,, To nie jest tak, że ja jestem jakąś zagorzałą feministą, bo absolutnie nie. Ja lubię facetów” - Natsu
No… ciężko się tego słucha…
Mam wrażenie, że wiele ludzi nie zna pojęcia feminizmu i upraszczają to do szowinizmu. Jestem feministą i dziwię się, kiedy słyszę, że ktoś nie jest.
Czytelniku sprawa rozchodzi się o mylenie pojęć, ale pewnie Tobie nie muszę tego tłumaczyć. Ufam w to, że moja grupa odbiorcza zna różnicę między tymi pojęciami. Niestety nie wszyscy są odpowiednio wyedukowani i to na tematy kluczowe w dzisiejszym świecie. Moim zdaniem jest to zwykła ignorancja i szerzenie destrukcyjnych skrótów myślowych związanych z tematem.
Feminizm nie polega na nienawidzeniu mężczyzn tylko na równouprawnieniu kobiet w zdominowanym przez (białych) mężczyzn świecie. Według badań, szczególnie chcę tu wyróżnić Y.N.Harrariego i jego książkę Sapiens, koncepcja patriarchatu ma takie samo prawo bytu jak matriarchatu. Tzn. Nie istnieją naturalne predyspozycje zakładające wyższości jednej płci nad drugą. Jasne, wcześniej wodzem plemienia był ktoś kto miał największą siłę lub największy posłuch. Czy wszędzie? No nie dokońca, przyjżyjmy się plemionom które dalej pozostały np. moje ulubione plemie Khasi w północnych Indiach, gdzie to kobiety mają decydujący głos, prawo do dziedziczenia majątku czy nazwiska.
Przechodząc do głównego wątku, bo znowu się gubię. Bardzo zniesmaczyła mnie wypowiedź Natsu i udowodniła wyłącznie braki w jej wykształceniu. Edukacja taka kosztuje, co najwyżej w tym kraju założenie karty bibliotecznej🫠
Natsu jest po prostu zwykłą dyletantką.
Ja się odpaliłem już Drogi Czytelniku. Taki już jestem, szybki zapłon. Ehh….Głupiemu nie wytłumaczysz, mądremu nie musisz