021117
słowa mi ścierpły
w nieotwieranych ustach.
EXPECTATIONS

Jar Jar Binks Fan Club

oozey mess

Kiana Khansmith

bliss lane
Monterey Bay Aquarium
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
No title available
★
todays bird

shark vs the universe
tumblr dot com
NASA
Mike Driver

pixel skylines
Cosmic Funnies
Today's Document
I'd rather be in outer space 🛸
🩵 avery cochrane 🩵
No title available

seen from Türkiye
seen from Colombia
seen from United States
seen from Germany
seen from Argentina
seen from Israel
seen from United States
seen from Vietnam

seen from Philippines
seen from South Africa
seen from Libya
seen from South Korea

seen from United States

seen from Thailand
seen from Angola
seen from France
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from France
@xprocestworczy-blog
021117
słowa mi ścierpły
w nieotwieranych ustach.
021117
wygodnie się ułożyć w posłaniu pewnych planów zapomnieć o świecie widząc cel wybrany i nie szukać więcej zastąpić to powtarzaniem ‘tak tak już wybrałem’ być tak złudnie szczęśliwym
021117
tylu poetów z talentem niezwykłym
wśród nich ja bardziej zwyczajny czekam na odkrycie
sensu słów rymowanych
Nobody will ever love you as much as an artist can.On your worst days, they will find poetry in the knots of your hair.
030717
wyciągnij do mnie pomocną dłoń gdy będę tonąć w Twoim spojrzeniu
030717
stań się moją poezją bo patrząc na ten świat słów mi zaczyna brakować
280617
tego właśnie dnia Jego obojczyki
stały się moją religią
140617
11:11
nie chcę innej godziny innej alfabetu litery
140617
uciekłeś z mojej kuchni już nie mogę doszukać się ciebie w kryształach soli kuszącym cukrze miodzie mleku rozlanym kawie letniej w okruchach chleba pod krzesłem jeszcze przecież ciepłym
gdzie jesteś skoro nawet czekolada nie wydaje się mieć koloru twoich oczu
110617
Welurem okrywasz twarz W aksamit owijasz dłonie
Pogorzelisko doświadczeń Czynisz niedostrzegalnym
Dłonie błądzące po ciele Twoim Czują jedynie słodycz powierzchowności
110617
rozległ się krzyk na czekoladowej pustyni
rozległ się wrzask stłuczono słoik z kakaem
niemy szept twoich oczu zmęczonych
110617
Szukaj Masz szeroki wybór Aleją tomików smutku Możesz dojść do półek ksiąg radości Nie śpiesz się Ciebie godziny odwiedzin nie dotyczą Wybieraj dokładnie Czytaj uważnie Być może zasuszony bez wypadnie spomiędzy stronic Ujmij go w dłonie I odczytaj zaszyfrowaną w płatkach wiadomość
110617
Patrząc na Ciebie Gorzka czekolada Spakuje mi Coraz bardziej.
110617
Jeśli chodzi o powiew weny, najsilniejszy jest ten poranny.
070617
Nakrusz ze mną chlebem nad stołem Ze śmiechem rozlej letnią już kawę Zróbmy bałagan Niech tańczy chaos Dzieła sztuki Niech tworzy przypadek
070617
Jesteś jak żywa książka kucharska Czekoladą oczy Plastrami miodu skóra
Iskieri w oczach Jak skrząca się sól Rozsypana przez niewprawionego kucharza
070617
Twoje spojrzenie Byłoby idealną dekoracją Wszystkich moich Czekoladowych deserów