he has such a punchable face I can’t stand it
hello vonnie

izzy's playlists!

祝日 / Permanent Vacation
we're not kids anymore.
styofa doing anything
Cosmic Funnies
Cosimo Galluzzi
Keni
No title available
No title available
AnasAbdin
will byers stan first human second
One Nice Bug Per Day
Sweet Seals For You, Always
art blog(derogatory)
Sade Olutola

Discoholic 🪩
No title available
d e v o n
TVSTRANGERTHINGS

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from Türkiye
seen from United Kingdom
seen from Tunisia

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from Brazil

seen from Brazil

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
@cruelflower
he has such a punchable face I can’t stand it
„podmiot podległy”
kochanie,
czy stać nas jeszcze
na kochanie?
proszę,
odpowiedz że tak,
bo powoli zaczyna mi puls skakać
i czuję się
nieswoja
mogę taka być przy tobie?
czy mogę być na zawsze
taktwoja?
„niewiedza”
nigdy nie miałam
bogatego zasobu słownictwa
i często nie rozumiałam
o czym do mnie mówiłeś
przepraszam, że
nie słuchałam cię uważniej
przepraszam, że
milczałam od ciebie częściej
zrywam naskórek z wnętrza dłoni
patrzę na ciebie kątem oka
przecież ty sam wiesz ode mnie
niewiele więcej
[…]
ja nie będę do ciebie mówić
frazesami
które już wszyscy dawno słyszeli
ja nie mam zamiaru sie z tobą pieprzyć
niektórych
stać jeszcze na kochanie
nie myśl nawet o spojrzeniu na mnie
brzydzę
się wyrazem twarzy własnej
i nie dzwoń do mnie po północy
spać
wolałabym dziś u ciebie
piszę, bo więcej nie umiem
piszę, bo na więcej mnie nie stać
piszę, bo od dawna się czuję
jak głową w dół lecący w przepaść
na dnie pamięci odnalazłam
stare przeżycia
które teraz wydają mi się
niezrozumiałe
zakochałam się ostatnio
w nie-byciu
i często chodzimy razem na kawę
ja to tu chyba zostawię
bo nie lubię
gdy ktoś każe mi
za długo rozmawiać
niepisanie
kiedys pisalo sie wiersze
ale nie byly one ani szczere
ani ciekawe
one w ogole byly jakies
nie pro por cjo nal ne
i w ogole mi sie
nie podobaly.
tak w ogole
to nie chcialam ich potem
czytac
a potem to nawet pisac mi sie ich
nie chcialo.
i pojebalo mi sie ą z ę
i ż z rz a o u i ó to
nie wspomnę
czy da sie w ogole
przepraszam, że panstwu przerwe
pisac podczas snu?
pozdro z fartem
JAK DOBRZE
Jak dobrze Mogę zbierać
jagody w lesie
myślałem
nie ma lasu i jagód.
Jak dobrze Mogę leżeć
w cieniu drzewa myślałem drzewa już nie dają cienia.
Jak dobrze Jestem z tobą
tak mi serce bije
myślałem człowiek
nie ma serca.
Boję się przyjaciół na równi z samotnością. Boję się życia i boję się śmierci.
Pogardzam wszystkimi i mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam.
Bluebird
there's a bluebird in my heart that
wants to get out
but I'm too tough for him,
I say, stay in there, I'm not going
to let anybody see
you.
there's a bluebird in my heart that
wants to get out
but I pour whiskey on him and inhale
cigarette smoke
and the whores and the bartenders
and the grocery clerks
never know that
he's
in there.
there's a bluebird in my heart that
wants to get out
but I'm too tough for him,
I say,
stay down, do you want to mess
me up?
you want to screw up the
works?
you want to blow my book sales in
Europe?
there's a bluebird in my heart that
wants to get out
but I'm too clever, I only let him out
at night sometimes
when everybody's asleep.
I say, I know that you're there,
so don't be
sad.
then I put him back,
but he's singing a little
in there, I haven't quite let him
die
and we sleep together like
that
with our
secret pact
and it's nice enough to
make a man
weep, but I don't
weep, do
you?
choroba?
Charles Bukowski
owszem, romantyk ze mnie, przesadnie sentymentalny,
uprawiam cos w rodzaju kultu bohaterów
i nie będę się za to
kajał.
ale wielbię Hemingwaya
gdy u kresu wytrzymałości
wtyka sobie
lufę strzelby w drżące
usta;
i myślę,
jak Van Gogh odciął sobie kawałek ucha
dla kurwy
a potem wykończył się
w szczerym polu;
a znów Chatterton wypił truciznę
na szczury (nadzwyczaj bolesna śmieć
nawet dla
plagiatora);
Ezre Pounda wleczono
zakurzonymi ulicami Włoch w klatce
a później zamknięto w
domu wariatów;
Celine'a okradali, wygwizdywali, dręczyli
Francuzi;
