“Do obowiązków idealnego partnera należy posprzątanie bałaganu w tobołku, z którym przemierzamy życie. Powinien podnieść z podłogi naszą samoocenę i zawiesić ją na kołku wieszaka umieszczonego pod sufitem. Powinien miłosną fugą połączyć drobne elementy naszej zdezintegrowanej osobowości w przepiękną mozaikę. Musi być delikatnym, czułym i wybitnie sprawnym chirurgiem, który zszyje ranę szarpaną w naszym sercu, pozostawiając prawie niewidoczną bliznę. Dobrze, żeby kończył zdanie, które my zaczynamy. Odgadywał po jednej nutce nasz nastrój. Nie był, broń Boże, jak nasz ojciec czy matka. Był jak najczulszy ojciec i najlepsza matka. Musi być ślepy na przyrost wagi. Ma być męski, ale umieć doradzić w kwestiach związanych z modą. Ma pamiętać o kwiatach z okazji i kwiatach spontanicznych. I znać datę ostatniego okresu. Ma być delikatny w łóżku, ale mówić sprośności i dawać klapsa. Odróżniać seledyn od limonki. Podejmować ważne decyzje. Nie blokować nas w podejmowaniu ważnych decyzji. Być w szampańskim humorze bez picia szampana. Solidarnie nie lubić koleżanki, z którą jesteśmy w konflikcie, i przystąpić do ponownego lubienia natychmiast, gdy konflikt przeminie. Być złym policjantem. Być dobrym policjantem. Mieć umysł ścisły i artystyczną duszę. Ma zwrócić honor naszemu wewnętrznemu dziecku. Wyhamować w ramionach jego spazmy. Powiedzieć, że odtąd wszystko będzie już dobrze. Sprawić, żeby wszystko było już dobrze.”
— Katarzyna Nosowska “A ja żem jej powiedziała”














