrywał się we mnie z troską i spokojem na twarzy.
Nie zdołałam powiedzieć mu wtedy, że właśnie na nowo stworzył we mnie definicję miłości. Nie zdołałam powiedzieć, że właśnie tak wyobrażałam sobie to przez ostatnie lata.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
Wszyscy, których spotykasz, zawsze pytają cię o pracę, czy się pobrałeś, czy masz dom - jakby życie było jakąś listą zakupów. Ale nikt nie zapyta cię, czy jesteś szczęśliwy.
credit
Całe życie walczyła, by zostać KIMŚ, a potem okazało się, że w tym wszystkim wcale nie chodziło o to, by stać się kimś, ale, by przestać w końcu usilnie być wszystkim tym, co nie było jej. Urodziła się z impulsem, który uparcie odmawiał zaakceptowania wszystkiego, co wpisywało się w przyjęty standard. Nie potrafiła korzystać z powszechnie dostępnych scenariuszy, więc każdego dnia rysowała na suficie własne plany i mapy. Nocami rozkładała na części wszystkie wysnute wizje, lokalizując słabe punkty i walcząc o to, by przetrwały konfrontację z rzeczywistością. W wolnych chwilach organizowała sobie agresywne warsztaty z prawdy, bezlitośnie przepuszczając samą siebie przez filtr surowej szczerości, niczym maszynka do mięsa. Cały czas było jeszcze wiele do zrobienia. Było wiele do odkrycia. Wiele do zmiany. Wiele do przepracowania. Długi czas była pewna, że to wszystko ma jakiś finał. Niewidzialne trofeum jawiło się jako ostateczny cel tej wieloletniej, krętej drogi pod górę. Miała tam dotrzeć najtrudniejszą, zimową trasą, a na szczycie czekać miał obiecany puchar za całokształt jej człowieczej twórczości. To właśnie tam, oficjalnie, miała w końcu przybić sobie pieczątkę wartościowej postaci. Mijały jednak kolejne lata, zima nie zdawała się kończyć, a przebyte kilometry nijak nie zmniejszały odległości do widocznego na horyzoncie rozmytego zarysu upragnionego trofeum. "Czy istnieje ten magiczny moment, w którym stwierdzisz, że to JUŻ? Już wszystko zdobyłam. Już udowodniłam. Już zdałam, dowiozłam, usprawniłam, zaktualizowałam, góry pokonałam, wszystkich przekonałam i w końcu mogę odpocząć, prawda? Czy taki dzień w ogóle miał szansę nadejść?" Kompletnie zmachana usiadła na żwirowej drodze i zawiesiła się nad swoim losem. Puchar zdawał się nie mieć innych cech, prócz rażącego w oczy połysku. Pierwotnie przynieść miał także oddech ulgi oraz poczucie, iż w końcu udowodniła, że nie jest taka zła i zasłużyła na dobre życie. Podobno to właśnie wtedy miało zacząć się to mistyczne "szczęście". Tymczasem żwir na drodze właśnie boleśnie wbijał jej się w tyłek, a przepływające przez całe jej ciało strumienie myśli dziurawiły skutecznie wszystko, w co wierzyła przez ostatnie 10 lat. Cholernie trudno było zaakceptować fakt, że upragnione trofeum miała cały czas ze sobą. Może przez cały ten czas to nie cel był istotny, tylko nieustanna i bezkompromisowa droga do siebie. Cierpliwe ofiarowywanie obecności samej sobie. Codziennie od nowa.
Stanęła przed lustrem, krzywiąc się niemiłosiernie, i zaczęła przedrzeźniać siebie samą: "Dla siebie...? Sobie samej...? Dla innych to zawsze, ale DLA SIEBIE?" Niewiele rzeczy było trudniejszych od tego. Z niechęcią i wyraźnym poirytowaniem zrobiła sobie trochę miejsca przy stole. Spojrzała ponownie w stronę lustra i wzięła głęboki wdech. Walka dobiegła końca, choć rozejm był jeszcze kruchy.
- No już, siadaj - szepnęła do siebie. - Dziś ja stawiam..
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
„Przestań wybierać to, co nie wybiera Ciebie. Jeśli nie ma wzajemności, jaki to ma sens? Zostaw przeszłość tam, gdzie należy, i pozwól sobie ruszyć naprzód 🤍”
— @harmony-and-peace