why do I stan them ?!

Product Placement

Andulka
$LAYYYTER

★

ellievsbear
will byers stan first human second
Jules of Nature
TVSTRANGERTHINGS

pixel skylines
styofa doing anything
Today's Document

JVL
Game of Thrones Daily
Misplaced Lens Cap
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
No title available

#extradirty

if i look back, i am lost
Lint Roller? I Barely Know Her
One Nice Bug Per Day

seen from Mauritius

seen from United Kingdom
seen from Mexico
seen from United States

seen from United States
seen from T1

seen from United States
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Netherlands
seen from United Kingdom
seen from Austria

seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States
seen from India

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from India
seen from United States
@classyparrish-blog
why do I stan them ?!
Dating Daniel Would include
A/N:If anyone has any request send them to my inbox
Valentina obudziła się pierwsza. Nie miała pojęcia gdzie jest, czyją koszulkę ma na sobie. Lekko spanikowana wstała z łóżka i zobaczyła Alexa śpiącego na drugiej połowie. Trochę jej ulżyło, gdy chłopak się nie obudził. Na ziemi znalazła swoją sukienkę i chwiejnym krokiem udała się do łazienki. Poszukiwanie jej zajęło jej trochę, bo nie miała pojęcia gdzie się znajduje.Gdy w końcu trafiła do szukanego pomieszczenia, zdjęła koszulkę i bieliznę. Weszła pod prysznic, włączając letnią wodę. Następnie wyszła, owijając się ręcznikiem. Skierowała się w stronę pokoju chłopaka, mając nadzieję, że ten już się obudził.
Alex obudził się, słysząc szum wody z prysznica. Na początku nie pamiętał, aby poprzedniej nocy spał z jakąś dziewczyną, a potem przypomniał sobie o pewniej brunetce. Valentina. Leżał przez chwilę, pozwalając na to, aby wspomnienia z wczoraj, wróciły do niego. Potem wstał i zaczął się przebierać. Gdy ściągnął koszulkę w progu pojawiła się dziewczyna, którą całował. Owinięta w ręcznik. Tylko. “Jak zawsze idealne wyczucie czasu, hm?” zaczął, uważnie lustrując jej ciało.
Valentina przewróciła oczami. "Powiesz mi co się wydarzyło? " spytała, trzymając ręcznik tak, aby jej zaraz nie spadł. Nie chciała być naga przed Alexem. Nerwowo zaczęła tupać nogą. Przeszkadzał jej fakt, że chłopak był bez koszulki i, że dziewczyna nie może przestać patrzeć na jego klatę.
“Zamknij się i pozwól mi spać!” krzyknęła, przewracając oczami. Chciała zasnąć, ale chłopak nie chciał jej tego ułatwić. Zamknęła oczy i ułożyła się na prawym boku.
Gdy Alex wrócił do sypialni, zobaczył już śpiącą brunetkę. Nakrył ją kocem i położył się po swojej stronie łóżka. “Dobranoc” wyszeptał, choć był pewien, że dziewczyna go nie słyszy. Musiał przyznać, że ta noc była szalona, był ciekawy co się stanie następnego dnia.
Valentina obudziła się pierwsza. Nie miała pojęcia gdzie jest, czyją koszulkę ma na sobie. Lekko spanikowana wstała z łóżka i zobaczyła Alexa śpiącego na drugiej połowie. Trochę jej ulżyło, gdy chłopak się nie obudził. Na ziemi znalazła swoją sukienkę i chwiejnym krokiem udała się do łazienki. Poszukiwanie jej zajęło jej trochę, bo nie miała pojęcia gdzie się znajduje.Gdy w końcu trafiła do szukanego pomieszczenia, zdjęła koszulkę i bieliznę. Weszła pod prysznic, włączając letnią wodę. Następnie wyszła, owijając się ręcznikiem. Skierowała się w stronę pokoju chłopaka, mając nadzieję, że ten już się obudził.
Valentina szła z gorącą kawą w ręce. Niedaleko zaparkowała samochód zastępczy i właśnie się do niego kierowała. Miała przy sobie czarną torebkę, a w niej laptopa, piórnik i dwa zeszyty o formacie A4. Wybierała się właśnie na wykłady, na które nie miała ochoty w ogóle iść.
Otworzyła drzwi czarnego Forda i usłyszała głośne “Kurwa”. Dziewczyna szybko rzuciła torebkę na siedzenie i ostrożnie odłożyła kubek z kawą. Spojrzała na osobę, którą znokautowała drzwiami. Krew leciała z jej nosa. ❝ Cholera. Przepraszam ❞ powiedziała brunetka, szukając chusteczek po kieszeniach.
“Jak słońce” mruknęła, biorąc łyka herbaty. Szanse, że Valentina przekroczy jego połowe równały się 98%. Rozpychała się zawsze, dlatego jej łóżko było przeogromne. “Spróbuje Cie nie skopać.”
“Idę wziąć prysznic, zaśniesz sama, czy zaśpiewać ci kołysankę?” uśmiechnął się do niej, wiedząc, że pewnie ją zirytuje. “Gdybyś czegoś potrzebowała to krzycz, a teraz spróbuj zasnąć.” polecił jeszcze, a potem znowu znikł za drzwiami.