albo Fitzgerald: kiedy wreszcie przestał pić, zaraz
padł martwy;
Mozart skończył w zbiorowej mogile;
Beethoven ogłuchł;
Bierce znikł wśród meksykańskich pustkowi;
Hart Crane skoczył przez reling prosto w
śrubę napędowa;
Tolstoj uznał Chrystusa i rozdał
majątek
biedakom;
T. Lautrec
z tym swoim niekształtnym ciałem
karla
i doskonale rozwiniętym
duchem
rysował wszystko, co
widział
i jeszcze dużo więcej;
D.H. Lawrence
umarł na gruźlicę
i sam sobie zbudował Statek Śmierci
pisząc swoje
ostatnie
wspaniale wiersze;
Li Po
swoje wiersze
podpalał
i puszczał z prądem
rzeki
Sherwood Anderson umarl
na zapalenie otrzewnej
połknąwszy
wykałaczkę
(na przyjęciu
pil
martini
kiedy nagle
wpadła mu w gardło oliwa
razem z wykałaczka);
Wilfred Owen zginął
na pierwszej Wielkiej Wojnie
próbując
ocalić świat dla Demokracji;
Sokrates z uśmiechem
wypił
cykutę;
Nietsche oszalał;
De Quincey wciągnął się w opium;
Dostojewski stanął z zawiązanymi oczami przed
plutonem egzekucyjnym;
Hamsun zjadł kawałek własnego
ciała;
Harry Crosby i jego kurwa
popełnili samobójstwo
trzymając się za ręce
Czajkowski próbował
uciec przed własnym homoseksualizmem
żeniąc się z prima-
donna;
Henry Miller na starość
opętany był
młodymi
Azjatkami;
John Dos Passos z
zajadłego lewicowca
stal się ultrakonserwatywnym
republikaninem;
Aldous Huxley po
narkotykach miewał
wizje i
zgarniał
urojone bogactwa;
Brahms za młodu
pracował nad swoim ciąłem
żeby było
potężne
bo uważał
ze sam umysł
to nie
dość;
Villonowi zakazano wstępu do Paryża
nie za to, co myślał
tylko za to, ze był
złodziejem;
Thomas Wolfe uważał, ze nie może
wrócić do domu
póki nie
zdobędzie
sławy;
albo Faulkner:
kiedy rano odbierał pocztę
oglądał kopertę pod
światło
i jeżeli nie widział
czeku
to ja
wyrzucał;
William Burroughs
zastrzelił
własna
żonę
(nie trafił w
jabłko
na jej
głowie);
Norman Mailer swoja
dźgnął nożem; obeszło
się bez jabłka;
Salinger nie wierzył
ze dla świata warto
pisać;
Jean Julius Christian Sibelius
dumny I piękny Czlowiek
kompozytor potężnej muzyki
po czterdziestych urodzinach
ukrył się i odtąd
rzadko go
widywano;
nikt nie wie na pewno
kim był
Szekspir;
życie nocne zabiło Trumana
Capote;
Allen Ginsberg
poszedł w profesor;
William Saroyan ożenił się 2 razy
z ta sama kobieta
(ale wtedy już i tak
zmierzał
donikąd);
z Johna Fante nóź
chirurga odkrawał
plasterki
na moich
oczach;
Robinson Jeffers
(najnudniejszy z poetów)
pisał
błagalne listy do wpływowych osobistości.
oczywiście można by tak dalej
wyliczać
mógłbym mnożyć
przykłady
lecz nawet ja
(chociaż romantyk)
pomału zaczynam się
męczyć.
ale wszyscy ci ludzie
- dawniej i teraz – tworzyli i tworzą
nowe światy dla
reszty z nas
mimo ognia i mimo lodu
mimo
wrogości rządów
mimo wrodzonej nieufności mas
tylko po to, żeby umierać
pojedynczo
i zazwyczaj
w osamotnieniu.
należy ich podziwiać
za odwagę
za cały ten trud
za to, co w nich najlepsze i
najgorsze.
niezła banda!
to z nich bije światło!
to z nich bije radość!
wszystko to są
bohaterowie
za których możesz dziękować losowi
i podziwiać ich z daleka
budząc się co rano
ze swoich zwyczajnych snów.
Wisielec
Andrzej Bursa
Fryzjer przy radioodbiorniku
Melodii słucha wciąż weselszych
Niepomny że już jest wisielcem
Rozkołysany u sufitu
On sambę tańczy tańczy walca
A żona zbliża się na palcach
Żeby mu podać jajecznicę
Więc znów melodia wciąż skoczniejsza
I klaszczą w takt stopy fryzjera
Bowiem hak mocno trzyma ciało
Ponad zdumionym łbem ratlera
Dwie krople
Lasy płonęły -
a oni
na szyjach splatali ręce
jak bukiety róż
ludzie zbiegali do schronów -
on mówił że żona ma włosy
w których się można ukryć
okryci jednym kocem
szeptali słowa bezwstydne
litanię zakochanych
Gdy było bardzo źle
skakali w oczy naprzeciw
i zamykali je mocno
tak mocno że nie poczuli ognia
który dochodził do rzęs
do końca byli mężni
do końca byli wierni
do końca byli podobni
jak dwie krople
zatrzymane na skraju twarzy
słuchawka prysznicowa
wie o mnie więcej
niż ktokolwiek inny
słucha pokornie
spowiadam się jej codziennie
choć już dawno straciłam wiarę
grzeszysz w mojej głowie
spłukuję wszystkie nieczyste myśli
zmywam z siebie ślady twoich ust
wycieram skrupulatnie krople wstydu
mogę już wyjść do ludzi
bo na ludzi nigdy nie wyjdę