Are you gonna bark all day little doggie, or are you gonna bite?
Jak już się założyło bloga kulinarnego, to nie ma co poprzestawać na jednym wpisie, tylko trzeba iść za ciosem. Najłatwiej będzie to zrobić piekąc kolejną tartę.
W przepisie na którym się opierałem znalazłem sugestię, żeby do ciasta kruchego dodać smalec. Ponieważ smalec w mojej głowie zupełnie nie łączy się z tartą, postanowiłem skorzystać z przepisu na ciasto z poprzedniego wpisu. Znaleźć go można tutaj:
Tarta ze szpinakiem
Co do nadzienia, to potrzebujemy poniższych rzeczy.
Składniki!
200g wędzonego łososia - większe opakowanie w plastrach, lub w kawałku
200g sera camembert - można znaleźć w marketach takie pudełko
pęczek koperku - tak naprawdę wedle uznania
4 jajka - wiadomo jakie
200g śmietany 18 procent - opakowanie takie jak w wypadku serka wiejskiego
pęczek koperku
pieprz - najlepiej zmielony przed chwilą
Ciasto przygotowujemy według przepisu zalinkowanego powyżej.
W czasie gdy się piecze możemy sobie obejrzeć scenę z klasycznego filmu:
Co do farszu, jego przygotowanie jest bardzo proste: na upieczonej tarcie rozkładamy połowę łososia - w bardzo małych kawałkach. Na tym układamy ser pokrojony w plastry i na górę pozostałą porcję łososia. W osobnym naczyniu przygotowujemy śmietankę z jajkami. Przecieramy jajka przez sitko i mieszamy ze śmietaną. Kluczowe jest to, żeby powstała jednolita masa - to ona stanowić będzie o sukcesie naszej potrawy.
Do przygotowanej mieszaniny dodajemy pokrojony drobno koperek i zmielony pieprz. Całość wylewamy na farsz ułożony na tarcie i wstawiamy na 40 minut do piekarnika rozgrzanego do temperatury 190 stopni.
NIestety trzeba w trakcie pilnować, żeby masa jajeczna nie stała się zbyt twarda. Można sprawdzać jej konsystencję drewnianym szpikulcem.
Takie dziś czasy, że jak chce się ugotować coś fajnego na kolację, to nie może to być kotlet z ziemniakami i surówką, ale coś subtelnego i w klimacie śródziemnomorskim.
W moim pierwszym wpisie zajmiemy się przygotowaniem tarty ze szpinakiem, serem feta i suszonymi pomidorami.
Niestety nie mam wagi, więc podaję ilości zamierzone, z adnotacją jak sobie poradziłem z odmierzaniem proporcji.
Ciasto!
200g mąki - to jest duży kubek na herbatę wypełniony po brzegi
110g masła - nieco więcej niż połowa kostki standardowego masła
1 jajko - z jedynką, a najlepiej z zerówką!
trochę soli
Przygotowanie ciasta jest bardzo proste: miesza się wszystkie składniki i formuje z nich jednolitą kulę. Z tego co zauważyłem, nie wolno przesadzić z mąką, bo później ciasto się trochę rwie.
Uzyskaną kulę zawijamy w sreberko i chowamy do zamrażarnika na pół godziny - zupełnie nie wiem po co, ale wszyscy tak robią. Nie jestem taki pewny tego co robię w kuchni, żeby się sprzeczać z autorytetami! Nie ta liga, nie ten moment.
W czasie kiedy ciasto jest w zamrażarce można jechać po zakupy, albo rozpocząć przygotowanie farszu. Jeśli wszystkie składniki są już kupione, wyboru nie mamy.
Składniki na farsz:
torba mrożonego szpinaku - 450 g - koniecznie mielony. Ja kupiłem liściasty w kulkach i potem miałem problem, żeby wymieszać go z pozostałymi składnikami.
10 kawałków suszonych pomidorów - tak naprawdę to wedle uznania - ja je bardzo lubię, więc wolę dodać więcej.
czarne oliwki - ile dusza zapragnie, ale koło 15 powinno wystarczyć
ser feta - 30g czyli jakieś 2/5 kartonika
2 jajka - oczywiście z jedynką lub zerówką
50g sera mozarella - czyli jakieś pół standardowej kuli, ale chyba może być trochę więcej.
cebula - średnia
czosnek - dwa ząbki są w sam raz - na pewno nie przytłoczą innych smaków
zioła prowansalskie
Przygotowanie:
Na rozgrzaną oliwę wrzucamy pokrojoną cebulę. Gdy zacznie się szklić dorzucamy pokrojone suszone pomidory, oraz oliwki (oliwki najlepiej kroić w krążki - dobrze wtedy wyglądają). Dorzucamy szpinak - jeśli jest zupełnie zamrożony, najpierw na osobnej patelni odparujmy wodę. Jeśli jest miękki, wrzucamy na główną patelnię i mieszamy razem z cebulą, oliwkami i suszonymi pomidorami. Dodajemy też wyciśnięty czosnek. Jak już wymieszamy dodajemy zioła prowansalskie. Lepiej zrobić to później niż wcześniej, żeby nie wygotował się aromat. Na samym końcu, chwilę przed zdjęciem z ognia, dodajemy pokrojoną w kostkę fetę - ważne, żeby od temperatury się nam nie rozpuściła.
Farsz gotowy!
Wyjmujemy z zamrażarki ciasto, rozwałkowujemy je, układamy w wysmarowanej masłem foremce i nakłuwamy widelcem (chyba po to, żeby dostało się powietrze).
Wyglądać powinno to mniej więcej tak:
Ciasto wstawiamy do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika na 15 minut. Później wyjmujemy i studzimy.
Przygotowujemy teraz zalewę na górę. Mozarellę ścieramy na drobnej tarce - delikatnie, żeby nie porwała się na duże grudy. W osobnej misce przygotowujemy jajko: najlepiej przetrzeć je przez sitko - wtedy jest jednolite i nie pływają w środku te kawałki, które uświadamiają nam czym jajko faktycznie jest. Wszystko razem dokładnie mieszamy i gotowe. Można pewnie dodać jakieś przyprawy, wedle uznania. Ja nie dodałem.
Ostatnia potrzebna nam rzecz to liście świeżego szpinaku - warto odciąć ogonki, żeby nie było goryczy
Tak wyglądają wszystkie przygotowane składniki.
Teraz trzeba je tylko połączyć.
Najpierw równomiernie układamy farsz, następnie układamy liście szpinaku i na koniec zalewamy jajkami z serem. I tyle. Tak wygląda to tuż przed zalaniem (niestety nie mam zdjęcia jak wygląda wszystko razem):
Tartę wstawiamy z powrotem do piekarnika, ponownie na 15 minut w temperaturze 190 stopni.
Przy takiej tarcie spokojnie można rozmawiać nawet o Schopenhauerze!