"Zamknij się i pozwól mi spać!" krzyknęła, przewracając oczami. Chciała zasnąć, ale chłopak nie chciał jej tego ułatwić. Zamknęła oczy i ułożyła się na prawym boku.
Brunetka czuła jak chłopak odpinał jej sukienkę, uśmiechnęła się lekko. Następnie Alex podszedł do szafy, zostawiając Valentine w samym staniku i rzucił jej czarną koszulkę. Założyła ją i z wielkim usmiechem położyła się na łóżku chłopaka. Cierpliwie czekała, aż chłopak wróci z herbatą.
“Masz” wszedł do sypialni i podał jej ciepły kubek z herbatą od swojej mamy. Uśmiechnął się odruchowo na widok Valentiny w jego koszulce.“To jest twoja połowa” wskazał na lewą część łóżka “A to moja” pokazał drugi koniec. “Ja nie wchodzę w twoją, a ty w moją, jasne?” spytał powoli, tak aby zrozumiała.
"Jak słońce" mruknęła, biorąc łyka herbaty. Szanse, że Valentina przekroczy jego połowe równały się 98%. Rozpychała się zawsze, dlatego jej łóżko było przeogromne. "Spróbuje Cie nie skopać."
“Taak i niee” mruknęła Valentina, ziewając już któryś raz z rzędu. Łóżko Alexa byli bardzo miękkie i dziewczyna czuła jak jej oczy miałyby się zaraz zamknąć. Cholerne zajebiste łóżko. Pijana Valentina nie miała problemu z faktem, że Alex ją rozbierze, ale trzeźwa by była wkurzona.
“Chodź tu” dwudziestolatek przybliżył ją do siebie i delikatnie odgarnął jej włosy z twarzy. Potem rozpiął krótką sukienkę i… odsunął się. Wstał, sięgnął do mahoniowej szafy i rzucił Valentine swoją koszulkę. “Idę zrobić herbaty, poradzisz sobie.” uśmiechnął się w jej stronę i wyszedł z sypialni. Zostawiając brunetkę samą.
Brunetka czuła jak chłopak odpinał jej sukienkę, uśmiechnęła się lekko. Następnie Alex podszedł do szafy, zostawiając Valentine w samym staniku i rzucił jej czarną koszulkę. Założyła ją i z wielkim usmiechem położyła się na łóżku chłopaka. Cierpliwie czekała, aż chłopak wróci z herbatą.
Dom chłopaka był ładny, może nie w jej typie, ale podobało jej się. Alex cały czas trzymał ją w talii mimo, że dziewczyna była zdolna do chodzenia bez jego pomocy. “Aleeeeeeeeex” zaczęła dziewczyna, ziewając głośno. Zachciało jej się spać i miała nadzieje, że chłopak nie będzie jej już męczył tylko pozwoli jej zasnąć. “Spać mi się chce” Valentina ziewnęła drugi raz, tym razem zakrywając dłonią usta.
Alex zaśmiał się cicho na wyznanie dziewczyny. Oczywiście, że się tego spodziewał. Dwudziestolatek zaprowadził ją do jego sypialni i ułożył na łóżku. “Pomóc ci się przebrać?” spytał, mając nadzieję, że tak. Chociaż może lepiej nie, bo okazałby się zboczeńcem. Zlustrował brunetkę dokładnie.
“Chcesz wymiotować?” Boże, brzmiał jak jej matka.
"Taak i niee" mruknęła Valentina, ziewając już któryś raz z rzędu. Łóżko Alexa byli bardzo miękkie i dziewczyna czuła jak jej oczy miałyby się zaraz zamknąć. Cholerne zajebiste łóżko. Pijana Valentina nie miała problemu z faktem, że Alex ją rozbierze, ale trzeźwa by była wkurzona.
“Nawet gdybym chciała Ciebie” wybełkotała, po raz kolejny tego wieczoru przegryzając wargę. Taka była już jej natura, zawsze tak robiła. Miała dość tych zabaw z Alexem, ale nawet nieźle się bawiła. Dobrze czuła się w jego towarzystwie nawet jeśli ten próbował być groźny. Mimo, że jest niebezpieczny, dziewczyna tak naprawdę się go nie bała. Wiedziała, że nigdy jej nie skrzywdzi.
“To dobrze” mówiąc to Alex zatrzymał się pod swoim domem. Uśmiechnął się w stronę dziewczyny. “Jesteśmy” Dwudziestolatek wysiadł z auta i pomógł jej wysiąść. Złapał ją mocno w talii i poprowadził w stronę budynku. Zwinnym ruchem sięgnął do kieszeni po klucz i otworzył nim drzwi. Oboje weszli do środka.
Dom chłopaka był ładny, może nie w jej typie, ale podobało jej się. Alex cały czas trzymał ją w talii mimo, że dziewczyna była zdolna do chodzenia bez jego pomocy. "Aleeeeeeeeex" zaczęła dziewczyna, ziewając głośno. Zachciało jej się spać i miała nadzieje, że chłopak nie będzie jej już męczył tylko pozwoli jej zasnąć. "Spać mi się chce" Valentina ziewnęła drugi raz, tym razem zakrywając dłonią usta.
