Miesiąc temu, kiedy chciałem spróbować umrzeć, wpadłem do sklepu spożywczego na ostatni posiłek. Ostatnia próba poczucia uczuć. Przez łzy, stłumione pod moimi włosami i okularami przeciwsłonecznymi, zobaczyłem, jak za ladą uśmiecha się do mnie dziewczyna. Uśmiechała się w sposób, który sprawił, że zatęskniłem za uśmiechem. Wystarczająco, bym zastanowił się, co wieczna ciemność ma do zaoferowania, co było lepsze niż nigdy więcej nie zobaczyć uśmiechu. Wróciłem do domu, zjadłem obiad, myślałem o uśmiechu tamtej osoby i nastawiłem budzik na kolejny poranny dzień. I oto jestem. Przetrwałem. Nie znam tego człowieka. A ona tylko się do mnie uśmiechnęła. Ale uratowała mi życie. Może ty też kiedyś uratowałeś komuś życie, tak jak ona mnie, a nigdy się o tym nie dowiesz. Bądź miły dla nieznajomych. Nigdy nie wiesz, co dzieje się za powierzchnią, a twoja prosta życzliwość może być powodem, dla którego zdecydują się obudzić po raz kolejny.













