Szczyt miłości
Nie cierpisz z wyboru, nie sypiasz z głupoty. Próbowałes kiedys tak po prostu lezec i nie myslec? wiesz jak to jest gdy podziwiasz góry, stoisz na dole i patrzysz na szczyt który za chwile zdobędziesz? Czujesz ta determinacje do pokonania drogi i napełniajace Cie czyste powietrze?
Wyobraż sobie szczęscie zbliżającego się celu, celu, który jest na wyciagnięcie reki. prawie go masz. Duma, nieprawdaż? Tak jak byś zasmakował lodów z bita smietana. Zaopomnisz o dordze jaką pokonałes by sie tu znaleźć. Napawasz sie, czerpiesz niewidzialną siłe. I robisz krok pod samo podejscie na szczyt. ostatni raz patrzysz w góre ,widzisz potok kamieni spadacy na Ciebie. Ostatnie mysli, zachyt piekna. Leca napisy koncowe, widzowie opuszczaja sale. Nikt nie jest ciekaw co będzie dalej. Razem podziwialiscie widoki ale kamienie wisza nad toba. Tak jak z miłoscia, chodz szliscie razem; wygrywa ten kumu wystarczala droga i zszedł ze szlakju gdy zerwał sie porwisty wiatr. Dziś to ja byłam turysta z podniesionym czolem w kierunku szczytu i oczami utkwionymi w fale kamieni. Chce zebys wiedział, że przezyłam i ze kiedys jeszcze raz spróbuje zdobyc ten szczyt obierajac inny szlak.
Kaja