Pierwszą rzeczą jaką Valentina zrobiła po przekroczeniu progu klubu było zabranie alkoholu. Nie piła za często, nie kręciło ją upijanie się do nieprzytomności, ale dzisiaj miała ochotę to zrobić.Usiadła przy barze i poprosiła barmana o butelkę wódki i zadowolona zaczęła pić. Usłyszała głos po swojej prawej stronie. O super czyli ktoś jednak postanowił usiąść koło biednej Valentine.
Calvin był naprawdę znudzony, jego życie w kółko kręciło się wokół pracy i mieszkania, czasami spotkania kogoś znajomego lub też nie. Miał tego dość, dlatego postanowił, że dzisiejszy wieczór spędzi w klubie, sam lub w czyimś towarzystwie. Zamówił rudą i sączył sobie powoli alkohol, kiedy niedaleko jego usiadła znajomo wyglądająca dziewczyna.
“Valentina Parrish w takim miejscu?” Zapytał się zdziwiony, rozpoznając brunetkę. “I do tego w towarzystwie butelki wódki, no, no, zadziwiasz mnie” Zaśmiał się pod nosem, biorąc łyka swojego alkoholu.
Gdy Tina usłyszała znajomy głos, naprawdę pomyślała, że wszechświat jej nienawidzi. Coraz częściej jakiekolwiek towarzystwo ją irytowało, w szczególności towarzystwo facetów. ❝ Calvin Harper jak miło Cię widzieć ❞ powiedziała dziewczyna, biorąc łyka wódki. ❝ Czasem mi się udaje. ❞
“Miejmy nadzieję, że nie skończysz gdzieś w kącie sali” Powiedział dokańczając swój napój. Zawołał kelnera ruchem ręki i poprosił jeszcze raz o to samo, wykładając na stół pieniądze.
“Dawno się nie widzieliśmy” Stwierdził, spoglądając na brunetkę. Zauważył, że jeszcze trochę dziewczyna skończy butelkę wódki, co mu trochę zaimponowało, ponieważ inni by już dawno leżeli w pół martwi na podłodze.
❝ Pożyjemy zobaczymy ❞ rzekła, biorąc kolejnego dużego łyka wódki. Naprawdę miała nadzieję, że nie skończy zarzygana. ❝ Taa minęło trochę czasu. Jak tam u Ciebie leci Calvin? ❞ spytała, zakładając nogę na nogę. Musiała to przyznać tęskniła za nim.
“Wiesz, jakoś leci ten czas” Odpowiedział, spoglądając na swoje dłonie. Nigdy nie lubił się komuś zwierzać, ale wiedział, że tylko jej może zaufać.
“Powroty na stare śmieci nie bywają łatwe, tym bardziej, że ucieka się od innych” Dopowiedział, zerując kolejną szklankę whisky. Co jak co, ale to było jego małe uzależnienie, z którego nie był dumny, ale nie starał się też go pozbyć.
❝ Masz może o tym porozmawiać? ❞ spytała niepewnie. Może chłopak nie chciał z nią o tym rozmawiać może wolał sam sobie poradzić ze swoimi problemami? Zapytała go o to, bo wciąż pamięta co ich kiedyś łączyło. Byli najlepszymi przyjaciółmi, nie da się zapomnieć o ich relacji.
Słysząc pytanie dziewczyny, Calvin chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedział co odpowiedzieć. Czy miał ochotę jej się zwierzyć? Tak i to ogromną, ale czy może ją obarczyć swoimi zmartwieniami. Doskonale wiedział, że brunetka i tak ma swoje problemy, czemu miałby dodać jeszcze swoich?
“Wiesz, może kiedy indziej” Odpowiedział zmieszany, unikając kontaktu wzrokowego. Poczucie obowiązku troski nad dziewczyną nadal trzymała swoje wodze na nim “Dzisiejsze okoliczności nie są na to najlepsze” Dodać unosząc swoją szklankę pełno alkoholu i stuknął nią butelkę wódki, którą Valentina trzymała w swoich dłoniach.
“Ale dosyć o mnie, opowiadaj co u Ciebie? Jakieś nowe miłości?” Zapytał, chociaż poczuł ukucie w swoim sercu, kiedy wypowiedział ostatnie pytanie, co było widać po jego mimice twarzy. Nigdy nie był dobry w ukrywaniu swoich uczuć, tym bardziej nie przed nią.
❝ Nie wszystko po staremu chyba ❞ powiedziała, widząc jak mimika twarzy chłopaka się zmienia. Nie umiał ukrywać swoich uczuć i Valentina dobrze to wiedziała. ❝ Na pewno nie chcesz o tym pogadać? ❞
“Nie udawaj, że się o mnie tak troszczysz” Powiedział patrząc dziewczynie prosto w oczy, aby nadać nacisk jego słowom. Czy nie rozumie, że nie chce przed nią wyjść na jakiegoś cieniasa? Czemu dręczy ten temat, kiedy on go wyraźnie zakończył? Przecież doskonale wie, że on już nie ma miejsca w sercu brunetki. Sam do tego dopuścił.
