Rose&Alex
Rose prawie upadła, gdy Alexander mocno ją pchnął. Zdziwiła się ostro, a z jej ust wydostało się ciche syknięcie. Nie miała zamiaru pozwolić na takie traktowanie. “Czy ty sobie kurwa ze mnie żartujesz?” uniosła brew, a jej głos był jadowity. “Myślisz, że możesz mnie tak traktować?” pokręciła sarkastycznie głową. “Pożałujesz tego kurwa” mówiła wszystko spokojnym grobowym tonem. W przeciwieństwie do Jasona ona raczej tak załatwiała problemy, chociaż czasami zdarzały jej się Jasonowe wybuchy. Nie wiedziała jeszcze, jak się zemści, ale w głowie jej myśli buzowały. Zemsta musiała być bolesna.
Alexander przewrócił oczami na słowa dziewczyny. Nie zamierzał przejmować się jej słowami.
“Ty pożałujesz tego, że zawsze musisz się do czegoś wpierdolić.” warknął ostro, a potem spojrzał na nastolatkę. I musiał przyznać, że jej rany nie wyglądają za dobrze. Trochę się uspokoił i pomyślał o pewnym motelu, gdzie Rose mogłaby nieco się ogarnąć i odpocząć. “Rose, nie utrudniaj sobie życia i po prostu rób co mówię.” westchnął, wiedząc, że pomimo tego, jaką osobą jest nastolatka to i tak nie będzie potrafił jej skrzywdzić.
















