Muzyka to fala
Niepodważalna kwantowość świata pozwala sądzić, że wszystko wokół znajduje się w stanie niepewności, który zmienia się pod wpływem obecności obserwatora. To spostrzeżenie nie pozostawia złudzeń. Świat jest zakodowany. Każda substancja ma umiejętności kodowania i robi to najczęściej mimowolnie. Kodowanie dzieje się na naszych oczach a właściwie poza naszym wzrokiem i zrozumieniem. Postaram się na przykładzie kodowania w muzyce udowodnić, że najdoskonalszym kodem jest taki, który wymaga interpretacji mentalnej. Mówiąc krótko, chodzi o wyczucie miejsca w płynącej muzyce, w którym informacja została schowana. Może to być ciąg nut o odpowiedniej długości, głośności, brzmieniu itd. Mnogość parametrów opisujących dźwięk fortepianu jest praktycznie nieskończony. Potrafimy co prawda symulować jego brzmienie ale zawsze taki dźwięk jest wówczas kwantyzowany, co oznacza jego ziarnistość. Owe ziarna dają się policzyć a stąd już tylko krok do odszyfrowania wiadomości.
Co zatem z muzyką płynącą z instrumentu do naszych uszu? Czy również ona ma strukturę ziarnistą? Tak. Splot fal dźwiękowych jako fal o określonej amplitudzie i częstotliwości da się opisać matematycznie. Jedyny problem, to “usłyszenie” za pomocą specjalistycznej aparatury wszystkich fal generowanych przez instrument.
Pracuję nad analizą dźwięków w kontekście ich brzmienia w określonych warunkach fizycznych. Wierzę, że da się zbudować model matematyczny pozwalający na jednoznaczne odróżnienie dwóch “wykonań” ze wskazaniem takich detali jak na przykład objętość sali. Dla wprawnego nawet ucha są to parametry nie do uchwycenia.
Jestem w stanie przekazywać wiadomości grając na instrumencie na żywo, niezależnie od tego, czy będzie to fortepian, czy skrzypce lub trąbka. Jedyną istotną informacją jest tylko wiedza o tym, czego w muzyce słuchać i co uznać za zakodowaną frazę tekstową.