❝ Naprawdę się o ciebie martwię ❞ przyznała cicho. Był dla niej ważny i to bardzo. Tęskniła za nim cholernie. Miała cichą nadzieję, że uda im się odbudować ich starą relacje.
To zdanie zbiło go z tropu, ponieważ spodziewał się, że dziewczyna się wycofa, zaprzestanie tego tematu. Jednak nie miał racji, świat znowu dał mu liścia w policzek i tym razem, nie wiedział co ma z tym zrobić.
“Czyli powiedz mi, co ode mnie oczekujesz” Powiedział pochylając głowę. Chciał usłyszeć, co brunetka od niego chce, ponieważ miał mętlik w głowie i zaczynał tracić pomału kontrolę nad tym, co się dzieje. “Powiedz, bo ja już nie wiem co mam robić” Oczy mu się zaszkliły, poczuł się niczym samotny chłopczyk w wielkim markecie zwanym życie.
❝ Chciałabym, aby wszystko wróciło do normy ❞ spuściła wzrok na brązowy blat. Nie ma mowy, żeby teraz spojrzała chłopakowi w oczy. Nie gdy prawie pojawiają się tam łzy. Westchnęła cicho i podniosła głowę. Bała się na niego spojrzeć, ale coś jej kazało to zrobić. Zauważyła w jego oczach łzy i od razu poczuła się okropnie.
“Do normy?” Zapytał przecierając twarz, jednocześnie ścierając samotną łzę “Co masz namyśli do normy?” Ponowił pytanie, ponieważ emocje nad nim górowały, a obecność dziewczyny, która mimo wszystko nadal była dla niego odległa, mu nie pomagała. Ze złości zaczął napierać na szkło szklanki, którą trzymał w dłoni i ta pod siłą jego nacisku pękła, kalecząc jego ręce.
”Chce, aby było jak kiedyś” mruknęła i gdy tylko zobaczyła dłoń, zakrwawioną dłoń, pociągnęła chłopaka do damskiej łazienki. Zamoczyła papier w wodzie i przejechała nim po zranionej rece chłopaka.
Udał, że nie słyszał odpowiedzi dziewczyny, ponieważ wiedział, że nie nigdy nie wróci do takich spraw, jakie były kiedyś. Aby nie zapomnieć się w wspomnieniach, skupił się na stróżkach krwi, które spływały po jego dłoni.
“Serio?” Zapytał, kiedy zobaczył gdzie dziewczyna go ciągnie. Nie zdążył nawet zaprotestować, brunetka od razu go wepchnęła go obok umywalki i zaczęła przemywać jego dłoń
“Widzisz medycyna jednak na coś Ci się przydała” Zażartował, obserwując delikatne ruchy dziewczyny, która ewidentnie nie chciała go jeszcze bardziej zranić “Możesz pocałować aby mnie bolało” Puścił do niej oczko, aby trochę rozjaśnić ich sytuację.
Uśmiechnęła się do chłopaka lekko. Starała się robić wszystko delikatnie, nie chciała sprawić chłopakowi więcej bólu. “Jednak na coś się przydaje” stwierdziła, naprawdę miała dość swoich studiów, ale mimo to wciąż chodziła na wykłady. Normalnie rzuciłaby wszystko w cholerę, ale chciała coś osiągnąć. “Taa jeszcze czego” rzekła dziewczyna, ale pocałowała jego ranę. Sama nie wie dlaczego to zrobiła.
“Musisz kontynuować te studia, bo moja ręka uważa, że się do tego nadajesz” Powiedział, kiedy krew przestała już lecieć. Już chciał ją wziąć z uścisku dziewczyny, ale wtedy ona go pocałował w dłoń, co jednocześnie była dla niego dziwne, ale i przyjemne. Może jednak jest szansa aby ich dawno relacje wróciły?
“Teraz musisz pocałować tutaj, bo chyba jeden odłamek szklanki przeciął mi wargę” Pokazał palcem na swoje usta, uśmiechając się jak głupi do sera.
Valentina zarumieniła się lekko. Takiego Calvina pamietała i za takim Calvinem tęskniła. Chłopak napewno się domyślał, że dziewczyna będzie chciała go pocałować. Brunetka była troche tym zdziwiona, że tak bardzo pragnęła go pocałować. Spojrzała na niego przegryzając wargę. Dobra pieprzyć to pomyślała i pocałowała chłopaka. Nie musiała czekać długo, bo po chwili chłopak oddał pocałunek.
W jego głowie krążyła tylko jedna myśl: co ja robię? Na szczęście albo i nieszczęście nie przejmował się tym nad to i nie czekając ani chwili dłużej oddawał pocałunki brunetki.
Przyparł ją do ściany wyłożonej kafelkami, zajmując się szyją partnerki, całując i przygryzając ją lekko. Czuł jak dłonie dziewczyny powędrowały do jego włosów oraz jak zaczyna je lekko szarpać.
“Ej, ej” przerwał odrywając się od szyi Valentiny, dłońmi odgarniając jej kosmyki miękkich włosów z twarzy “Jak będziesz dalej je tak ciągnąc, to niedługa będę łysy” Zaśmiał się nadal trzymając dłonie na jej twarzy i patrząc jej prosto w oczy.
Zaśmiała się cicho, patrząc chłopakowi prosto w oczu. Specjalnie znowu szarpnęła za włosy chłopaka. Robienie ludziom na złość było jej ulubionym zajęciem. “Zamknij się i znowu mnie pocałuj” stwierdziła, przegryzając wargę.
Przechylił głowę w stronę, gdzie brunetka pociągnęła go za włosy. Słysząc zdanie, które wypowiedziała, jak najbardziej chciał kontynuować ich działa, ale wgłębi duszy wiedział, że nie powinni.
“Naprawdę tego chcesz?” Zapytał, przejeżdżając kciukiem po dolnej wardze brunetki. Jej usta sprawiały, że nie chciał się od nich oderwać “Czy po wszystkim co przeszliśmy, naprawdę chcesz to kontynuować?” Ponowił pytanie, coraz bardziej przybliżając się do jej twarzy. Czuł jak ich nosy się stykają podczas każdego oddechu,
Wiedział ile brunetka wypiła. Troszczył się o nią, więc nie chciał aby potem się okazało, że żałuje tego co się wydarzyło. Jednocześnie nie chciał zaprzestać, chciał znowu mieć ja dla siebie.
Z każdą chwilą dziewczyna pragnęła go coraz bardziej. Nie mogła temu zaprzeczyć, nawet nie chciała. Musiała go znowu mieć nieważne co musiałaby zrobić. “Cholera przestań gadać.” Valentina nie należała do cierpliwych osób, a Calvin zadający jej ciagle pytania tylko ją irytował. “Tak chce tego” stwierdziła, zbliżając się do niego i całując. Naprawdę tego chciała, coś ją przyciągało do Calvina.
Słysząc słowa dziewczyny, nie mógł powiedzieć, że się nie ucieszył. Chciał znowu poczuć ja przy sobie, tak jak dawnej. W końcu mogło im się to udać.
Nie marnując więcej czasu, oddawał pocałunki brunetki, który były coraz bardziej natarczywe oraz głębsze (idk, to nie ta godzina aby myśleć XD). Wiedział, że kontynuując takie zachowanie, w końcu ktoś wejdzie do tej łazienki i ich przyłapie, ale nie przejmował się tym za bardzo. Jego dłonie powędrowały pod bluzkę dziewczyny, gładząc jej skórę.
Dziewczynę przeszły dreszcze, gdy zimne dłonie chłopaka dotknęły skóry pod jej bluzką. Miała gdzieś czy ktoś wejdzie do łazienki czy nie. Jedyne co się teraz liczyło to pocałunek z Calvinem. Oderwała się od niego ustami tylko by spojrzeć na twarz chłopaka. Miał przymknięte oczy i wielki uśmiech. Wplotła ręce we włosy chłopaka, łącząc ich usta w kolejnym pocałunku.
“Nie chyba nie” stwierdziła, stukając palcami w szybę i poruszając głową w rytm muzyki. Nudziła się, ale Valentina zawsze się nudziła. Taka po prostu była. “Jak będę czegos chciała to ci powiem.”
“Nawet gdybyś chciała mnie?” Alex zadał to pytanie naprawdę cicho i wolno, tak aby dziewczyna mogła go bez problemu zrozumieć. Bawił się z nią w kotka i myszkę, niby ją od siebie odpychał, a z drugiej strony, stawiał ją w tak dwuznacznych sytuacjach, że być może ona sama już nie wiedziała co ma myśleć. Jeszcze dwie minuty i dosłownie będą pod jego domem.
"Nawet gdybym chciała Ciebie" wybełkotała, po raz kolejny tego wieczoru przegryzając wargę. Taka była już jej natura, zawsze tak robiła. Miała dość tych zabaw z Alexem, ale nawet nieźle się bawiła. Dobrze czuła się w jego towarzystwie nawet jeśli ten próbował być groźny. Mimo, że jest niebezpieczny, dziewczyna tak naprawdę się go nie bała. Wiedziała, że nigdy jej nie skrzywdzi.
Pierwszą rzeczą jaką Valentina zrobiła po przekroczeniu progu klubu było zabranie alkoholu. Nie piła za często, nie kręciło ją upijanie się do nieprzytomności, ale dzisiaj miała ochotę to zrobić.Usiadła przy barze i poprosiła barmana o butelkę wódki i zadowolona zaczęła pić. Usłyszała głos po swojej prawej stronie. O super czyli ktoś jednak postanowił usiąść koło biednej Valentine.
Calvin był naprawdę znudzony, jego życie w kółko kręciło się wokół pracy i mieszkania, czasami spotkania kogoś znajomego lub też nie. Miał tego dość, dlatego postanowił, że dzisiejszy wieczór spędzi w klubie, sam lub w czyimś towarzystwie. Zamówił rudą i sączył sobie powoli alkohol, kiedy niedaleko jego usiadła znajomo wyglądająca dziewczyna.
“Valentina Parrish w takim miejscu?” Zapytał się zdziwiony, rozpoznając brunetkę. “I do tego w towarzystwie butelki wódki, no, no, zadziwiasz mnie” Zaśmiał się pod nosem, biorąc łyka swojego alkoholu.
Gdy Tina usłyszała znajomy głos, naprawdę pomyślała, że wszechświat jej nienawidzi. Coraz częściej jakiekolwiek towarzystwo ją irytowało, w szczególności towarzystwo facetów. ❝ Calvin Harper jak miło Cię widzieć ❞ powiedziała dziewczyna, biorąc łyka wódki. ❝ Czasem mi się udaje. ❞
“Miejmy nadzieję, że nie skończysz gdzieś w kącie sali” Powiedział dokańczając swój napój. Zawołał kelnera ruchem ręki i poprosił jeszcze raz o to samo, wykładając na stół pieniądze.
“Dawno się nie widzieliśmy” Stwierdził, spoglądając na brunetkę. Zauważył, że jeszcze trochę dziewczyna skończy butelkę wódki, co mu trochę zaimponowało, ponieważ inni by już dawno leżeli w pół martwi na podłodze.
❝ Pożyjemy zobaczymy ❞ rzekła, biorąc kolejnego dużego łyka wódki. Naprawdę miała nadzieję, że nie skończy zarzygana. ❝ Taa minęło trochę czasu. Jak tam u Ciebie leci Calvin? ❞ spytała, zakładając nogę na nogę. Musiała to przyznać tęskniła za nim.
“Wiesz, jakoś leci ten czas” Odpowiedział, spoglądając na swoje dłonie. Nigdy nie lubił się komuś zwierzać, ale wiedział, że tylko jej może zaufać.
“Powroty na stare śmieci nie bywają łatwe, tym bardziej, że ucieka się od innych” Dopowiedział, zerując kolejną szklankę whisky. Co jak co, ale to było jego małe uzależnienie, z którego nie był dumny, ale nie starał się też go pozbyć.
❝ Masz może o tym porozmawiać? ❞ spytała niepewnie. Może chłopak nie chciał z nią o tym rozmawiać może wolał sam sobie poradzić ze swoimi problemami? Zapytała go o to, bo wciąż pamięta co ich kiedyś łączyło. Byli najlepszymi przyjaciółmi, nie da się zapomnieć o ich relacji.
Słysząc pytanie dziewczyny, Calvin chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedział co odpowiedzieć. Czy miał ochotę jej się zwierzyć? Tak i to ogromną, ale czy może ją obarczyć swoimi zmartwieniami. Doskonale wiedział, że brunetka i tak ma swoje problemy, czemu miałby dodać jeszcze swoich?
“Wiesz, może kiedy indziej” Odpowiedział zmieszany, unikając kontaktu wzrokowego. Poczucie obowiązku troski nad dziewczyną nadal trzymała swoje wodze na nim “Dzisiejsze okoliczności nie są na to najlepsze” Dodać unosząc swoją szklankę pełno alkoholu i stuknął nią butelkę wódki, którą Valentina trzymała w swoich dłoniach.
“Ale dosyć o mnie, opowiadaj co u Ciebie? Jakieś nowe miłości?” Zapytał, chociaż poczuł ukucie w swoim sercu, kiedy wypowiedział ostatnie pytanie, co było widać po jego mimice twarzy. Nigdy nie był dobry w ukrywaniu swoich uczuć, tym bardziej nie przed nią.
❝ Nie wszystko po staremu chyba ❞ powiedziała, widząc jak mimika twarzy chłopaka się zmienia. Nie umiał ukrywać swoich uczuć i Valentina dobrze to wiedziała. ❝ Na pewno nie chcesz o tym pogadać? ❞
“Nie udawaj, że się o mnie tak troszczysz” Powiedział patrząc dziewczynie prosto w oczy, aby nadać nacisk jego słowom. Czy nie rozumie, że nie chce przed nią wyjść na jakiegoś cieniasa? Czemu dręczy ten temat, kiedy on go wyraźnie zakończył? Przecież doskonale wie, że on już nie ma miejsca w sercu brunetki. Sam do tego dopuścił.
❝ Naprawdę się o ciebie martwię ❞ przyznała cicho. Był dla niej ważny i to bardzo. Tęskniła za nim cholernie. Miała cichą nadzieję, że uda im się odbudować ich starą relacje.
To zdanie zbiło go z tropu, ponieważ spodziewał się, że dziewczyna się wycofa, zaprzestanie tego tematu. Jednak nie miał racji, świat znowu dał mu liścia w policzek i tym razem, nie wiedział co ma z tym zrobić.
“Czyli powiedz mi, co ode mnie oczekujesz” Powiedział pochylając głowę. Chciał usłyszeć, co brunetka od niego chce, ponieważ miał mętlik w głowie i zaczynał tracić pomału kontrolę nad tym, co się dzieje. “Powiedz, bo ja już nie wiem co mam robić” Oczy mu się zaszkliły, poczuł się niczym samotny chłopczyk w wielkim markecie zwanym życie.
❝ Chciałabym, aby wszystko wróciło do normy ❞ spuściła wzrok na brązowy blat. Nie ma mowy, żeby teraz spojrzała chłopakowi w oczy. Nie gdy prawie pojawiają się tam łzy. Westchnęła cicho i podniosła głowę. Bała się na niego spojrzeć, ale coś jej kazało to zrobić. Zauważyła w jego oczach łzy i od razu poczuła się okropnie.
“Do normy?” Zapytał przecierając twarz, jednocześnie ścierając samotną łzę “Co masz namyśli do normy?” Ponowił pytanie, ponieważ emocje nad nim górowały, a obecność dziewczyny, która mimo wszystko nadal była dla niego odległa, mu nie pomagała. Ze złości zaczął napierać na szkło szklanki, którą trzymał w dłoni i ta pod siłą jego nacisku pękła, kalecząc jego ręce.
”Chce, aby było jak kiedyś” mruknęła i gdy tylko zobaczyła dłoń, zakrwawioną dłoń, pociągnęła chłopaka do damskiej łazienki. Zamoczyła papier w wodzie i przejechała nim po zranionej rece chłopaka.
Udał, że nie słyszał odpowiedzi dziewczyny, ponieważ wiedział, że nie nigdy nie wróci do takich spraw, jakie były kiedyś. Aby nie zapomnieć się w wspomnieniach, skupił się na stróżkach krwi, które spływały po jego dłoni.
“Serio?” Zapytał, kiedy zobaczył gdzie dziewczyna go ciągnie. Nie zdążył nawet zaprotestować, brunetka od razu go wepchnęła go obok umywalki i zaczęła przemywać jego dłoń
“Widzisz medycyna jednak na coś Ci się przydała” Zażartował, obserwując delikatne ruchy dziewczyny, która ewidentnie nie chciała go jeszcze bardziej zranić “Możesz pocałować aby mnie bolało” Puścił do niej oczko, aby trochę rozjaśnić ich sytuację.
Uśmiechnęła się do chłopaka lekko. Starała się robić wszystko delikatnie, nie chciała sprawić chłopakowi więcej bólu. “Jednak na coś się przydaje” stwierdziła, naprawdę miała dość swoich studiów, ale mimo to wciąż chodziła na wykłady. Normalnie rzuciłaby wszystko w cholerę, ale chciała coś osiągnąć. “Taa jeszcze czego” rzekła dziewczyna, ale pocałowała jego ranę. Sama nie wie dlaczego to zrobiła.
“Musisz kontynuować te studia, bo moja ręka uważa, że się do tego nadajesz” Powiedział, kiedy krew przestała już lecieć. Już chciał ją wziąć z uścisku dziewczyny, ale wtedy ona go pocałował w dłoń, co jednocześnie była dla niego dziwne, ale i przyjemne. Może jednak jest szansa aby ich dawno relacje wróciły?
“Teraz musisz pocałować tutaj, bo chyba jeden odłamek szklanki przeciął mi wargę” Pokazał palcem na swoje usta, uśmiechając się jak głupi do sera.
Valentina zarumieniła się lekko. Takiego Calvina pamietała i za takim Calvinem tęskniła. Chłopak napewno się domyślał, że dziewczyna będzie chciała go pocałować. Brunetka była troche tym zdziwiona, że tak bardzo pragnęła go pocałować. Spojrzała na niego przegryzając wargę. Dobra pieprzyć to pomyślała i pocałowała chłopaka. Nie musiała czekać długo, bo po chwili chłopak oddał pocałunek.
W jego głowie krążyła tylko jedna myśl: co ja robię? Na szczęście albo i nieszczęście nie przejmował się tym nad to i nie czekając ani chwili dłużej oddawał pocałunki brunetki.
Przyparł ją do ściany wyłożonej kafelkami, zajmując się szyją partnerki, całując i przygryzając ją lekko. Czuł jak dłonie dziewczyny powędrowały do jego włosów oraz jak zaczyna je lekko szarpać.
“Ej, ej” przerwał odrywając się od szyi Valentiny, dłońmi odgarniając jej kosmyki miękkich włosów z twarzy “Jak będziesz dalej je tak ciągnąc, to niedługa będę łysy” Zaśmiał się nadal trzymając dłonie na jej twarzy i patrząc jej prosto w oczy.
Zaśmiała się cicho, patrząc chłopakowi prosto w oczu. Specjalnie znowu szarpnęła za włosy chłopaka. Robienie ludziom na złość było jej ulubionym zajęciem. “Zamknij się i znowu mnie pocałuj” stwierdziła, przegryzając wargę.
Przechylił głowę w stronę, gdzie brunetka pociągnęła go za włosy. Słysząc zdanie, które wypowiedziała, jak najbardziej chciał kontynuować ich działa, ale wgłębi duszy wiedział, że nie powinni.
“Naprawdę tego chcesz?” Zapytał, przejeżdżając kciukiem po dolnej wardze brunetki. Jej usta sprawiały, że nie chciał się od nich oderwać “Czy po wszystkim co przeszliśmy, naprawdę chcesz to kontynuować?” Ponowił pytanie, coraz bardziej przybliżając się do jej twarzy. Czuł jak ich nosy się stykają podczas każdego oddechu,
Wiedział ile brunetka wypiła. Troszczył się o nią, więc nie chciał aby potem się okazało, że żałuje tego co się wydarzyło. Jednocześnie nie chciał zaprzestać, chciał znowu mieć ja dla siebie.
Z każdą chwilą dziewczyna pragnęła go coraz bardziej. Nie mogła temu zaprzeczyć, nawet nie chciała. Musiała go znowu mieć nieważne co musiałaby zrobić. "Cholera przestań gadać." Valentina nie należała do cierpliwych osób, a Calvin zadający jej ciagle pytania tylko ją irytował. "Tak chce tego" stwierdziła, zbliżając się do niego i całując. Naprawdę tego chciała, coś ją przyciągało do Calvina.
“Tańczyć” mruknęła, uśmiechając się, Gdy tylko usłyszała, że chłopak ma w domu wódkę jej uśmiech poszerzył się bardziej.“Pierwsze ci zrobisz jak wejdziemy do twojego domu to danie mi wódki.”
“Nie ma sprawy” przytaknął, włączając silnik. Po chwili włączył radio i uśmiechnął się w stronę brunetki, widząc jak kiwa głową w rytm muzyki.
“Czegoś jeszcze sobie życzysz?”
"Nie chyba nie” stwierdziła, stukając palcami w szybę i poruszając głową w rytm muzyki. Nudziła się, ale Valentina zawsze się nudziła. Taka po prostu była. "Jak będę czegos chciała to ci powiem."
Valentina niechętnie wsiadła do samochodu chłopaka. Nie miała ochoty nigdzie jechać. Wolała zostać i napić się jeszcze wódki, a może i nawet przespać się z jakimś facetem. Kto wie co mogłoby się wydarzyć, gdyby Alex nie wyprowadził jej z klubu. Może i była kompletnie pijana, może nie. Miała to gdzieś, chciała się dobrze bawić. “Nie mogę zostać w klubie?” spytała, przewracając oczami.
Alexander uśmiechnął się delikatnie na samą myśl o tym, co powiedziałaby na to ta trzeźwa Valentina.
“A co tam chciałaś robić?” spytał, spoglądając na nią. “Mam w domu wódkę” poinformował ją, tak aby uspokoić jej myśli. Ta sytuacja poniekąd bardzo go bawiła.
"Tańczyć" mruknęła, uśmiechając się, Gdy tylko usłyszała, że chłopak ma w domu wódkę jej uśmiech poszerzył się bardziej."Pierwsze ci zrobisz jak wejdziemy do twojego domu to danie mi wódki.”
Dziewczyna uśmiechnęła się i ostrożnie stąpała po ziemii. Nie miała ochoty się wywrócić, a będąc pijaną i idąc w obcasach szanse na to były zwiększone. Co jakiś czas zerkała na Alexa, śmiejąc się cicho. Sama nie wiedziała o co jej chodzi. ” Aleeeeeex dokąd idziemy?” spytała, gdy wyszli z klubu.
“Otóż, jesteś lekko podpita więc pójdziemy do mnie, a tam odpoczniesz” odpowiedział niemal od razu otwierając dziewczynie drzwi do ciemnego samochodu. Alexander wmawiał sobie, że tak zachowują przyjaciele i nie ma w tym nic złego, że ją dziś przenocuje. Jednak czuł, że nie ma czystych intencji wobec niej, ale czy ona czuła to samo? Tego nie wiedział i był prawie pewien, że nie, bo przecież jest kompletnie zalana.
Valentina niechętnie wsiadła do samochodu chłopaka. Nie miała ochoty nigdzie jechać. Wolała zostać i napić się jeszcze wódki, a może i nawet przespać się z jakimś facetem. Kto wie co mogłoby się wydarzyć, gdyby Alex nie wyprowadził jej z klubu. Może i była kompletnie pijana, może nie. Miała to gdzieś, chciała się dobrze bawić. "Nie mogę zostać w klubie?" spytała, przewracając oczami.
snapchat
Jason: ścinać włosy czy nie?
tina: nie..
tina: albo tak
tina: dobra nie doradzę ci
tina: bo będziesz wyglądał potem jak debil i to z mojej winy
Jason: po pierwsze ja zawsze wyglądam jak Bóg. Jason: po drugie, to mogę wyglądać mniej bosko albo bardziej bosko Jason: wiec no.
tina: twoje ego jest większe od mojego lol
tina: możemy się zakolezankowac
Jason: nie tylko ego mam duże8) Jason: a co ja dziewczyna, żeby się ZAKOLEŻANKOWAĆ-,-
tina: nie musiałam tego wiedzieć
tina: yup
Jason: I’m done.
Jason: jak mi posprzątasz w domu, to możemy być nawet przyjaciółmi girl
tina: czy ja wyglądam na sprzątaczkę?
tina: dobra nie odpowiadaj
Jason: YASS BABY
Jason: sorry, musialem
tina: -,-
tina: spodziewałam się takiej odpowiedzi
Jason: wybacz
Jason: SEKS NA ZGODE?????????????
tina: nie jesteś w moim typie
tina: sorry